Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Autor Wątek: 3x13 "The Last of The Time Lords"  (Przeczytany 7714 razy)

TheDoctor

  • Gość
3x13 "The Last of The Time Lords"
« Odpowiedź #15 dnia: Kwiecień 17, 2008, 04:16:19 pm »

oj dobra już dobra... akurat w tamtym poście nie mogłem się rozpisać bo mnie od kompa odciągali więc nie miałem jak przemyśleć posta...
Zapisane

kacper748

  • Raz Czy Drugi Widział Kosmitów
  • **
  • Co mi zrobisz? +1/-0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 78
    • Zobacz profil
3x13 "The Last of The Time Lords"
« Odpowiedź #16 dnia: Maj 02, 2011, 12:00:39 pm »

Odcinek niezły. Szczególnie podoba mi się piosenka, którą Mistrz śpiewa na początku :D. Przez głupiego Mistrza do mojego mózgu wbił się ten jego rytm :tap . Nie mogę się go pozbyć. Wszędzie go wystukuje. Arghhh

Zetasowa

  • Opiekun K-9
  • ***
  • Co mi zrobisz? +4/-0
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 128
    • Zobacz profil
3x13 "The Last of The Time Lords"
« Odpowiedź #17 dnia: Maj 02, 2011, 12:20:34 pm »

Nie ty jeden....też wystukuje ten rytm...szczególnie na lekcji podczas sprawdzianu, gdy się zastanawiam co napisać:P:P:P

Zapisane

doktor11

  • Przyjaciel Doktora
  • *****
  • Co mi zrobisz? +7/-8
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 381
  • doktor11 (doktor10)
    • Zobacz profil
3x13 "The Last of The Time Lords"
« Odpowiedź #18 dnia: Maj 02, 2011, 01:44:29 pm »

JA też mam ten rytm
Zapisane
11

Astroni

  • Ten Który Przegadał Stworzenie z Midnight
  • **
  • Co mi zrobisz? +293/-75
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1810
  • Óśmiech Ósmego
    • Zobacz profil
    • Profil Astroni800 na YouTube
3x13 "The Last of The Time Lords"
« Odpowiedź #19 dnia: Czerwiec 08, 2011, 08:09:51 pm »

Cytuj
Meyv napisał(a):
Lucy Saxon to mogłaby być Rani.

Piękna teoria :o Właśnie mnie tak trochę dziwiło, że wielki Mistrz tak ostro się obściskiwał z jakąś tam Ziemianką ;)
Heh, gdyby był jakiś kontakt z Moffatem... Bo mogę się z wami założć, że on po dobroci do tego motywu nie powróci. Ma teraz ciekawsze...

Tak więc zawzięłam się wkońcu i dooglądałam trzecią serię, w czym szczególnie pomogło to, że ostatnia historia była trzyczęściowa (!). Po niezrozumiałym dla mnie rozczarowaniu Blinkiem i Gridlockiem (kiedyś by mi się napewno podobało...) muszę się wypowiedzieć na temat Utopii, Odgłosu bębnów i Ostatniego z Władców Czasów. Wciąż jednak nie jestem ostatecznie zdecydowana, czy mi się bardziej podobało czy niepodobało, postanowiłam więc sobie wypunktować, cóż z niego wyniosłam:
- Sposób w jaki Mistrz wszedł do akcji, poprostu ściął mnie z nóg. Te bębny, potem zegarek... Zwłaszcza, że Amy's Choice już oglądałam i pamiętałam buzię starego Mistrza-profesora.
- Później z każdą kolejną minutą było już gorzej - regeneracja złego Władcy Czasu w TARDIS(ie) i Maszyna Paradoxu bombowe, Doctor podłączający się do sieci (robiący tym samym coś w rodzaju systemu Nie Twój Problem z Życie, wszechświat i cała reszta :D ) niezłe, zwierzenia nieśmiertelnych i prawie-nieśmiertelnych bardzo mi się podobały, ale od kiedy Mistrz wszystkich wyłapuje... Że cały rok wszyscy z nim siedzą... No litości.
- Od kiedy to po ujawnienia się bałaganu w czasie czas się cofa? Ja bym bardziej oczekiwała takich stworków jak w Dniu Ojca.
- W związku z ostatnimi powzięłam odważny zamiar zrobienia czegoś nieprzyjemnego Russelowi T. Daviesowi, bo Koniec wszechświata też już oglądałam i widzę, że on poprostu przegina.
- Niniejszy zamiar nieco złagodziłam rozczulona osobą Mistrza - jego miażdzącym poczuciem humoru (przeglądałem, ale znalazłem tylko długopis, cukierka i bilet autobusowy... :roll ) i tym, jak częstował swoją dziewczynę żelkami (!).
- Niemniej uważam, że za lewitującego w finale Doctora (w dodatku odmładzającego się tak ot, bez regeneracji i wogóle bez racjonalnego powodu!) Russel powinien dostać co najmniej klapsa.
- Polubiłam tę zieloną Chen Dou (jak fajnie przeklinała :D) - tak mi było szkoda, kiedy poświęciła się dla tej maszynerii, za to bohaterski Jack nadal jak mnie irytował, tak nadal to czyni.
- Toclafane były paskudne. W pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście.
- Mistrz z żelkami pozwolił mi wysnuć pewną teorię łączącą nowe serie z Doctor Who TV Movie. W filmie Doctor jeszcze uwielbiał żelki. Później dorwał go Mistrz i próbował odebrać wcielenia w dość drastyczny sposób się z nim łącząc. Od tego momentu ani w filmie ani później w seriach Doctor już nigdy nie częstował żelkami. A teraz Mistrz z Jelly-baby?!
Przypadek?
- Zaskakujące samobójstwo Mistrza potwierdziło natomiast inną moją teorię na temat genezy Władców Czasu - mają oni wybór, a więc nie zupełnie jest to sprawa "biologiczna", a więc...
- W Końcu Wszechświata całe to płaszczenie się Doctora przed Mistrzem wydawało mi się nieszczere i bezsensowne. Tymczasem teraz rozumiem ich obu - Mistrz, który czuje się potwornie skrzywdzony i odrzucony oraz rozumiejący go Doctor, który jednocześnie widzi w nim jedyną bliską sobie osobę. Czyż nie zrobilibyśmy tego samego na jego miejscu? Co nie zmienia faktu, że wolę jednak pewnego siebie i niebezpiecznego Mistrza z Doctor Who TV Movie niż dużego chłopca potrzebującego Superniani :<
- Zmieniam dzwonek na fragment refrenu Rogue Traders Voodoo Child :XP I koniecznie zerknijcie na komentarze :D

Ale te żelki... Kurce, ten Doctor naprawdę jest wielki, że po takiej stracie potrafi powiedzieć Wybaczam XD
Zapisane
DOKTOR

Elsen: Oh… Oh? Really? I… Bugger. Crap. I… Well, then uh… I believe that I’ll have to let you enter into the main gorges, then. But uhm… The regulations oppose it. Alright uh… I… I suppose this is a very special case, as stated in paragraph five.

The Judge: Sorry, but I fear I have to respond in the negative.

Yes, I am still OFF.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Raxacoricofallapatorius

  • Zagubiony Ziemianin
  • *
  • Co mi zrobisz? +0/-0
  • Wiadomości: 17
    • Zobacz profil
Odp: 3x13 "The Last of The Time Lords" - siła sprawcza słowa "Doctor"
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 04, 2017, 03:50:24 pm »

Siła Woli i Tworzenie gigantycznej jaźni, zbiorowej świadomości - czyli wypowiadania słowa : "Doctor" - z której "Władca Czasu"  będzie czerpał energię psychiczną do cofnięcia skutków nagłego postarzania go o 900 lat - przez, które wyglądał jak Gnom, Zgredek z Harry'ego Pottera, drobna skulona istotka -  było chyba najbardziej zaskakującym i ujmującym elementem w ostatnim epizodzie 3-ego sezonu "Doctora Who". Jak potężną, wręcz niemierzalną przez naukę moc ma słowo - akt, nie ważne czy myśl czy w forma fali dźwiękowej - które jak siła twórcza potrafi przywracać życie i regenerować siły. Z tym jest tak jak kiedyś powiedzieli naukowcy: "Im więcej osób wierzy w Boga, tym istnieje większa energia, z której Wszechmocny czerpię podstawę do swej witalności. Jeśli nikt w niego nie wierzy, to niestety, jest mało siły psychicznej i woli zamkniętej w jakiś zbiorowym istnieniu czy jaźni, i bóstwo nie ma podstaw z czego czerpać i  egzystować."



"Mistrz" nie do końca został "ocalony" przez Doctora. W końcowych scenach epizodu 13-ego "The Last of The Time Lords" było widać, jak jakaś Kobieta z mocno pomalowanymi na szkarłat paznokciami, podnosi sygnet z inskrypcjami podobnymi do tych wygrawerowanych na kieszonkowym srebrnym zegarku "Władcy Czasu". Wyglądało to dość interesująco. Nie chcę nic mówić, ale Wy pewnie wielokrotnie powtarzaliście ten odcinek i wiele, wiele innych, więc wiecie na pewno jak wyjaśni się sytuacja z "Mistrzem".
Zapisane