Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Autor Wątek: 5x09 Cold Blood  (Przeczytany 11958 razy)

Effka

  • Ukrywający Się Władca Czasu
  • ******
  • Co mi zrobisz? +1/-1
  • Wiadomości: 571
    • Zobacz profil
5x09 Cold Blood
« dnia: Maj 29, 2010, 09:44:04 pm »

Jeżeli widzieliście już odcinek Cold Blood i chcielibyście podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami to znaleźliście się w idealnym miejscu.
Zapraszam do komentowania.

Katriona

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 30, 2010, 01:23:28 am »

Do tego odcinka mam w zasadzie tylko jeden komentarz: To chyba jakiś żart. Chyba obraziłabym się, przestała oglądać i w ogóle gdyby nie to że [ukryj]Rory pojawia się w finale więc jest mała szansa że ożyje(?)[/ukryj] Po zakończeniu wszystkie inne wrażenia z odcinka gdzieś uleciały, zostało jedno - to jedna wielka pomyłka.
Zapisane

achaja

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 30, 2010, 10:26:11 am »

Taki dziwny odcinek. Końcówka okropna. Przyznam, że negatywnie zaskoczył mnie koniec. Kto by pomyślał, że Rory zrobi coś takiego, by uratować Doctora. Ciekawe wydaje się tylko wyciągnięcie ze szczelliny kawałka Tardis, to był szok - czułam jakby serce mi na chwilę przestało bić.
Poza tym jestem zawiedziona :(
Zapisane

Kilkee

  • Wysłał(a) Wir Czasu z Rose.
  • *
  • Co mi zrobisz? +3/-0
  • Wiadomości: 759
    • Zobacz profil
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 30, 2010, 10:46:19 am »

Odcinek dobry i jednocześnie lepszy od poprzedniego. Znowu bez szaleństwa, ale jak dla mnie to ten dwuczęściowiec cały czas trzymał poziom, poza tym jego wielkim plusem są Sylurianie (i to jak byli ucharakteryzowani :P). Postaci drugoplanowe z krwi i kości, a nie tylko mięso armatnie, więc to na plus. Nawet jeśli strasznie irytowała mnie ta ruda babka oraz maniera mówienia Nasreen :P (sama postać już nie).

Ale i tak to wszystko na końcu przyćmiewa śmierć Rory'ego. Bądź "śmierć", bo nie chce mi się wierzyć w to, że unicestwili go na dobre. [ukryj]I jak słusznie zauważyła Katriona, ma się pojawić w ostatnim odcinku, no a przynajmniej aktor odtwarzający jego rolę ma się pojawić. Mam nadzieję, że to nie będą jakieś flashbacki albo coś w tym stylu...[/ukryj]

Nie wiem czy tylko mi to nie pasowało, ale przecież Rory co dopiero umierał dwa tygodnie temu i rozegrała się bardzo  podobna scena, mogli zrobić jakiś większy odstęp między tymi odcinkami. Zresztą tamta scena była o niebo lepiej zagrana, ale ta z Cold Blood robi mimo wszystko większe wrażenie, bo, no nie udało mu się z tego wyjść cało...

edit do niżej:
Ja też znam Sylurian ze starych serii (i podejrzewam, że na forum więcej jest takich osób, ale nie każdy pisze o tym w co drugim poście, pomijając to, że teraz mało kto się wypowiada) i lubię, ale szczerze mówiąc ani trochę nie przeszkadza mi to to, że są inni :) I chyba dobrze, bo widzę, że zwracanie uwagi na to zabiera sporą przyjemność z oglądania.
« Ostatnia zmiana: Maj 30, 2010, 11:14:46 am wysłana przez Kilkee »
Zapisane
...

The Other

  • Ukrywający Się Władca Czasu
  • ******
  • Co mi zrobisz? +1/-0
  • Wiadomości: 456
    • Zobacz profil
    • http://archeos.pl
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 30, 2010, 11:01:52 am »

"Zmarnowana szansa" to najlepsze podsumowanie tego odcinka. Na GallifreyBase dokładniej to opisałem, ale krótko mówiąc, ten odcinek zmarnował szanse na wiele rzeczy. Kostiumy Sylurian genialnie zaprojektowane, tylko że to nie są Sylurianie - nawet trzeciego oka nie mają (a ja znałem Sylurian i lubiałem zanim nawet HE/CB ogłoszono), i tego im nie wybaczę. Sposobu rozliczenia się z Rorym też Moffatowi (bo Chibnall sam z siebie raczej tego nie wsadził) nie wybaczę, mimo plotek odnośnie finału. Po prostu to było zbyt okrutne dla zwykłego, ciapowatego faceta. Nawet śmierć Adrica miała jakiś większy sens...
Aż żal, że te dwa odcinki zmarnowały tyle szans. Niestety, ale najgorsze, póki co, w tej serii. Miejmy nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej, zwłaszcza że dwa z czterech odcinków napisał Moffat.
Zapisane

Logan_

  • Mieszkaniec Cardiff
  • **
  • Co mi zrobisz? +1/-3
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 26
    • Zobacz profil
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 30, 2010, 01:59:18 pm »

Ale za to finał zapowiada się coraz ciekawiej, jak tylko zobaczyłem, że Doktor wyciągnął z szczeliny fragment TARDISA. Generalnie jednak odcinek mógłby być nieco lepszy. A już niedługo, więc miejmy nadzieje, że reszta lepiej wyjdzie.
Zapisane
Demons run when a good man goes to war
Night will fall and drown in sun
When a good man goes to war
Friendship dies and true love lies
Night will fall and the dark will rise
When a good man goes to war
Demons run but count the cost
The battle's won but the child is lost

Meyv

  • Całował się z Ósmym w Nowy Rok
  • *
  • Co mi zrobisz? +1/-0
  • Wiadomości: 841
    • Zobacz profil
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 30, 2010, 02:22:57 pm »

Moim jedynym podsumowaniem tego odcinka powinno być:  RORY!!!! NIE!!!! Kurka jak mogli? Już bym mniej żałowała Amy, bo jej postawa wkurza mnie coraz bardziej. Te jej wieczne znudzenie, niezadowolone i lekka bezczelność. Do tego wszystkiego zapomniała o Rorym (a to małpa jedna;P ).

Po tym zakończeniu całość odcinka przestaje mieć aż takie znaczenie. Mimo, że odcinek był dobry. Musze się zgodzić z Kilkee, że ta historia trzyma poziom i jako całość wypada przyzwoicie.
Tym razem już mnie tak nie drażniła każda bzdura. Skupiłam się na fabule. W porównaniu z poprzednim odcinkiem ten wypada pod tym względem lepiej. Jakoś bardziej się wciągnęłam.
Wątek z Sylurianami nadal mi się podoba. Co prawda inaczej wyobrażałam sobie rozwiązanie tej sytuacji. To co zaproponował Chibnall nie do końca mi pasuje, wydaje się za bardzo na siłę.
To dobrze, że nie tylko mnie irytowała Ambrose, czyli "ta ruda babka"). Chwilami jak na nią patrzyłam to miałam nadzieje, że może ją jakaś syluriańska kula przypadkiem dosięgnie i będzie po kłopocie (wiem zołzowate to, ale nie moja wina że zrobili z niej takiego egoistycznego babiszona). Jeden plus to taki, że przynajmniej nie zginie w tłumie innych jednorazowych postaci  bez charakteru. Podobnie jak Dr. Nasreen, którą ja osobiście bardzo polubiłam.

I po raz kolejny pojawił się ten sam motyw z ratowaniem świata/ludzi/wszystkiego z  zegarkiem w ręku. Ja wiem, że tykający na uchem zegarek potrafi podnieść poziom adrenaliny, ale czy to musi być z co drugim odcinku?
 
Na koniec dodamy tylko tyle: RORY!! NIE!! (mam nadzieje, że go jeszcze spotkamy)
« Ostatnia zmiana: Maj 30, 2010, 02:26:04 pm wysłana przez Meyv »
Zapisane

DorkaEm

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 30, 2010, 04:18:46 pm »

Odcinek rzeczywiście lepszy od poprzedniego,
chociaż w sumie to ten dwuczęściowiec wielkiego wrażenia na mnie nie zrobił. Największą jego zaletą byli zdecydowanie Sylurianie ;)

Największy minus to ta okropna końcówka:

JAK ONI MOGLI ZABIĆ RORY'EGO!!!!!!!!!!!!

JAK AMY MOGŁA O NIM ZAPOMNIEĆ !!!!!!!!!!!

Czekam na finał serii bo zapowiada się całkiem ciekawie.
No i na następny odcinek z Billem :D


Zapisane

Sandgirl

  • Obrońca Ziemi
  • ****
  • Co mi zrobisz? +2/-1
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 225
    • Zobacz profil
    • http://www.sandgirl.co.uk
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 30, 2010, 04:47:35 pm »

Odcinek o wiele lepszy niz poprzedni - poziomem.
Ale jak oni mogli zabic biednego Rory'ego? :( smutno mi sie zrobilo :(

Natalinka

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 30, 2010, 08:30:56 pm »

Cytuj
Meyv napisał/a:
Moim jedynym podsumowaniem tego odcinka powinno być: RORY!!!! NIE!!!! Kurka jak mogli


Dokładnie! Nie wybaczę tego! Poczułam się jak przy Donnie. W sumie to było gorsze. Kurczę, naprawdę go polubiłam, Jeszcze to wina Doktora, jakby nie grzebał łapą w szczelinie to Rory by go nie musiał odpychać z linii strzału. Mam chwilowego focha na twórców :/

I nie rozumiem [ukryj]skoro Rory ma niby pojawić się w finale to jak to będzie? Rozumiem Anioły,[size=12][/size] one mogłyby wyjść ze szczeliny bo wpadły tam żywe, a Rory przecież umarł. Czyli co? Zmartwychwstanie? [/ukryj]

A odcinek lepszy niż ostatnio, nawet miejscami mnie wciągał. Wciąż jestem pod wrażeniem wyglądu Sylurian to najlepiej wykonani kosmici tej serii. Idealni.

I wiedziałam, że Ambrose zabije Eleię. Średnio mi się to podobało. Chociaż było to bardziej uzasadnione niż gdyby zrobiłby to ten dziadek.

A teraz znowu o Rory'm, a właściwie o końcu ogólnie. Tak jak przy probie sekcji Amy znów mnie irytowała tak jej panika na końcu bardzo mi się podobała, była naprawdę wiarygodna.  Pierścionek wydał mi się podejrzany. Doktor dokładnie go widział i co? Nie zdziwiło go skąd się wziął? To pewnie jeszcze odegra jakąś rolę.
Ale chyba nie chcę, żeby Amy i Doktor mieli zawiechy za każdym razem gdy coś powinno im przypomnieć Rory'ego.

Rory musi wrócić! (nawet jako Romana;))
« Ostatnia zmiana: Maj 30, 2010, 08:32:56 pm wysłana przez Natalinka »
Zapisane

marynas20

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 31, 2010, 12:24:06 am »

Po przeczytaniu wszystkich postów w tym temacie doszlam do wniosku, że jestem dziwna, by nie powiedziec wredna. Mnie śmierc Rory'ego wogóle nie zasmuciła, przeciwnie, wreszcie zginął któryś z głównych bohaterów. I do tego jeszcze Amy o nim zapomniała! Na prawdę mi się taki obrót wydarzeń podoba bo jest przykry i taki niespodziewany. Szczęka mi prawie opadła kiedy Rory umarł. Co prawda fakt, że ma wrócic w finale psuje efekt... ale może to będą tylko wspominki Amy, bo kiedy Doc jak zwykle wszystko na końcu naprawi to na pewno dziewczyna sobie przypomni swojego byłego.
Z drugiej strony ta cała śmierc Rory'ego wydaje mi się troche na siłę wsadzona w fabułę. To znaczy sposób w jaki zginął jest troche naciągany i ta szczelina też pojawiła się ni z gruchy ni z pietruchy akurat w momencie gdy umierał, jakby tylko po to żeby Amy mogła o nim zapomniec i życ sobie beztrosko dalej.
Poza tym odcinek nie różni się niczym od pozostałych. Bez rewelacji. Doctor wg Matta mnie nie przekonuje i raczej dwa razy bym się zastanowiła zanim bym z nim gdziekolwiek poleciała. Nie wzbudza takiego respektu jak jego poprzednicy, przynajmniej we mnie. Powodem jest głównie gra Matta. Na początku podchodziłam do niego z zaufaniem ale teraz widzę, że do pięt nie dorównuje Davidowi. Ciągle mam wrażenie, że Jedenasty ma w zanadrzu tylko góra trzy wyrazy twarzy:wesoły smutny i rozłoszczony, podczas gdy Dziesiąty miał ich setki na różne okazje.
Wracając do fabuły, spodziewałam się, że ta ruda zginie za swoje przewinienia, ale to by było za dużo śmierci jak na jeden odcinek.
 Kosmici, czy też Ziemianie, byli ok, ale dobrze że nie udało im się wydostac na powierzchnię - ludzkośc źle by to zniosła. Ja też nie wiem czy chciałabym dzielic ogródek z zielonymi stworami.
Generalnie z całego odcinka najlepsze zakończenie. Śmierc Rory'ego po pierwsze, po drugie kawałek TARDIS wyciągnięty ze szczeliny- przez chwilę poczułam dreszcz emocji i zaczęłam niecierpliwie oczekiwac kolejnych odcinków, jak za starych dobrych czasów z Dziesiątym.
Zapisane

zuzak

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #11 dnia: Maj 31, 2010, 07:59:10 pm »

Te dwa odcinki na pewno nie będą należeć do  moich ulubionych, takie średniaki jak dla mnie. Duuuużo bardziej podobało mi się Amy's Choice. Jak nie przywrócą Rorego to foch, bo bardzo go lubiłam. Poza tym "ocieplał" mi jakoś Amy. A pisałam już, że uwielbiam Matta?;-D Świetny Doctor, mam to szczęście, że lubię Krzyśka, Davida i Matta:-)
Zapisane

The Other

  • Ukrywający Się Władca Czasu
  • ******
  • Co mi zrobisz? +1/-0
  • Wiadomości: 456
    • Zobacz profil
    • http://archeos.pl
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 31, 2010, 08:21:21 pm »

Cytuj
zuzak napisał/a:
Te dwa odcinki na pewno nie będą należeć do  moich ulubionych, takie średniaki jak dla mnie. Duuuużo bardziej podobało mi się Amy's Choice. Jak nie przywrócą Rorego to foch, bo bardzo go lubiłam. Poza tym "ocieplał" mi jakoś Amy. A pisałam już, że uwielbiam Matta?;-D Świetny Doctor, mam to szczęście, że lubię Krzyśka, Davida i Matta:-)


O, i z tym postem zgadzam się w całej rozciągłości. :D
Zapisane

Talerz

  • Obrońca Ziemi
  • ****
  • Co mi zrobisz? +3/-0
  • Wiadomości: 235
    • Zobacz profil
    • www.mw.propl.eu/forum
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #13 dnia: Maj 31, 2010, 09:30:02 pm »

Cytuj
marynas20 napisał/a:
podczas gdy Dziesiąty miał ich setki na różne okazje.


Uczestnicy zabawy ze screenami z odcinków mogą mieć inne zdanie ;)

Mi odcinek się średnio podobał. Doctor jest mało doctorowaty i mimo że gada jak Doctor, to jednak jest jedną wielką ciamajdą, większą nawet od Micky'ego :) Pamiętacie jak 9th był torturowany w odcinku "Dalek"? 10th tylko przy przepisywaniu kodu genetycznego na człowieka. Myślałem że 11th się zaraz się rozpłacze i naprawdę mnie to nie ruszało w przeciwieństwie to męki jako przeżywał 10th.

I naprawdę szkoda Rory'ego, Amy okazała się kiepską partią, ale z drugiej strony przecież nie zawsze wszystko musi się dobrze kończyć (przynajmniej w krótszej perspektywie czasu). Chciałbym żeby Rory wrócił jako ktoś inny... Wiecie, ta sama twarz, to samo imię, ale postać już zupełnie inna ^^

T-bagdiablo

  • Gość
5x09 Cold Blood
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwiec 01, 2010, 11:20:37 am »

Po poprzednim odcinku myślałem, że ten będzie dobra kontynuacją poprzedniego, okazało się jednak, że tak nie będzie.
Cały odcinek denerwowała mnie ta babka która zabiła tą zieloną, totalna głupota i porażka z jej strony, kobiety w sytuacjach stresowych robią straszne głupstwa, nie mówię, że faceci nie popełniają błędów ale kobiety zdecydowanie biją nas na łeb na szyję.
Śmierć Rory'ego nie wpłynęła na mnie zbytnio, ale szkoda było mi tego chłopaka.
Tardis zrobił bum !!! To może być ciekawe.
Nie czytam spoilerów więc wole nie wiedzieć co będzie w finale.
Zaskoczenie przede wszystkim.
Zapisane