Doctor Who Polska - Forum

Doctor Who => Odcinki => Seria 5 => Wątek zaczęty przez: Effka w Maj 29, 2010, 09:44:04 pm

Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Effka w Maj 29, 2010, 09:44:04 pm
Jeżeli widzieliście już odcinek Cold Blood i chcielibyście podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami to znaleźliście się w idealnym miejscu.
Zapraszam do komentowania.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Katriona w Maj 30, 2010, 01:23:28 am
Do tego odcinka mam w zasadzie tylko jeden komentarz: To chyba jakiś żart. Chyba obraziłabym się, przestała oglądać i w ogóle gdyby nie to że [ukryj]Rory pojawia się w finale więc jest mała szansa że ożyje(?)[/ukryj] Po zakończeniu wszystkie inne wrażenia z odcinka gdzieś uleciały, zostało jedno - to jedna wielka pomyłka.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: achaja w Maj 30, 2010, 10:26:11 am
Taki dziwny odcinek. Końcówka okropna. Przyznam, że negatywnie zaskoczył mnie koniec. Kto by pomyślał, że Rory zrobi coś takiego, by uratować Doctora. Ciekawe wydaje się tylko wyciągnięcie ze szczelliny kawałka Tardis, to był szok - czułam jakby serce mi na chwilę przestało bić.
Poza tym jestem zawiedziona :(
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Kilkee w Maj 30, 2010, 10:46:19 am
Odcinek dobry i jednocześnie lepszy od poprzedniego. Znowu bez szaleństwa, ale jak dla mnie to ten dwuczęściowiec cały czas trzymał poziom, poza tym jego wielkim plusem są Sylurianie (i to jak byli ucharakteryzowani :P). Postaci drugoplanowe z krwi i kości, a nie tylko mięso armatnie, więc to na plus. Nawet jeśli strasznie irytowała mnie ta ruda babka oraz maniera mówienia Nasreen :P (sama postać już nie).

Ale i tak to wszystko na końcu przyćmiewa śmierć Rory'ego. Bądź "śmierć", bo nie chce mi się wierzyć w to, że unicestwili go na dobre. [ukryj]I jak słusznie zauważyła Katriona, ma się pojawić w ostatnim odcinku, no a przynajmniej aktor odtwarzający jego rolę ma się pojawić. Mam nadzieję, że to nie będą jakieś flashbacki albo coś w tym stylu...[/ukryj]

Nie wiem czy tylko mi to nie pasowało, ale przecież Rory co dopiero umierał dwa tygodnie temu i rozegrała się bardzo  podobna scena, mogli zrobić jakiś większy odstęp między tymi odcinkami. Zresztą tamta scena była o niebo lepiej zagrana, ale ta z Cold Blood robi mimo wszystko większe wrażenie, bo, no nie udało mu się z tego wyjść cało...

edit do niżej:
Ja też znam Sylurian ze starych serii (i podejrzewam, że na forum więcej jest takich osób, ale nie każdy pisze o tym w co drugim poście, pomijając to, że teraz mało kto się wypowiada) i lubię, ale szczerze mówiąc ani trochę nie przeszkadza mi to to, że są inni :) I chyba dobrze, bo widzę, że zwracanie uwagi na to zabiera sporą przyjemność z oglądania.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: The Other w Maj 30, 2010, 11:01:52 am
"Zmarnowana szansa" to najlepsze podsumowanie tego odcinka. Na GallifreyBase dokładniej to opisałem, ale krótko mówiąc, ten odcinek zmarnował szanse na wiele rzeczy. Kostiumy Sylurian genialnie zaprojektowane, tylko że to nie są Sylurianie - nawet trzeciego oka nie mają (a ja znałem Sylurian i lubiałem zanim nawet HE/CB ogłoszono), i tego im nie wybaczę. Sposobu rozliczenia się z Rorym też Moffatowi (bo Chibnall sam z siebie raczej tego nie wsadził) nie wybaczę, mimo plotek odnośnie finału. Po prostu to było zbyt okrutne dla zwykłego, ciapowatego faceta. Nawet śmierć Adrica miała jakiś większy sens...
Aż żal, że te dwa odcinki zmarnowały tyle szans. Niestety, ale najgorsze, póki co, w tej serii. Miejmy nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej, zwłaszcza że dwa z czterech odcinków napisał Moffat.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Logan_ w Maj 30, 2010, 01:59:18 pm
Ale za to finał zapowiada się coraz ciekawiej, jak tylko zobaczyłem, że Doktor wyciągnął z szczeliny fragment TARDISA. Generalnie jednak odcinek mógłby być nieco lepszy. A już niedługo, więc miejmy nadzieje, że reszta lepiej wyjdzie.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Meyv w Maj 30, 2010, 02:22:57 pm
Moim jedynym podsumowaniem tego odcinka powinno być:  RORY!!!! NIE!!!! Kurka jak mogli? Już bym mniej żałowała Amy, bo jej postawa wkurza mnie coraz bardziej. Te jej wieczne znudzenie, niezadowolone i lekka bezczelność. Do tego wszystkiego zapomniała o Rorym (a to małpa jedna;P ).

Po tym zakończeniu całość odcinka przestaje mieć aż takie znaczenie. Mimo, że odcinek był dobry. Musze się zgodzić z Kilkee, że ta historia trzyma poziom i jako całość wypada przyzwoicie.
Tym razem już mnie tak nie drażniła każda bzdura. Skupiłam się na fabule. W porównaniu z poprzednim odcinkiem ten wypada pod tym względem lepiej. Jakoś bardziej się wciągnęłam.
Wątek z Sylurianami nadal mi się podoba. Co prawda inaczej wyobrażałam sobie rozwiązanie tej sytuacji. To co zaproponował Chibnall nie do końca mi pasuje, wydaje się za bardzo na siłę.
To dobrze, że nie tylko mnie irytowała Ambrose, czyli "ta ruda babka"). Chwilami jak na nią patrzyłam to miałam nadzieje, że może ją jakaś syluriańska kula przypadkiem dosięgnie i będzie po kłopocie (wiem zołzowate to, ale nie moja wina że zrobili z niej takiego egoistycznego babiszona). Jeden plus to taki, że przynajmniej nie zginie w tłumie innych jednorazowych postaci  bez charakteru. Podobnie jak Dr. Nasreen, którą ja osobiście bardzo polubiłam.

I po raz kolejny pojawił się ten sam motyw z ratowaniem świata/ludzi/wszystkiego z  zegarkiem w ręku. Ja wiem, że tykający na uchem zegarek potrafi podnieść poziom adrenaliny, ale czy to musi być z co drugim odcinku?
 
Na koniec dodamy tylko tyle: RORY!! NIE!! (mam nadzieje, że go jeszcze spotkamy)
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: DorkaEm w Maj 30, 2010, 04:18:46 pm
Odcinek rzeczywiście lepszy od poprzedniego,
chociaż w sumie to ten dwuczęściowiec wielkiego wrażenia na mnie nie zrobił. Największą jego zaletą byli zdecydowanie Sylurianie ;)

Największy minus to ta okropna końcówka:

JAK ONI MOGLI ZABIĆ RORY'EGO!!!!!!!!!!!!

JAK AMY MOGŁA O NIM ZAPOMNIEĆ !!!!!!!!!!!

Czekam na finał serii bo zapowiada się całkiem ciekawie.
No i na następny odcinek z Billem :D


Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Sandgirl w Maj 30, 2010, 04:47:35 pm
Odcinek o wiele lepszy niz poprzedni - poziomem.
Ale jak oni mogli zabic biednego Rory'ego? :( smutno mi sie zrobilo :(
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Natalinka w Maj 30, 2010, 08:30:56 pm
Cytuj
Meyv napisał/a:
Moim jedynym podsumowaniem tego odcinka powinno być: RORY!!!! NIE!!!! Kurka jak mogli


Dokładnie! Nie wybaczę tego! Poczułam się jak przy Donnie. W sumie to było gorsze. Kurczę, naprawdę go polubiłam, Jeszcze to wina Doktora, jakby nie grzebał łapą w szczelinie to Rory by go nie musiał odpychać z linii strzału. Mam chwilowego focha na twórców :/

I nie rozumiem [ukryj]skoro Rory ma niby pojawić się w finale to jak to będzie? Rozumiem Anioły,[size=12][/size] one mogłyby wyjść ze szczeliny bo wpadły tam żywe, a Rory przecież umarł. Czyli co? Zmartwychwstanie? [/ukryj]

A odcinek lepszy niż ostatnio, nawet miejscami mnie wciągał. Wciąż jestem pod wrażeniem wyglądu Sylurian to najlepiej wykonani kosmici tej serii. Idealni.

I wiedziałam, że Ambrose zabije Eleię. Średnio mi się to podobało. Chociaż było to bardziej uzasadnione niż gdyby zrobiłby to ten dziadek.

A teraz znowu o Rory'm, a właściwie o końcu ogólnie. Tak jak przy probie sekcji Amy znów mnie irytowała tak jej panika na końcu bardzo mi się podobała, była naprawdę wiarygodna.  Pierścionek wydał mi się podejrzany. Doktor dokładnie go widział i co? Nie zdziwiło go skąd się wziął? To pewnie jeszcze odegra jakąś rolę.
Ale chyba nie chcę, żeby Amy i Doktor mieli zawiechy za każdym razem gdy coś powinno im przypomnieć Rory'ego.

Rory musi wrócić! (nawet jako Romana;))
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: marynas20 w Maj 31, 2010, 12:24:06 am
Po przeczytaniu wszystkich postów w tym temacie doszlam do wniosku, że jestem dziwna, by nie powiedziec wredna. Mnie śmierc Rory'ego wogóle nie zasmuciła, przeciwnie, wreszcie zginął któryś z głównych bohaterów. I do tego jeszcze Amy o nim zapomniała! Na prawdę mi się taki obrót wydarzeń podoba bo jest przykry i taki niespodziewany. Szczęka mi prawie opadła kiedy Rory umarł. Co prawda fakt, że ma wrócic w finale psuje efekt... ale może to będą tylko wspominki Amy, bo kiedy Doc jak zwykle wszystko na końcu naprawi to na pewno dziewczyna sobie przypomni swojego byłego.
Z drugiej strony ta cała śmierc Rory'ego wydaje mi się troche na siłę wsadzona w fabułę. To znaczy sposób w jaki zginął jest troche naciągany i ta szczelina też pojawiła się ni z gruchy ni z pietruchy akurat w momencie gdy umierał, jakby tylko po to żeby Amy mogła o nim zapomniec i życ sobie beztrosko dalej.
Poza tym odcinek nie różni się niczym od pozostałych. Bez rewelacji. Doctor wg Matta mnie nie przekonuje i raczej dwa razy bym się zastanowiła zanim bym z nim gdziekolwiek poleciała. Nie wzbudza takiego respektu jak jego poprzednicy, przynajmniej we mnie. Powodem jest głównie gra Matta. Na początku podchodziłam do niego z zaufaniem ale teraz widzę, że do pięt nie dorównuje Davidowi. Ciągle mam wrażenie, że Jedenasty ma w zanadrzu tylko góra trzy wyrazy twarzy:wesoły smutny i rozłoszczony, podczas gdy Dziesiąty miał ich setki na różne okazje.
Wracając do fabuły, spodziewałam się, że ta ruda zginie za swoje przewinienia, ale to by było za dużo śmierci jak na jeden odcinek.
 Kosmici, czy też Ziemianie, byli ok, ale dobrze że nie udało im się wydostac na powierzchnię - ludzkośc źle by to zniosła. Ja też nie wiem czy chciałabym dzielic ogródek z zielonymi stworami.
Generalnie z całego odcinka najlepsze zakończenie. Śmierc Rory'ego po pierwsze, po drugie kawałek TARDIS wyciągnięty ze szczeliny- przez chwilę poczułam dreszcz emocji i zaczęłam niecierpliwie oczekiwac kolejnych odcinków, jak za starych dobrych czasów z Dziesiątym.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: zuzak w Maj 31, 2010, 07:59:10 pm
Te dwa odcinki na pewno nie będą należeć do  moich ulubionych, takie średniaki jak dla mnie. Duuuużo bardziej podobało mi się Amy's Choice. Jak nie przywrócą Rorego to foch, bo bardzo go lubiłam. Poza tym "ocieplał" mi jakoś Amy. A pisałam już, że uwielbiam Matta?;-D Świetny Doctor, mam to szczęście, że lubię Krzyśka, Davida i Matta:-)
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: The Other w Maj 31, 2010, 08:21:21 pm
Cytuj
zuzak napisał/a:
Te dwa odcinki na pewno nie będą należeć do  moich ulubionych, takie średniaki jak dla mnie. Duuuużo bardziej podobało mi się Amy's Choice. Jak nie przywrócą Rorego to foch, bo bardzo go lubiłam. Poza tym "ocieplał" mi jakoś Amy. A pisałam już, że uwielbiam Matta?;-D Świetny Doctor, mam to szczęście, że lubię Krzyśka, Davida i Matta:-)


O, i z tym postem zgadzam się w całej rozciągłości. :D
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Talerz w Maj 31, 2010, 09:30:02 pm
Cytuj
marynas20 napisał/a:
podczas gdy Dziesiąty miał ich setki na różne okazje.


Uczestnicy zabawy ze screenami z odcinków mogą mieć inne zdanie ;)

Mi odcinek się średnio podobał. Doctor jest mało doctorowaty i mimo że gada jak Doctor, to jednak jest jedną wielką ciamajdą, większą nawet od Micky'ego :) Pamiętacie jak 9th był torturowany w odcinku "Dalek"? 10th tylko przy przepisywaniu kodu genetycznego na człowieka. Myślałem że 11th się zaraz się rozpłacze i naprawdę mnie to nie ruszało w przeciwieństwie to męki jako przeżywał 10th.

I naprawdę szkoda Rory'ego, Amy okazała się kiepską partią, ale z drugiej strony przecież nie zawsze wszystko musi się dobrze kończyć (przynajmniej w krótszej perspektywie czasu). Chciałbym żeby Rory wrócił jako ktoś inny... Wiecie, ta sama twarz, to samo imię, ale postać już zupełnie inna ^^
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: T-bagdiablo w Czerwiec 01, 2010, 11:20:37 am
Po poprzednim odcinku myślałem, że ten będzie dobra kontynuacją poprzedniego, okazało się jednak, że tak nie będzie.
Cały odcinek denerwowała mnie ta babka która zabiła tą zieloną, totalna głupota i porażka z jej strony, kobiety w sytuacjach stresowych robią straszne głupstwa, nie mówię, że faceci nie popełniają błędów ale kobiety zdecydowanie biją nas na łeb na szyję.
Śmierć Rory'ego nie wpłynęła na mnie zbytnio, ale szkoda było mi tego chłopaka.
Tardis zrobił bum !!! To może być ciekawe.
Nie czytam spoilerów więc wole nie wiedzieć co będzie w finale.
Zaskoczenie przede wszystkim.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Katriona w Czerwiec 01, 2010, 04:37:39 pm
Cytuj
T-bagdiablo napisał/a:
Kobiety w sytuacjach stresowych robią straszne głupstwa, nie mówię, że faceci nie popełniają błędów ale kobiety zdecydowanie biją nas na łeb na szyję.


Po co zaraz tak generalizować? Poza tym scenariusz napisał facet.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Effka w Czerwiec 01, 2010, 07:05:05 pm
Zacznę od tego, ze odcinek tak fabularnie mi się nawet podobał i był zdecydowanie lepszy od poprzedniego. W "Cold Blood" gdy wydawało się, że już niby wszystko co najważniejsze zostało pokazane, za chwilę okazywało się, że jeszcze nie do końca (przynajmniej w moim odczuciu). Poza tym zdarzyło mi się kilka razy poważnie zastanawiać co tez wydarzy się za chwilę, jak potoczy się akcja co też było fajne, odcinek nie bł tak od A do Z przewidywalny.
Bardzo podobał mi się w tym odcinku Doktor. W sumie polubiłam go od samego początku, ale wiadomo jak to jest często porównywałam go do poprzedników, a tutaj przez większość odcinka czułam, że oglądam na ekranie prawdziwego 11th. Poczułam się tak 'doktorowo', zupełnie jak gdybym oglądała poprzednie serie. ;)  
Amy, no cóż jej postawa irytuje mnie od pewnego czasu, więc i tutaj było podobnie. Jest dla mnie momentami jakaś za głośna, zbyt pewna siebie, momentami aż zarozumiała. Ale to już opisze  kiedyś w innym temacie.
Nasreen mnie denerwowała też, jakoś tak po prostu, tak samo ta ruda.
Sylurianie mi się bardzo podobali, chyba jedna z najlepszych ras jakie się dotąd pojawiły.  Lubie gdy kosmici, nie pałają tylko żądzą zemsty i zabijają w tym celu wszystko co znajdzie się na ich drodze, ale gdy są istotami jakimiś bardziej pomysłowymi, przebiegłymi.  A co do tego, że nie byli podobni do tych klasycznych to myślę, że czas zdać sobie sprawę, że nadeszła nowa era i niektóre zmiany są konieczne. To co sprawdzało się lat temu 30 nie znaczy, że teraz będzie takie super.

Rory... szkoda mi go bardzoo (nie tak bardzo jak Donny pod koniec 4 serii), nie zasługiwał na takie coś szczególnie, że był według mnie lepszym towarzyszem niż Amy.. Poza tym czy tylko ja mam wrażenie, że jego śmierć była jakaś taka niepotrzebna? Wiem, ocalił Doktora, ale z drugiej strony Doktor już właściwie sam sobie poradził z zagrożeniem, poza tym mógł sam odskoczyć... No i po cholere się tam zatrzymywali? Czemu nie weszli do Tardis? :| I oczywiście musiał wcześniej powiedzieć jak to bardzo ufa Doktorowi, że na własne życie ...
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: sillita w Czerwiec 02, 2010, 08:05:13 pm
Odcinek sporo lepszy niż poprzedni, dużo bardziej trzymał w lekkim napięciu, i ogólnie jakieś takie bardziej żywe uczucia we mnie wywoływał. Przynajmniej na Ambrose byłam mocno wściekła przez prawie cały odcinek, zawsze to jakaś intensywna emocja :)

Poza tym, nie będzie to chyba mój ulubiony odcinek, bo w tych najlepszych liczy się dla mnie głównie atmosfera, która, no cóż, nie porwała mnie jakoś. Może dlatego, że właściwie to mnie takie podziemne tematy nie bardzo kręcą?
Niezły motyw z pertraktacjami dotyczącymi podzielenia Ziemi. Ale od początku można było się domyślać, że nic z tego nie będzie :)

RORY!!!!! Po pierwsze, cały odcinek pracował na to, że zaczynałam go coraz bardziej lubić. Po drugie, na koniec mi go zabili. Jestem niesamowicie wściekła, tym bardziej że pozbyli się go tak bezceremonialnie. Nie chodzi nawet o to, że wcale nie musiał umierać i właściwie to to bylo trochę bezsensu. Bardziej o to, że wciągnięcie go w szczelinę trąci mi trochę pozbyciem się przez Moffata problemu pod tytułem "jak zareaguje Amy, jak zadziała ta jej pokręcona trochę przecież psychika i czy ona w ogóle będzie chciała jeszcze podróżować z Doktorem". A tak, Amy nie pamięta, nie ma kłopotu.

[ukryj]Coś czuję, że pojawienie się aktora grającego Rory'ego w finale będzie jednak oznaczać flashbacka. Pewnie unicestwią tą szczelinę i cofną wszystko, co nabroiła, w tym wciągnięcie ciała Rory'ego- więc Amy sobie przypomni, ale z powrotu Rory'ego nici, bo to nie szczelina go zabiła. No, chyba że do tego, co nabroiła szczelina zaliczają się jakieś błędy w historii Ziemi, a wśród nich obudzenie sie Sylurian. Wtedy będzie duże bum, błędy zostaną cofnięte i okaże się, że Rory nigdy nie został zabity.  (Szczerze mówiąc, nie wiem, którą opcję wolę. Pierwsza oznacza spory angst w finale, czego mam już trochę dość- chociaż z drugiej strony, czy finał może sie obyć bez odrobiny angstu? Druga- mamy lekko naciągany finał w stylu everybody lives.)[/ukryj]

Ta końcówka przypomniała mi stare dobre czasy, kiedy DW budziło we mnie tyle emocji, że z byle powodu płakałam praktycznie przy co drugim odcinku :) Ale poza tym, odcinek bez zachwytów.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: folle w Czerwiec 02, 2010, 09:36:52 pm
 Ogólnie ta część  była  byle jaka.  Odcinek bez jakiegoś takiego jedynego w swoim rodzaju doctorowego polotu.  I TA końcówka. Za jakie grzechy oni serwują nam taką końcówkę??? Żeby TARDIS i żeby spalić... Naszą kochaną budkę potraktować w ten sposób to po prostu zasługuje na zamknięcie razem z diabłem i zesłanie do czarnej dziury. Biedny Doctor miałam go ochotę przytulić ...

Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: The Other w Czerwiec 03, 2010, 09:25:52 pm
Cytuj
[ukryj]Druga- mamy lekko naciągany finał w stylu everybody lives[/ukryj]


Moffat jest teraz szefem, wcale bym się zdziwił. :)
(ani nie rozczarował)
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: michak w Czerwiec 10, 2010, 08:18:07 pm
[ukryj]Ale biorąc pod uwagę to może tak być że Doctor nigdy Amy nie poznał bo nie pojawiła się owa szczelina, Amy wszystko zapomni i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie ze smutnym Doctorem na czele :)[/ukryj]
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: The Other w Czerwiec 11, 2010, 01:50:59 pm
Ee, Michak, nie. Gdybyśmy mieli wciąż RTD na czele, może, on lubił takie łzawe końcówki. Ale u Moffata spodziewam się czegoś bardziej "awesome".
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: MistrzSeller w Wrzesień 02, 2010, 07:50:47 pm
Gdy zobaczyłem 1 odcinek 5. sezonu załamałem się. Następne też były niewiele lepsze. Ale od historii z wampirami w Wenecji serial wraca do dawnego poziomu. A ta dwuodcinkowa historia była świetna. Pokazanie innej ziemskiej rasy i jej konfliktu z ludźmi było wspaniałe. A także to jak uśmiercono tamtą kosmitkę. Wszelkie dylematy moralne- tego brakowało nawet odcinkom we wcześniejszych sezonach. A uśmiercenie Rorego było zaskakujące. Podobnie jak wyjecie kawałka TARDISA. Super odcinek.
Tytuł: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: Kirmarks w Lipiec 13, 2011, 11:46:03 pm
Głupie komentarze puszczacie. Doktor nie zapomniał go. A jaka była końcówka bo mi źle ściągnęło i jak widziałem do momentu w którym doktor kazał się skopić(nie pamiętam imienia chodzi o dziewczynę Rorego.)

ps Czy tam nie było wspomniane ze chodzi o odmianę.
Tytuł: Odp: 5x09 Cold Blood
Wiadomość wysłana przez: NinaX w Kwiecień 04, 2013, 07:46:37 pm
Jak oglądałam ten odcinek pierwszy raz to w głowie została mi tylko jedna myśli - Jak mogli zabić Rory'ego?! Znam jednak cały 5. sezon, więc  w tej chwili to mnie tak nie rusza, ale mimo wszystko, zrobiło mi się bardzo smutno.

Lubię ten odcinek za zaskoczenia, tak jak właśnie śmierć Rory'ego, a także odłamek z wybuchu, który okazał się być TARDIS. Naprawdę fajne wątki. Lubię moty koszmaru, który prześladuje Doktora i jego Towarzyszy przez cały sezon lub sezony, tak jak było to ze Złym Wilkiem.

Poza tym plusem odcinka jest nowa rasa, cała historia fabularna, dylematy moralne, które zawsze w DW są interesujące, Nasreen, która jest świetną bohaterkę drugoplanową! I sam fakt, że Rory zginął, próbując ratować Doktora. Świetny, świetny motyw. Świetny, absolutnie fantastyczny Rory, który obok Marthy jest zdecydowanie moim ulubionym Towarzyszem.
Tytuł: Odp: 5x09 Cold Blood - kolejna strata bliskiej osoby Doctora.
Wiadomość wysłana przez: Raxacoricofallapatorius w Wrzesień 14, 2017, 03:53:55 pm
Gallifreyańczyk miał pełne ręce roboty. Tyle można powiedzieć o jego staraniach, ponownym poświęceniu się  i utracie bliskiej mu osoby. Takie informacje wypływają z głosu narratora, który od czasu do czasu, bardziej przy końcu lub początku odcinków 8-9 piątego sezonu, towarzyszy widzowi, opowiadając piękną jak i smutną historię, której finałem było pogodzenie się ludzi z Silurianami, na których nadejście ziemianie mieli 1000 lat by się przygotować. Tym lektorem był lider rasy humanoidalnych jaszczurów żyjących z przerwami na naszym globie od eonów lat: Eldane, który jasno i wyraźnie podkreślił, iż kolejny raz Doctor stanął pomiędzy zwaśnionymi Cywilizacjami i okazując cierpliwość i zrozumienie, bezinteresownie je uratował. Eldane wypowiadał się w sposób podniosły o czynach Władcy Czasu, jak o legendzie lub jakimś micie. Koszt tego wszystkiego z czym my widzowie mieliśmy do czynienia, to strata Rory'ego: nierozgarniętego jak Kudłaty ze Scooby-Doo, żyjącego we własnym świecie narzeczonego Amy.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Rory'ego zwyczajnie wymazał czas, raczej krzywa czasu wydobywająca się ze szczeliny pionowej ściany. Panna Pond, bo chyba nią już pozostanie, pamiętała o ukochanym tylko na moment. Czasoprzestrzeń po "wchłonięciu" Rory'ego, wykreśliła go z całej swojej struktury, z każdego punktu w możliwej linii czasu. Przykro było patrzeć na taki egzystencjalny koniec Rory'ego. Nawet Amy będąc 2020r. widziała już tylko samą siebie machającą w oddali bez swojego towarzysza.

Wielki plus obu epizodów to kreacja Silurian. Te gadzio-humanoidy miał bardzo dokładnie wyeksponowaną twarz, jak Bossk trandoshański łowca nagród z "Gwiezdnych Wojen". Gruba zółto-zielonkawa łuskowata skóra, z kryzami wychodzącymi promieniście z kości czaszki, stanowiącymi jakby przedłużenie głowy.