Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Autor Wątek: 5x09 Cold Blood  (Przeczytany 11958 razy)

Katriona

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #15 dnia: Czerwiec 01, 2010, 04:37:39 pm »

Cytuj
T-bagdiablo napisał/a:
Kobiety w sytuacjach stresowych robią straszne głupstwa, nie mówię, że faceci nie popełniają błędów ale kobiety zdecydowanie biją nas na łeb na szyję.


Po co zaraz tak generalizować? Poza tym scenariusz napisał facet.
Zapisane

Effka

  • Ukrywający Się Władca Czasu
  • ******
  • Co mi zrobisz? +1/-1
  • Wiadomości: 571
    • Zobacz profil
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #16 dnia: Czerwiec 01, 2010, 07:05:05 pm »

Zacznę od tego, ze odcinek tak fabularnie mi się nawet podobał i był zdecydowanie lepszy od poprzedniego. W "Cold Blood" gdy wydawało się, że już niby wszystko co najważniejsze zostało pokazane, za chwilę okazywało się, że jeszcze nie do końca (przynajmniej w moim odczuciu). Poza tym zdarzyło mi się kilka razy poważnie zastanawiać co tez wydarzy się za chwilę, jak potoczy się akcja co też było fajne, odcinek nie bł tak od A do Z przewidywalny.
Bardzo podobał mi się w tym odcinku Doktor. W sumie polubiłam go od samego początku, ale wiadomo jak to jest często porównywałam go do poprzedników, a tutaj przez większość odcinka czułam, że oglądam na ekranie prawdziwego 11th. Poczułam się tak 'doktorowo', zupełnie jak gdybym oglądała poprzednie serie. ;)  
Amy, no cóż jej postawa irytuje mnie od pewnego czasu, więc i tutaj było podobnie. Jest dla mnie momentami jakaś za głośna, zbyt pewna siebie, momentami aż zarozumiała. Ale to już opisze  kiedyś w innym temacie.
Nasreen mnie denerwowała też, jakoś tak po prostu, tak samo ta ruda.
Sylurianie mi się bardzo podobali, chyba jedna z najlepszych ras jakie się dotąd pojawiły.  Lubie gdy kosmici, nie pałają tylko żądzą zemsty i zabijają w tym celu wszystko co znajdzie się na ich drodze, ale gdy są istotami jakimiś bardziej pomysłowymi, przebiegłymi.  A co do tego, że nie byli podobni do tych klasycznych to myślę, że czas zdać sobie sprawę, że nadeszła nowa era i niektóre zmiany są konieczne. To co sprawdzało się lat temu 30 nie znaczy, że teraz będzie takie super.

Rory... szkoda mi go bardzoo (nie tak bardzo jak Donny pod koniec 4 serii), nie zasługiwał na takie coś szczególnie, że był według mnie lepszym towarzyszem niż Amy.. Poza tym czy tylko ja mam wrażenie, że jego śmierć była jakaś taka niepotrzebna? Wiem, ocalił Doktora, ale z drugiej strony Doktor już właściwie sam sobie poradził z zagrożeniem, poza tym mógł sam odskoczyć... No i po cholere się tam zatrzymywali? Czemu nie weszli do Tardis? :| I oczywiście musiał wcześniej powiedzieć jak to bardzo ufa Doktorowi, że na własne życie ...

sillita

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #17 dnia: Czerwiec 02, 2010, 08:05:13 pm »

Odcinek sporo lepszy niż poprzedni, dużo bardziej trzymał w lekkim napięciu, i ogólnie jakieś takie bardziej żywe uczucia we mnie wywoływał. Przynajmniej na Ambrose byłam mocno wściekła przez prawie cały odcinek, zawsze to jakaś intensywna emocja :)

Poza tym, nie będzie to chyba mój ulubiony odcinek, bo w tych najlepszych liczy się dla mnie głównie atmosfera, która, no cóż, nie porwała mnie jakoś. Może dlatego, że właściwie to mnie takie podziemne tematy nie bardzo kręcą?
Niezły motyw z pertraktacjami dotyczącymi podzielenia Ziemi. Ale od początku można było się domyślać, że nic z tego nie będzie :)

RORY!!!!! Po pierwsze, cały odcinek pracował na to, że zaczynałam go coraz bardziej lubić. Po drugie, na koniec mi go zabili. Jestem niesamowicie wściekła, tym bardziej że pozbyli się go tak bezceremonialnie. Nie chodzi nawet o to, że wcale nie musiał umierać i właściwie to to bylo trochę bezsensu. Bardziej o to, że wciągnięcie go w szczelinę trąci mi trochę pozbyciem się przez Moffata problemu pod tytułem "jak zareaguje Amy, jak zadziała ta jej pokręcona trochę przecież psychika i czy ona w ogóle będzie chciała jeszcze podróżować z Doktorem". A tak, Amy nie pamięta, nie ma kłopotu.

[ukryj]Coś czuję, że pojawienie się aktora grającego Rory'ego w finale będzie jednak oznaczać flashbacka. Pewnie unicestwią tą szczelinę i cofną wszystko, co nabroiła, w tym wciągnięcie ciała Rory'ego- więc Amy sobie przypomni, ale z powrotu Rory'ego nici, bo to nie szczelina go zabiła. No, chyba że do tego, co nabroiła szczelina zaliczają się jakieś błędy w historii Ziemi, a wśród nich obudzenie sie Sylurian. Wtedy będzie duże bum, błędy zostaną cofnięte i okaże się, że Rory nigdy nie został zabity.  (Szczerze mówiąc, nie wiem, którą opcję wolę. Pierwsza oznacza spory angst w finale, czego mam już trochę dość- chociaż z drugiej strony, czy finał może sie obyć bez odrobiny angstu? Druga- mamy lekko naciągany finał w stylu everybody lives.)[/ukryj]

Ta końcówka przypomniała mi stare dobre czasy, kiedy DW budziło we mnie tyle emocji, że z byle powodu płakałam praktycznie przy co drugim odcinku :) Ale poza tym, odcinek bez zachwytów.
Zapisane

folle

  • Mieszkaniec Cardiff
  • **
  • Co mi zrobisz? +0/-0
  • Wiadomości: 34
    • Zobacz profil
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #18 dnia: Czerwiec 02, 2010, 09:36:52 pm »

 Ogólnie ta część  była  byle jaka.  Odcinek bez jakiegoś takiego jedynego w swoim rodzaju doctorowego polotu.  I TA końcówka. Za jakie grzechy oni serwują nam taką końcówkę??? Żeby TARDIS i żeby spalić... Naszą kochaną budkę potraktować w ten sposób to po prostu zasługuje na zamknięcie razem z diabłem i zesłanie do czarnej dziury. Biedny Doctor miałam go ochotę przytulić ...

Zapisane

The Other

  • Ukrywający Się Władca Czasu
  • ******
  • Co mi zrobisz? +1/-0
  • Wiadomości: 456
    • Zobacz profil
    • http://archeos.pl
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #19 dnia: Czerwiec 03, 2010, 09:25:52 pm »

Cytuj
[ukryj]Druga- mamy lekko naciągany finał w stylu everybody lives[/ukryj]


Moffat jest teraz szefem, wcale bym się zdziwił. :)
(ani nie rozczarował)
Zapisane

michak

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #20 dnia: Czerwiec 10, 2010, 08:18:07 pm »

[ukryj]Ale biorąc pod uwagę to może tak być że Doctor nigdy Amy nie poznał bo nie pojawiła się owa szczelina, Amy wszystko zapomni i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie ze smutnym Doctorem na czele :)[/ukryj]
Zapisane

The Other

  • Ukrywający Się Władca Czasu
  • ******
  • Co mi zrobisz? +1/-0
  • Wiadomości: 456
    • Zobacz profil
    • http://archeos.pl
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #21 dnia: Czerwiec 11, 2010, 01:50:59 pm »

Ee, Michak, nie. Gdybyśmy mieli wciąż RTD na czele, może, on lubił takie łzawe końcówki. Ale u Moffata spodziewam się czegoś bardziej "awesome".
Zapisane

MistrzSeller

  • Dziecko Czasu
  • *****
  • Co mi zrobisz? +25/-66
  • Wiadomości: 349
    • Zobacz profil
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #22 dnia: Wrzesień 02, 2010, 07:50:47 pm »

Gdy zobaczyłem 1 odcinek 5. sezonu załamałem się. Następne też były niewiele lepsze. Ale od historii z wampirami w Wenecji serial wraca do dawnego poziomu. A ta dwuodcinkowa historia była świetna. Pokazanie innej ziemskiej rasy i jej konfliktu z ludźmi było wspaniałe. A także to jak uśmiercono tamtą kosmitkę. Wszelkie dylematy moralne- tego brakowało nawet odcinkom we wcześniejszych sezonach. A uśmiercenie Rorego było zaskakujące. Podobnie jak wyjecie kawałka TARDISA. Super odcinek.
Zapisane
Szukam fanów Doctor who, Firefly, Farscape i Star Wars  ze Skierniewic i okolic. Jeżeli jesteś fanem, któregoś z tych uniwersów, to napisz na PM lu na gg:8584499

Kirmarks

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #23 dnia: Lipiec 13, 2011, 11:46:03 pm »

Głupie komentarze puszczacie. Doktor nie zapomniał go. A jaka była końcówka bo mi źle ściągnęło i jak widziałem do momentu w którym doktor kazał się skopić(nie pamiętam imienia chodzi o dziewczynę Rorego.)

ps Czy tam nie było wspomniane ze chodzi o odmianę.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 13, 2011, 11:58:43 pm wysłana przez Kirmarks »
Zapisane

NinaX

  • Niegroźny Ufomaniak
  • **
  • Co mi zrobisz? +5/-8
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 50
  • Wciąż czekam na Doktora i na list z Hogwartu.
    • Zobacz profil
Odp: 5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #24 dnia: Kwiecień 04, 2013, 07:46:37 pm »

Jak oglądałam ten odcinek pierwszy raz to w głowie została mi tylko jedna myśli - Jak mogli zabić Rory'ego?! Znam jednak cały 5. sezon, więc  w tej chwili to mnie tak nie rusza, ale mimo wszystko, zrobiło mi się bardzo smutno.

Lubię ten odcinek za zaskoczenia, tak jak właśnie śmierć Rory'ego, a także odłamek z wybuchu, który okazał się być TARDIS. Naprawdę fajne wątki. Lubię moty koszmaru, który prześladuje Doktora i jego Towarzyszy przez cały sezon lub sezony, tak jak było to ze Złym Wilkiem.

Poza tym plusem odcinka jest nowa rasa, cała historia fabularna, dylematy moralne, które zawsze w DW są interesujące, Nasreen, która jest świetną bohaterkę drugoplanową! I sam fakt, że Rory zginął, próbując ratować Doktora. Świetny, świetny motyw. Świetny, absolutnie fantastyczny Rory, który obok Marthy jest zdecydowanie moim ulubionym Towarzyszem.
Zapisane
MY WHO WORLD

Wciąż czekam na Doktora i na list z Hogwartu.

Amy: 12 lat i 4 psychiatrów.
Doktor: Czterech?
Amy: Ciągle ich gryzłam.
Doktor: Dlaczego?
Amelia: Mówili, że nie istniejesz.


Doktor: The life out there, it dazzles. I mean, it blinds you to the things that are important. I've seen it devour relationships and plans... It's meant to do that. Because for one person to have seen all that, to taste the glory and then go back, it will tear you apart.

Raxacoricofallapatorius

  • Zagubiony Ziemianin
  • *
  • Co mi zrobisz? +0/-0
  • Wiadomości: 17
    • Zobacz profil
Odp: 5x09 Cold Blood - kolejna strata bliskiej osoby Doctora.
« Odpowiedź #25 dnia: Wrzesień 14, 2017, 03:53:55 pm »

Gallifreyańczyk miał pełne ręce roboty. Tyle można powiedzieć o jego staraniach, ponownym poświęceniu się  i utracie bliskiej mu osoby. Takie informacje wypływają z głosu narratora, który od czasu do czasu, bardziej przy końcu lub początku odcinków 8-9 piątego sezonu, towarzyszy widzowi, opowiadając piękną jak i smutną historię, której finałem było pogodzenie się ludzi z Silurianami, na których nadejście ziemianie mieli 1000 lat by się przygotować. Tym lektorem był lider rasy humanoidalnych jaszczurów żyjących z przerwami na naszym globie od eonów lat: Eldane, który jasno i wyraźnie podkreślił, iż kolejny raz Doctor stanął pomiędzy zwaśnionymi Cywilizacjami i okazując cierpliwość i zrozumienie, bezinteresownie je uratował. Eldane wypowiadał się w sposób podniosły o czynach Władcy Czasu, jak o legendzie lub jakimś micie. Koszt tego wszystkiego z czym my widzowie mieliśmy do czynienia, to strata Rory'ego: nierozgarniętego jak Kudłaty ze Scooby-Doo, żyjącego we własnym świecie narzeczonego Amy.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Rory'ego zwyczajnie wymazał czas, raczej krzywa czasu wydobywająca się ze szczeliny pionowej ściany. Panna Pond, bo chyba nią już pozostanie, pamiętała o ukochanym tylko na moment. Czasoprzestrzeń po "wchłonięciu" Rory'ego, wykreśliła go z całej swojej struktury, z każdego punktu w możliwej linii czasu. Przykro było patrzeć na taki egzystencjalny koniec Rory'ego. Nawet Amy będąc 2020r. widziała już tylko samą siebie machającą w oddali bez swojego towarzysza.

Wielki plus obu epizodów to kreacja Silurian. Te gadzio-humanoidy miał bardzo dokładnie wyeksponowaną twarz, jak Bossk trandoshański łowca nagród z "Gwiezdnych Wojen". Gruba zółto-zielonkawa łuskowata skóra, z kryzami wychodzącymi promieniście z kości czaszki, stanowiącymi jakby przedłużenie głowy.
Zapisane