Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Autor Wątek: Doctor Who 2x12-13..Dramatyczne rozstanie z Rose  (Przeczytany 1609 razy)

Raxacoricofallapatorius

  • Zagubiony Ziemianin
  • *
  • Co mi zrobisz? +0/-0
  • Wiadomości: 17
    • Zobacz profil
Doctor Who 2x12-13..Dramatyczne rozstanie z Rose
« dnia: Lipiec 15, 2017, 12:06:42 pm »

Z powodu gry na Androida, która totalnie zawróciła mi w głowie: "Doctor Who - Legacy" i dzięki namowom siostry, zacząłem oglądać serial Doctor Who. Wystartowałem od sezonu 1-ego czyli od 2005r. i to od odcinka ,,Rose", który był nadzwyczaj specyficzny ze względu na totalnie psychodeliczny wątek świadomości Nestene, która była dziwnym psychicznym bytem, swego rodzaju skondensowaną egzystującą energią, mogącą ożywiać wszystko co wykonane jest z plastiku. W ten sposób ulice Londynu momentalnie opanowały hordy plastikowych kukieł ,,Zombie"- figur z wystawy, które musiał powstrzymać Doctor. Wprowadzenie sylwetki Rose Tyler było w miarę satysfakcjonujące, lecz epizod ten okazał się trochę jednak zmierzły. Uratował go Christopher Eccleston, wcielający się w ostatniego z Władców Czasu. Zrobił to  energetycznie, z werwą i z tym nieodłącznym uśmiechem na twarzy,  czarną skórzaną kurtką oraz tendencją do krzyżowania rąk, jakby był przeświadczony o swojej racji.
Regeneracja Doctora do swojego 10-ego wcielenia była widowiskowa. Scalenie z energią Tardisa i całego Wszechświata oraz zmiana wyglądu przy pozostawieniu tej samej 900-letniej świadomości na sylwetkę- w tym przypadku Davida Tennanta - fizycznie innego Doctora była dopełnieniem niezłej serii 1-szej. Sam Tennant, momentalnie przypadł mi do gustu. Kupił mnie zupełnie tym swoim narzekaniem jako nowa cielesność Władcy Czasu. Bulwersowały go  nie te zęby, inne ciało itp.  Było to humorystyczne i ciekawe i od razu skusiło mnie na obejrzenie świątecznego odcinka s02e00.

Koniec drugiego sezonu był dramatyczny i ciężko było mi rozstać się z Rose Tyler. W początkowych momentach ostatnich dwóch epizodów drugiej serii była wzmianka, w której towarzyszka Doctora mówiła o swojej śmierci, nieuchronnym finiszu. Od razu zastanowił mnie fakt, że skoro w tle tych odcinków było słychać głos Rose, wyrażający  bez emocji coś w stylu: ,,tu nastąpił mój koniec", to musiało się to odbywać w przyszłości, a Rose umarła ale chyba tylko w przenośni. I tak rzeczywiście było. Młoda Tyler musiała opuścić swój pierwotny świat, w którym uznano ją za zaginioną. Doctor musiał go ratować przed totalnym chaosem wywołanym walką o zgniecenie ludzkości między Dalekami a Cybermenami. Nicość spełniła swoje zadanie, a Rose, mimo iż znów ma Ojca, Matkę i Mickeya, to pisane jej jednak  było trwać przy boku Doctora.
Odcinka świątecznego nie opuszczę. ,,Runaway Bride - Christmas Special" już niedługo obejrzę. Idę po kolei. Tardis wzywa!
 (tar)
Zapisane