Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Autor Wątek: 5x04 The Time of Angels  (Przeczytany 14539 razy)

Kilkee

  • Wysłał(a) Wir Czasu z Rose.
  • *
  • Co mi zrobisz? +3/-0
  • Wiadomości: 759
    • Zobacz profil
5x04 The Time of Angels
« dnia: Kwiecień 24, 2010, 08:04:24 pm »

Jeżeli obejrzeliście już The Time of Angels, zapraszam do podzielenia się z innymi swoimi wrażeniami. Przypominam, że tutaj nie traktujemy informacji dotyczących tego konkretnego odcinka jako spoilerów - jeżeli nie widziałeś jeszcze The Time of Angels, czytasz posty w tym temacie na własną odpowiedzialność.
Zapisane
...

The Other

  • Ukrywający Się Władca Czasu
  • ******
  • Co mi zrobisz? +1/-0
  • Wiadomości: 456
    • Zobacz profil
    • http://archeos.pl
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 24, 2010, 08:49:47 pm »

No więc, miałem okazję obejrzeć to w czasie oryginalnej transmisji z BBC One i powiem przede wszystkim: nie mogę się doczekać następnej części!
Odcinek intrygujący, wciągający, naprawdę przykuwający uwagę. Nie można nawet mrugnąć, bo się przegapi jakiś ważny element. :) Właśnie za takie odcinki jak ten Moffata polubili widzowie, i jeśli lubieliście Blink i SitL/FotD, z pewnością spodoba wam się to.
River mnie jakoś nie denerwowała, jak niektórych (choć mnie osobiście chyba nigdy nie denerwowała), mimo że zachowuje się tak samo dumnie i wszechwiedząco jak przedtem - a może nawet bardziej. Więc ma w pamiętniku wszystkie twarze Doktora, sugeruje dość wymownie, że jest jego żoną (choć Doktor nie mógłby być czymś tak banalnie prostym, jej własne słowa) i ogólnie zachowuje się jak "magnificient bastard". Jest, jakby to ująć... wspaniale irytująca. :D
Amy... tak samo niewyraźna jak wcześniej. Jej charakter niestety można wciąż określić tylko jako "towarzyszka Doctora", wiele oryginalności w niej nie ma, niestety, mimo że robi dobre wrażenie ogólnie.
Płaczące Anioły... po pierwsze, wszystko na czym jest zawarty obraz Anioła staje się Aniołem, dlatego w książkach o nich nie ma obrazków. Telewizor pokazujący nagranie z nimi też się w nie zmienia... więc krótko mówiąc mamy skopane. Aha, wspomniałem już, że jak się za długo wpatrywać mu w oczy, może w ciebie wejść i zmienić ciebie w siebie?

Ogólnie podsumowując, odcinek świetny i nie mogę się doczekać na następną sobotę.
Zapisane

Maged

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 24, 2010, 09:54:00 pm »

A ja się nie zgodzę :D W końcu mi wolno.
Odcinek zaczął mi się podobać dopiero pod koniec. Części z tym co Weeping Angels mogą, a co nie wydają mi się lekko naciągane; robi się z nich podwójnie przerażających jak byli, co według mnie może im nie wyjść na dobre, bo zaczną być jak Daleki - mnoży się to na wszelkie sposoby, zabić się nie da i powroca jak mój denerwujący katar.
Co do River - jak mnie kobieta irytowała, tak dalej to robi. Ja jestem za Doctorem: TARDIS powinien robić ten dźwięk (udaje oddychanie Darth'a Vader'a). Jej wymądrzanie się i "sweetie" jakoś do mnie nie przemawiają... Przykro mi, czekam na scenę-cud, która mnie do niej prezkona (i zywię małą nadzieję, ze się to kiedyś zdarzy).
Co do Amy - mnie się podoba. Nic do zarzucenia, oprócz scenki: Idź, zostaw mnie tutaj, ty nie możesz umrzeć a ja tak. Takie sceny denerwują mnie przy każdej postaci w kazdym filmie.
No, to tyle mojego narzekania. Proponuję teraz wszystkie pozytywne opinie podawać, aby mnie przekonać do tego odcinka ;)
Zapisane

Katriona

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 24, 2010, 10:58:31 pm »

To było coś. Wciąż mam uczucie jakby mi się żołądek zassał z wrażenia, które zostało jeszcze spotęgowanie zwiastunem kolejnego odcinka. I mam kłopot z mruganiem. Ten tydzień będzie ciężki do przeczekania.
O ile River Song nie denerwowała mnie wcześniej to teraz budzi we mnie jakąś bliżej nieokreśloną niechęć. I nadal nie rozumiem po co jej wszystkie twarze.
Mi tez się nie podobała ta scena "Idź, zostaw mnie..." Z tych samych mniej więcej powodów, ale jestem gotowa założyć że Amy była tak przerażona, że nic lepszego do powiedzenia nie przyszło jej do głowy. W końcu "Zgińmy razem" zabrzmiałoby jeszcze gorzej.
Jedyny zgrzyt w tej historii to jak dla mnie to patrzenie w oczy - jestem pewna że Sally i Larry spojrzeli im w oczy (a szczególnie on) i jakoś potem żyli długo i szczęśliwie bez powikłań.
Na koniec powiem, że byłam zaskoczona kiedy odcinek się skończył, sądziłam że oglądam go najwyżej 20 minut. Nieczęsto mi się zdarza żeby coś mnie aż tak wciągnęło.
Zapisane

Natalinka

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 24, 2010, 11:24:35 pm »

Jej. Odcinek przy którym nie mam chyba żadnego ale.

Nareszcie czuję się tak jak podczas oglądania 4 serii :)
Podobało mi się od samego początku. Bardzo lubię River i strasznie mi się podoba, jak nim trochę rządzi i rzuca mu różne teksty, Doktor tego potrzebuje :P A "He thinks, he is so hot when he does that" było świetne xD
Moim największym dylematem tego odcinka było: kim ona jest, do cholery? Kiedy Amy pyta o żonę a on powoli odpowiada "Yes" już myślałam, że wreszcie wszystko będzie jasne, ale nie oczywiście.  Za to przy fragmencie "on nie jest gotowy dowiedzieć się kim jestem" przyszło mi na myśl,że się okaże jakąś Rani czy inną Romaną, wiem, to dziwne xD

Anioły, jak to Anioły, przerażające i dodatkowo ten odgłos, przez który boję się podwójnie. Nie cierpię ich sposobu poruszania się. Biedne ośmiolatki będą mieć koszmary ;)

Amy i Doktor w scenie z ręką, byłam przekonana, że naprawdę się zacznie zmieniać a tu proszę, wystarczyło ugryźć xD I to pasuje do Jedenastego. Jeśli ktoś nadal będzie widział namiętność między nimi, to gratuluję umiejętności wmawiania sobie wszystkiego. Gdyby była namiętność, Amy była by zazdrosna a nie podekscytowana i rozbawiona tym wszystkim (możliwą żoną).

O, zapominałam o odgłosie a la Lord Vader, cudo xD

Chcę następny odcinek!
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 24, 2010, 11:26:20 pm wysłana przez Natalinka »
Zapisane

Yukifu

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 25, 2010, 01:50:05 am »

No w końcu to o co chodziło :thumb
Czuję, że nareszcie mój głód nowych odcinków po przerwie między seriami został zaspokojony, a wszelkie obawy rozwiały się niczym poranna mgła :grin
Było wszystko co trzeba: humor, akcja, groza, tajemnica. Może Doctor trochę za bardzo dał się wziąć River na smycz, ale mimo wszystko podoba mi się relacja między nimi. Kiedy Amy i River wzięły się za obgadywanie Doctora przypomniała mi się podobna scena ze School reunion, kiedy Rose i Sarah Jane oplotkowywały 10-ego.
River i jej TARDISopodobny notes podoba mi się w całej rozciągłości, zawsze tak było i pewnie się to już nie zmieni. Babka z charakterem, za to lubiłem Donnę i za to lubię ją.
Amy... no cóż, Doctor musi mieć kogoś do ratowania i jeszcze to skamlenie o umieraniu, nieeee no, to już przesada lekka, w ogóle mi to nie pasuje do tej postaci, tu pan Moffat przekombinował, nie wiem co chciał tym osiągnąć, ale ja tego nie kupiłem. Drugi i ostatni zarzut mam do sceny kiedy Doctor tak ochoczo zasalutował. Nie zaznajomiłem się jeszcze ze wszystkimi starymi seriami, ale w tych które znam (starych i nowych), nie lubił tego i salutował w sytuacjach wyjątkowych.
Generalnie odcinek w dechę, podobał mi się bardzo i z niecierpliwością czekam na część drugą (i napisy bo czasem Doctor tak szybko nawijał, że nie nadążałem ;) )
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 25, 2010, 01:52:45 am wysłana przez Yukifu »
Zapisane

achaja

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 25, 2010, 10:28:25 am »

To wreszcie było to :D Mój głód jest w pełni zaspokojony.
Najlepszy moment, to Doctor gryzący Amy. No i kolejny odcinek też bardzo ciekawie się zapowiada. Jednego można być pewnym Weaping Angels, to zdecydowanie jedni z najgroźniejszych obcych.
Zapisane

michak

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 25, 2010, 10:57:33 am »

Na 90% jestem pewny że River Song to time lady, skąd umie tak dobrze obsługiwać TARDIS? Skąd zna język Gallifrey? Nie ma żadnego innego logicznego wyjaśnienia River jest po prostu Władczynią Czasu.
Odcinek super, oby tak dalej, obejrzę sobie jeszcze raz z napisami bo rzeczywiście Doctor nawijał jak nakręcony. Wie ktoś gdzie mogę znaleźć angielskie napisy?
Zapisane

Kilkee

  • Wysłał(a) Wir Czasu z Rose.
  • *
  • Co mi zrobisz? +3/-0
  • Wiadomości: 759
    • Zobacz profil
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 25, 2010, 11:10:02 am »

Wow, po dwóch średnich odcinkach wracamy do formy.

Rozbawił mnie patent Amy na mruganie, to chyba najbystrzejsza towarzyszka Doktora w nowych seriach :D Szkoda tylko, że spojrzała Aniołowi w oczy. Poza tym jak na razie Amy pnie się w górę w rankingu towarzyszek, 'uuu, Doctor, you sonicked her!', złośliwa czarownica, oby tak dalej.

Co do namiętności bądź jej braku, to biorąc pod uwagę fetysze Moffata, prędzej dopatrywałabym się w tym odcinku podtekstów River/Amy niż Doktor/Amy :D

Bardziej działające na psychikę i 'niepokojące' było moim zdaniem wykopanie w przeszłość niż skręcenie karku. Na tym Anioły trochę tracą. Ale za to nadrabia ogólna atmosfera tego odcinka (labirynt, mrok etc etc).


Mnie River też nie denerwuje, w 4 serii ani  mnie ona ziębiła, ani grzała, teraz mam wrażenie, że ją trochę polubiłam. Chociaż przy tym jej "sweetie" coś się we mnie przewraca. Ale tutaj akurat każdy, kto mówiłby do Doktora "sweetie", wywołałby u mnie chwilową niechęć do siebie, po prostu mi to słowo nie pasuje do Doktora i tyle ;) Już wolałam jej "pretty boy", przynajmniej było zabawne. Faktycznie Moffat chce z niej zrobić naczelnego żeńskiego Badassa, ale niestety ja jestem tak skrzywiona, że Badassa w wersji męskiej kupię prawie zawsze, a w wersji kobieciej, postać musi być naprawdę świetna, żeby mnie to badassowanie przekonało. Na razie w wykonaniu River mnie tak średnio przekonuje :P

I też mnie zastanawia kim ona jest, na razie opcja Time Lady wydaje się prawdopodobna... Nie wiem czy to źle, czy dobrze.

Poza tym przed odcinkiem bałam się, że aktorsko Doktor, Amy i River są do siebie fatalnie dopasowani. To znaczy River przy Doktorze i Amy będzie wyglądać za staro, i że gra aktorska Karen i Matta przy Alex Kingston wypadnie marnie :P Sprawdziło się tylko w 50% - przez młody wygląd Doktora River kojarzy mi się bardziej z jego ciotką, niż żoną :D Ale na szczęście niczyja gra aktorska na tym zestawieniu nie ucierpiała.

Sprawdzałam dzisiaj w których blokach były odcinki kręcone. I już wiem czemu Matt wydawał mi się najbardziej przekonujący w pierwszym odcinku. Najpierw kręcili ten dwuczęściowiec, w następnym bloku Victory i Beast, a potem dopiero Eleventh Hour.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 25, 2010, 11:11:03 am wysłana przez Kilkee »
Zapisane
...

Yukifu

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 25, 2010, 11:49:19 am »

Cytuj
Kilkee napisał/a:
I też mnie zastanawia kim ona jest, na razie opcja Time Lady wydaje się prawdopodobna... Nie wiem czy to źle, czy dobrze.


Ja to nawet zacząłem próbować tworzyć angramy, sprawdzać pod kątem pisma lustrzanego i w ogóle kryptografii, czy przypadkiem River Song nie da się przerobić na Rani.
River, Rani - mam to wrażenie jak 11-ty w 11-th Hour, że coś widzę ale nie dostrzegam.
Nie byłbym zdziwiony, gdyby tak się okazało, ale zadowolony... sam nie wiem.
Zapisane

Meyv

  • Całował się z Ósmym w Nowy Rok
  • *
  • Co mi zrobisz? +1/-0
  • Wiadomości: 841
    • Zobacz profil
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #10 dnia: Kwiecień 25, 2010, 04:44:38 pm »

Obejrzałam, miałam poczekać, ale nie mogłam się powstrzymać (Natalinka to Twoja wina, harpio jedna:p )i jestem załamana. Czemu oni muszą kręcić takie krótkie te odcinki!
A ta tak serio to bardzo mi się podobało, póki co najlepszy odcinek z 5 serii.

Na początku bałam się dwóch rzeczy. Po pierwsze, że zniszczą Anioły i całą ta mroczną atmosferę, która je otaczała.  Oraz, że River będzie cały czas zachowywać się jak przemądrzała mamuśka, wołająca za Doktorem "sweetie" jak za jakimś pudlem w wygolonym zadkiem.  W obu przypadkach miło się zaskoczyłam.
Anioły nie straciły na swojej potworności(no prawie), teraz zacznę się bać jak mi coś do oka wpadnie( będę miała schizę, że mi piach będzie leciał jak Amy). Były odrobinę mniej straszne niż w Blink (w sumie to były straszne w nieco inny sposób ), ale za to atmosfera całego odcinka była odpowiednio mroczna.

Co do River to nawet mi się spodobało to jej wymądrzanie i dogryzanie Doktorowi (i jego reakcje na to), ale  nie wiem czy podoba mi się pomysł z River jako Time Lady. Muszę jednak przyznać, że zżera mnie ciekawość kim ona jest i ciekawi mnie to o wiele bardziej niż po 4 serii.

Jak już wcześniej wspomniała Kilkee , był to tak naprawdę debiut Matta  i Karen w roli Doktora i Amy i muszę  przyznać, że udany. Amy ze swoim charakterkiem to niezłe wyzwanie dla Doktora. Ciesze się, że jako towarzyszka jest zupełnie nie podobna do swoich poprzedniczek. Podoba mi się jej poczucie humoru i te lekko złośliwe teksty w stronę Doktora.
Mimo drobnych potknięć, jestem zadowolona z tego odcinka. Już dawno nie oglądało mi się DW tak dobrze jak wczoraj(i dziś i pewnie jutro, pojutrze...). Szkoda, że na następny odcinek będę musiał tyle czekać.
I tak na marginesie zupełnie: River ma świetne buty:D
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 25, 2010, 04:46:45 pm wysłana przez Meyv »
Zapisane

13

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #11 dnia: Kwiecień 25, 2010, 04:48:14 pm »

Myślę, że niepotrzebnie doszukujemy się tajemnicy w postaci River.  Według mnie, wszystko co wie na temat Doctora i wszystko co potrafi np. prowadzenie TARDIS czy tajmlordowskie pismo, pokazał jej sam Doctor, ponieważ dla niego ta znajomośc zaczyna się od końca i dokładnie wie co się wcześniej, w tej znajomości przydało. To taki oczywisty zabieg na zachowanie kontinuum czasowego. Lub jak kto woli zaszycie nieodpowiedniej nogawki w spodniach czasu. ;)
Zapisane

Meyv

  • Całował się z Ósmym w Nowy Rok
  • *
  • Co mi zrobisz? +1/-0
  • Wiadomości: 841
    • Zobacz profil
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #12 dnia: Kwiecień 25, 2010, 04:58:51 pm »

Cytuj
13 napisał/a:
Myślę, że niepotrzebnie doszukujemy się tajemnicy w postaci River.  Według mnie, wszystko co wie na temat Doctora i wszystko co potrafi np. prowadzenie TARDIS czy tajmlordowskie pismo, pokazał jej sam Doctor, ponieważ dla niego ta znajomość zaczyna się od końca i dokładnie wie co się wcześniej, w tej znajomości przydało. To taki oczywisty zabieg na zachowanie kontinuum czasowego. Lub jak kto woli zaszycie nieodpowiedniej nogawki w spodniach czasu. ;)


Niby masz racje, ale mnie ciekawi przede wszystkim to kim ona jest ogólnie, nie tylko dla Doktora. Póki co jest w niej jakaś tajemnica i to nie musi mieć nic wspólnego z Doktorem ( to całe więzienie na przykład ). Poza tym nadal nie wiadomo kim ona jest i dla samego Doktora. Ok wszyscy się domyślamy, ale mi osobiście podoba się ta aura tajemniczości i niedopowiedzeń wokół tej postaci. Nie mam nic przeciwko doszukiwaniu się w niej  tajemnicy;) I mam nadzieje, że Moffat zaskoczy nas czymś w związku z River.

achaja

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #13 dnia: Kwiecień 25, 2010, 05:29:42 pm »

Jeszcze o River. Mnie zaciekawiło, co to była za impreza na tym statku kosmicznym, no i dlaczego miałaby wrócić do więzienia - co ona robiła w więzieniu? Ja bym obstawiała, że może była bardzo blisko z Doctorem, to on nauczył ją latać TARDIS, ale zrobiła coś (co?) czego Doctor nie mógł jej wybaczyć. Teraz będzie szukała Doctora, który nie będzie miał o tej jej skazie pojęcia i wykorzystywała go do swoich celów.
Co do River jako Time Lady, to nie. Nie podoba mi się takie rozwiązanie (byłyby jakieś przesłanki w 4 serii, gdy umierała).
River jako Rani - nie. Ja chcę jako Rani postać, na której widok będą mnie przechodzić ciarki - tak jak na Weaping Angels ;)
Zapisane

DorkaEm

  • Gość
5x04 The Time of Angels
« Odpowiedź #14 dnia: Kwiecień 25, 2010, 07:07:56 pm »

Odcinek był na prawdę świetny, choć zdecydowanie za krótki
i na prawdę oglądanie strasznie szybko mija ;)
Wreszcie to za co kocham Moffata najbardziej - i nie mam tu na myśli tylko Aniołów, ale ogólną atmosferę odcinka - mroczną i w pewnym sensie tajemniczą :D:D

River na początku strasznie denerwująca na początku odcinka z tym jej "sweetie" później już nie przeszkadzała.
I rzeczywiście strasznie mnie ciekawi kim ona jest ??
No cóż całkiem możliwe, że rzeczywiście to Time Lady,
w każdym bądź razie znając Moffata rozwiązanie tej zagadki na pewno nas zaskoczy ;)
I zgadzam się z Meyv - buty miała całkiem całkiem ;)

A i zapomniała bym Doctor wydający dźwięk a la Lord Vader jest na prawdę uroczy :11doc
Zresztą ogólnie na prawdę lubię Jedenastego i to coraz bardziej:D:D
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 25, 2010, 07:08:42 pm wysłana przez DorkaEm »
Zapisane