Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Autor Wątek: Dobra Pani idzie na Wojnę  (Przeczytany 3320 razy)

Capitano Lommasi

  • Excuse me, you've got something...
  • Moderator Globalny
  • Konsument paluszków rybnych z budyniem waniliowym
  • *****
  • Co mi zrobisz? +186/-93
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 1469
  • ... there... just in the corner of your eye
    • Zobacz profil
    • Recenzje DW Classic
Dobra Pani idzie na Wojnę
« dnia: Listopad 13, 2013, 12:37:48 pm »

Pewnie nie jest to najlepsze, co popełniłem, ale po rozmowie o tym, jak powinna wyglądać Wojna Czasu, aby nie była tylko wojną, ale i czasu ( :) ) wymyśliłem takie coś. To jeszcze nie to, co być w takiej wojnie powinno, ale może dalej się rozkręci ;D



- Co masz mi do powiedzenia? - spytała siedząca na tronie kobieta. Oprócz tradycyjnej szaty Władców Czasu miała na sobie wszystkie insygnia władzy przysługujące osobie piastującej godność Prezydenta Gallifrey: jej okalaną prostymi, czarnymi włosami głowę zdobiła wysadzana kamieniami szlachetnymi korona, a szyję lśniący kanak. Między jej piersiami spoczywał zawieszony na rzemieniu klucz w całości pokryty runami, a w dłoni dzierżyła ona majestatyczne berło.
Prezydent Romanadvoratrelundar. Najmłodsza ze wszystkich dotychczasowych monarchów ojczyzny Gallifreyczyków. Wielu, ze względu na jej wiek właśnie, uważało, że stanowisko to powinien zająć ktoś - a właściwie ktokolwiek - inny, ale Romana, jak nazywali ją przyjaciele, udowodniła niedowiarkom, że potrafi doskonale odnaleźć się w bagnie gallifreyskiej polityki i nie zatracić przyzwoitości. Przynajmniej w normalnych warunkach.
Bo teraz nastał kryzys, i to taki, że od kiedy Inny, Omega i Rassilon powołali ten glob do istnienia, większego nie było
Tymczasem osobnik, do którego zwróciła się Romana, uklęknął.
- Siły Daleków mają nad nami przewagę liczebną. Znaczną.
- Rozumiem - westchnęła - Nasze szanse?
- Obawiam się, że mizerne, pani.
- Zwołać Wysoką Radę! - powiedziała głośno. Wśród wszystkich przebywających w komnacie zapanował gwar - Natychmiast!

***

Jeśliby o sali tronowej Wielkiej Cytadeli Gallifrey powiedzieć, że wyglądała potężnie, to na panoptikum zabrakłoby określenia. Ogromne pomieszczenie, zbudowane na planie sześciokąta, przyozdobione sześcioma, czarnymi jak sama noc, pomnikami najwybitniejszych Gallifreyczyków po prostu zapierało dech w piersiach. Na samym środku znajdowała się wystająca ponad powierzchnię podłogi kopuła, którą teraz, na polecenie Romany, Rada otworzyła.
Awatar Oka Harmonii. Źródło wielkiej mocy. Każdy Tardis miał taki, ale ten tu był tysiące razy potężniejszy. Kobieta stanęła nad nim, uważając, by weń nie spojrzeć, bo skutki mogły być katastrofalne.
- Przebaczcie mi, bogowie, bo nie wiem, co czynię - wyszeptała pod nosem - Mocą Wiru Czasu - wyrecytowała po chwili - ja, Prezydent Wysokiej Rady Gallifrey, i wszystkich dominiów, opiekunka Matrycy, i nosicielka dziedzictwa tych, którzy dzierżyli ten tytuł przede mną rozkazuję wam! Powstańcie!
Wzywała tych, którzy zginęli, a prawda była taka, że martwy oznaczał martwego. Zmienić to mogły jedynie siły zgoła większe, niż te, którymi dysponowała, ale były inne sposoby.
Czas zaczął się nadpisywać.

***

Wiele, wiele lat wcześniej, osobisty asystent komandora Maxila, dowódcy Strażników Cytadeli, wchodząc do jego gabinetu z przerażeniem ujrzał, jak przełożony znika. Patrzył on przez chwilę, spanikowany, na własną, coraz bardziej przezroczystą, dłoń, a potem po prostu wyparował.

***

Rassilon już spał, Omega był tego pewien. I pośpi sobie całą wieczność. Już on o to zadba. Będzie rządził samodzielnie tak, jak sobie na to zasłużył. Dwa pchnięcia nożem, i będzie po sprawie...
Niespodziewanie broń wypadła mężczyźnie z ręki, wzbudzając hałas. Chciał ją szybko podnieść, i ukryć się, ale z przerażeniem odkrył, że jego dłoń przechodzi przez przedmiot na wylot.
Po chwili na korytarzu zaroiło się od straży ale jedynym, co znaleźli, było leżące na podłodze ostrze. Po jego właścicielu, kimkolwiek by się okazał, nie było śladu.

***

Maxil i Omega byli tylko dwoma spośród wielu wezwanych przez Romanę. Wszyscy oni teraz stali w szeregu, i chociaż mieli otwarte oczy, wydawali się znajdować w letargu. Ich zwyczajne ubrania zastąpiły skomplikowane, czarne zbroje.
- Idźcie! - rozkazała kobieta - Wojna Czasu jest rozpoczęta, a od was zależą nasze szanse! Zmieńcie bieg historii!

***

Nie było kwestionowania rozkazów, nie było refleksji. Nie było też wolnej woli.
Ten ziemski chłopiec wyrośnie na galaktycznego pilota, którego statek z całą liczną załogą pojmą Kaledowie. Davros zrobi z tych ludzi Daleków.

Piorun z rękawicy Maxila poraził dziecko, a historia się zmieniła.
Kilkuset Daleków mniej.

***

Kolonia Sylurian płonęła. Dalekowie skradną stop, który wynalazł jeden z jaszczurów, i ulepszą swoje pancerze. Do zmiany!

***

Planeta rasy Xenon. Dalekowie wykorzystają ją kiedyś jako swoją tymczasową bazę.
Niech już teraz spłonie ze wszystkimi mieszkańcami!

***

Stwór pojawił się znikąd. Okryty był pancerzem, nie miał nóg, a jego pojedyncze oko lśniło nienawiścią.
Dziewczynka upadła, i zaczęła głośno krzyczeć. Skąd tu, w jej domu, na Gallifrey, taka potworność?
- Wojna Czasu! Eksterminować przyszłą prezydent! - wyrzuciła z siebie abominacja.
Zanim jednak spełniła swój zamiar, energetyczny pocisk uderzył ją od tyłu.
Mała, zaledwie dwunastoletnia Romana uniosła wzrok z przerażeniem. Tym, który powalił stwora, był posunięty w latach, niemal całkiem siwy mężczyzna ubrany w czarny kaftan ze skóry.
- Podnieś się - powiedział jej - Właśnie przeżyłaś coś strasznego, wiem. Ale wielcy ludzie* rodzą się w ogniu.



* ”Ludzie” nie w znaczeniu „Ziemianie”. Brytole mają po prostu łatwiej ze swoim „men”, które w przypadku science-fiction nie definiuje gatunku.
« Ostatnia zmiana: Listopad 13, 2013, 12:41:13 pm wysłana przez Capitano Lommasi »
Zapisane
The Deal
Słowa: PresidentRomana
Tłumaczenie: Moja skromna osoba ;)

Spoiler for Hiden:
Mały chłopcze
Iść nie masz gdzie, tak tęsknisz za domem
Na Trionie
Mały chłopcze
Pakt dziś z tobą zawrę, jeśli wywiążesz się
Jestem Czarnym Strażnikiem

Refren:
Kula ze szkła jest czymś zbyt oczywistym
Dla szpiega, zamiast niej weź to
Słabość twą, lub chęć zdrady wyczuję
Śmierci Władcy Czasu chcę
Przyrzekłeś mi, Turlough,
Jesteś teraz w mocy mej
Jasny rozkaz wydałem
Zgładź Doktora gdy zbliży się

Uczniu z Anglii
Jest w zasięgu ręki twej, wypełnij zadanie
I zgładź go
Uczniu z Anglii
Zignoruj to, co mówi, on miesza w głowie ci
Daj dowód lojalności swej

(Refren)

Nie dbam o to już więcej
Nie zabiję go; był zawsze
Tak dobry dla mnie choć nie zasłużyłem
Zrywam naszą umowę
Nie masz nade mną władzy
To jasne jak słońce jest
Dla mnie to ty tutaj jesteś złem

fred

  • Szeregowiec U.N.I.T
  • ***
  • Co mi zrobisz? +39/-6
  • Wiadomości: 178
  • space helmet for a cow
    • Zobacz profil
Odp: Dobra Pani idzie na Wojnę
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 13, 2013, 03:37:29 pm »

Cytat: Capitano Lommasi
jej okalaną prostymi, czarnymi włosam
Louise Brooks, Juliet Landau czy koncepcja własna?

Bardzo mi się podobają motywy z Omegą i Rassilonem, takie trochę odwrócenie ról...(Chociaż nie wiem, czy na tego drugiego podziałałby nóż :P) i załogą ziemskiego statku jako jednymi z pierwszych Daleków.
Zapisane
i like the tick of a clock and the sound of a flute. the song of a rinchin in the fields at harvest. working things out for myself. i like other people's ideas. peace, tranquillity. and a nice cup of tea.

Capitano Lommasi

  • Excuse me, you've got something...
  • Moderator Globalny
  • Konsument paluszków rybnych z budyniem waniliowym
  • *****
  • Co mi zrobisz? +186/-93
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 1469
  • ... there... just in the corner of your eye
    • Zobacz profil
    • Recenzje DW Classic
Odp: Dobra Pani idzie na Wojnę
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 13, 2013, 03:40:57 pm »

Louise Brooks, Juliet Landau czy koncepcja własna?

Własna, lubię brunetki :)

B(Chociaż nie wiem, czy na tego drugiego podziałałby nóż :P)

To niekoniecznie była zwykła, ziemska "kosa". Omega był , jak wiemy, wynalazcą :)

Dzięki za komentarz.
Zapisane
The Deal
Słowa: PresidentRomana
Tłumaczenie: Moja skromna osoba ;)

Spoiler for Hiden:
Mały chłopcze
Iść nie masz gdzie, tak tęsknisz za domem
Na Trionie
Mały chłopcze
Pakt dziś z tobą zawrę, jeśli wywiążesz się
Jestem Czarnym Strażnikiem

Refren:
Kula ze szkła jest czymś zbyt oczywistym
Dla szpiega, zamiast niej weź to
Słabość twą, lub chęć zdrady wyczuję
Śmierci Władcy Czasu chcę
Przyrzekłeś mi, Turlough,
Jesteś teraz w mocy mej
Jasny rozkaz wydałem
Zgładź Doktora gdy zbliży się

Uczniu z Anglii
Jest w zasięgu ręki twej, wypełnij zadanie
I zgładź go
Uczniu z Anglii
Zignoruj to, co mówi, on miesza w głowie ci
Daj dowód lojalności swej

(Refren)

Nie dbam o to już więcej
Nie zabiję go; był zawsze
Tak dobry dla mnie choć nie zasłużyłem
Zrywam naszą umowę
Nie masz nade mną władzy
To jasne jak słońce jest
Dla mnie to ty tutaj jesteś złem

Astroni

  • Ten Który Przegadał Stworzenie z Midnight
  • **
  • Co mi zrobisz? +293/-75
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1810
  • Óśmiech Ósmego
    • Zobacz profil
    • Profil Astroni800 na YouTube
Odp: Dobra Pani idzie na Wojnę
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 04, 2014, 05:30:20 pm »

Po pierwsze: sorry, że tak późno tak ocena ;D
Po drugie: bardzo mi miło, że oparłeś się na napomknionej przeze mnie obserwacji (którą już pewno mało kto teraz pamięta), że o zabawach z czasem trzeba pomyśleć wcześniej. Co prawda u ciebie myślenia wcześniej nie było aż tak dużo, bo napisałeś to chyba w ciągu tej samej doby, ale i tak masz tu przewagę nad Moffatem, zwłaszcza w kontekście jego rocznicowych popisów, z których nie wszystkie mu się udały :p
Podoba mi się ten wyścig z czasem - Dalekowie zrobili to, więc zapobiegniemy temu tak, odpowiedzieli tym, więc my zniwelijemy jeszcze inaczej... Nie obyło się jednak bez paru schematycznych, automatycznych niemal dla wielbicieli tego tematu rozwiązań, np. początkowa scena z Romaną w roli głównej i to, że to Dalekowie zaczęli. Nie zastanawiasz się natomiast nad przyczyną Wojny (która według wielu źródeł w ogóle nie miała racji bytu, bo te dwie rasy pogodziły się!) i środkami, które pozwoliły Dalekom walczyć z podróżnikami w czasie jak równy z równym.
Ocena więc może surowa, ale pomysł nie bez potencjału ;)

To jeszcze nie to, co być w takiej wojnie powinno, ale może dalej się rozkręci ;D
I mimo wszystko czekam, aż się rozkręci ;) Zwłaszcza na nieco mniej "skakane" i bardziej opisowe fragmenty.

”Ludzie” nie w znaczeniu „Ziemianie”. Brytole mają po prostu łatwiej ze swoim „men”, które w przypadku science-fiction nie definiuje gatunku.
A, i jeszcze to. No więc zgadzam się z tym, że Anglicy mają łatwiej :p Ja w każdym razie, kiedy trafia mi się sytuacja analogiczna do twojej, zakładam wprost, że mówiąc ludzie mam na myśli lud, tj. każdą inteligentną cywilizację danej planety. Podobnie jak biegającego po Gallifrey czworonoga nazwalibyśmy zwierzęciem, pomimo że do królestwa zwierząt (z założenia ziemskiego) zaliczyć go przecież nie można.
Zapisane
DOKTOR

Elsen: Oh… Oh? Really? I… Bugger. Crap. I… Well, then uh… I believe that I’ll have to let you enter into the main gorges, then. But uhm… The regulations oppose it. Alright uh… I… I suppose this is a very special case, as stated in paragraph five.

The Judge: Sorry, but I fear I have to respond in the negative.

Yes, I am still OFF.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Capitano Lommasi

  • Excuse me, you've got something...
  • Moderator Globalny
  • Konsument paluszków rybnych z budyniem waniliowym
  • *****
  • Co mi zrobisz? +186/-93
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 1469
  • ... there... just in the corner of your eye
    • Zobacz profil
    • Recenzje DW Classic
Odp: Dobra Pani idzie na Wojnę
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 24, 2014, 08:39:31 am »

Kolejna część mojego opowiadanka o Wojnie Czasu. Tym razem wprowadzamy do akcji jeszcze kilka postaci. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)



Gdzie ja jestem? - zapytała samą siebie w myślach River Song. Zdarzyło jej się już budzić w dziwacznych miejscach, z mglistymi tylko wspomnieniami ich dotyczącymi, ale to? Najwyraźniej miała halucynacje, w końcu jak inaczej wyjaśnić, że leży na podłodze dziecięcego pokoju?
- Cześć - rozległ się nagle cieniutki głosik - Skąd się tu wzięłaś?
Oczywiście - mały mieszkaniec pomieszczenia. Musiał się obudzić akurat teraz. Jak pech, to pech.
- Z kim ty rozmawiasz, skarbie? - odezwał się z drugiego pokoju bardziej dorosły głos.
Słysząc to, River rozejrzała się desperacko. Okno to była jej jedyna szansa, problem polegał na tym, iż nie miała pojęcia, które to piętro. Szybko zdecydowała.
Geronimo! - pomyślała, skacząc, choć nigdy nie powiedziałaby tego na głos. Zanim boleśnie zderzyła się z ziemią, przypomniała sobie absurdalny w tej sytuacji dowcip: Kto mówił sobie „Nieźle ci idzie?” Facet, który skoczył  z pięćdziesiątego piętra, gdy mijał dwudzieste piąte.
Na jej szczęście ona skoczyła tylko z ósmego...

***

- Kim ty jesteś? - zapytała tajemniczego wybawcę mała Romana - I co to był za stwór?
- Odzyskujesz rezon, jak widzę - stwierdził starzec - I dobrze. Ten stwór nazywa się Dalek. W przyszłości toczymy z jego rasą Wojnę Czasu.
- W przyszłości? Więc czy ja powinnam się teraz o tym dowiedzieć? Czy to...
- Rozejrzyj się - przerwał jej.
Dziewczynka, chcąc nie chcąc, wykonała polecenie. To był jej rodzinny dom, bez wątpliwości. Ale wyglądał jakoś...inaczej. Strzeliste schody prowadzące do gabinetu taty, zawsze znajdujące się pod oknem, teraz były od niego oddalone. Jej ulubiony, mały stolik miał inny kształt.  No i gdzie się podziały szczątki tego...Daleka? Przed chwilą leżały na podłodze.
- Teraz rozumiesz? - spytał - Wojna zagraża wszystkim liniom czasowym. Każda z nich się zmienia! Jesteśmy w tej chwili nie lepsi od niższych ras: nie mamy pojęcia, co kryje przyszłość!
- A gdzie są moi rodzice? - spytała zszokowana. Za dużo było tego wszystkiego na raz. A ona, bądź co bądź, była tylko dzieckiem.
- Nie mam pojęcia - odparł smutno. -  Ale być może razem zdołamy sprawić, że będą tam, gdzie być powinni. Chodź za mną.
- Dokąd?
- Na Tardis. Muszę coś zrobić, a jednocześnie chronić ciebie, wiesz? - zakończył, wychodząc z pokoju. Dziewczynka mimowolnie podążyła za nim, uświadamiając sobie coś: nie odpowiedział na pytanie, kim jest.

***

- Macie swoje rozkazy - powiedziała prezydent Romana swoim generałom. Wszyscy kiwali po koeli głowami i wychodzili, żaden nie protestował, ale chyba wolałaby, żeby było inaczej. Milczące marionetki, które uczyniła z dawnych bohaterów wystarczyły jej w kategorii posłusznych podwładnych. No ale teraz nie było czasu na takie dywagacje.
W tym momencie jej ciało przeszyła błyskawica bólu. Z najwyższym trudem utrzymała równowagę.
Więc wreszcie to się dzieje - pomyślała - Zmienia się moja przeszłość. Ale nie mogę odejść, jeszcze nie.
Na szczęście i to przewidziała. Tak szybko, jak tylko mogła ze względu na ból, udała się do mieszkalnej części Cytadeli. Do pokojów zajmowanych przez jednego z genialniejszych, acz niedocenianych przez nikogo przed nią, naukowców.
- Mefisto! - zawołała, stukając w drzwi. Mogła je otworzyć, jak każde inne na planecie, w końcu była tu najważniejsza, ale nie chciała. Tak było lepiej.
Chwilę potem została wpuszczona do środka. Pokój był zagracony, ale nie aż tak bardzo, jak myślała. A jego właściciel...cóż, w tym wcieleniu już go widziała. Chudy, patykowaty wręcz, wysoki Gallifreyczyk o szpiczastym nosie i intensywnie zielonych oczach z niewiadomych przyczyn wzbudzających zaufanie. Co ciekawe, te oczy zawsze były takie same mimo, że było to już jego trzynaste wcielenie.
- Pani - powiedział, klękając.
- Nie wygłupiaj się, znamy się od dzieciństwa, nie musisz mi składać hołdów. Powiedz raczej, czy dałeś radę przygotować to, o co prosiłam?
- Naturalnie - powiedział, wyciągając z obszernych kieszeni togi niedużą butelkę. - Na czterdzieści osiem godzin uniezależni cię od wszystkich wydarzeń, które spotkają twoje przeszłe ja w drodze zmian historii. Ale...
- Wiem, jakie są skutki uboczne, Mefisto. Powiedz tylko, kiedy się zaczną.
- Fizyczne właściwie od razu, z tym, że przez pierwszą dobę będą się pojawiać tylko na chwilę. W drugiej będą trwały dłużej, a w ciągu ostatnich kilku godzin dojdą też zmiany w psychice.
- To zrozumiałe - pokiwała głową. Następnie wzięła od mężczyzny butelkę i wypiła zawartość. Jej oczy na moment stały się podobne do oczu kamiennej figury, ale zaraz odzyskały zwyczajną barwę.
- Stało się - stwierdziła - Dziękuję, że nie odwodziłeś mnie od tego zamiaru. Jednym z punktów mojej ostatniej woli jest zapis, by mój następca przyznał ci nowe regeneracje. Jeszcze raz dziękuję - powiedziała i wyszła.
- Tak... - mruknął do siebie Mefisto, gdy był pewien, że Romana tego nie usłyszy. - Faktycznie, nie odwodziłem. Nic nie zrobiłem, żeby cię powstrzymać. I właśnie z tego powodu nowe regeneracje nie są mi potrzebne - uśmiechnął się lekko. Następnie wziął do ręki miotacz laserowy i strzelił sobie w głowę.

***

- Słyszysz mnie? Odezwij się! - czyjś głos powoli docierał do świadomości River.
Kolejna dziwna pobudka - pomyślała, nie otwierając oczu. Czuła się osobliwie odprężona, nie czuła bólu, a po takim skoku chyba powinna... Ale nie była pewna.
- No już, szwagierko. Wstawaj, nie mamy czasu! - kontynuował głos.
Szwagierko?
Uchylając powieki, zobaczyła nad sobą niewysokiego, szpakowatego mężczyznę z bródką. Miała wrażenie, że skądś go zna. Gdy jednak spojrzała na jego ramię uświadomiła sobie, że ma do czynienia z androidem lub czymś podobnym - kończynę tę miał wyraźnie uszkodzoną i wystawały z niej kable.
- Zaraz. O co tu chodzi? - spytała, podnosząc się. Rozpoznała to miejsce. Tardis. Tardis jej Doktora, jak go nazywała. Konkretniej ambulatorium...
- Troszkę się poharatałaś tym skokiem. Doprowadziłem cię do zdrowia.
W tym momencie elektroniczne drzwi rozsunęły się.
- Doktorze! - odruchowo zawołała River. Do pomieszczenia faktycznie wszedł Doktor, ale zdecydowanie różnił się od tego, którego się spodziewała zobaczyć.
Nie był wysoki i nie miał twarzy młodzieńca. Nie nosił muszki ani fezu, natomiast ubrany był w sweter z pytajnikami. W dłoni dzierżył parasol z takąż rączką.
- W mojej przyszłości rozgrywa się Wojna Czasu oddziałująca na każdą możliwą linię wydarzeń!  Bariery w wirze czasowym słabną! Mamy wielkie kłopoty, moja Rrrrrriver Song! - powiedział Siódmy Doktor

***

Wnętrze Tardisa starca wyglądało według małej Romany dość standardowo, choć z jakiegoś powodu sprawiało wrażenie, jakby emanowało jakimś smutkiem. Stojące gdzieniegdzie filary przypominały drewno, panel sterowniczy był szary i nieduży, a rotor na środku - prosty i pozbawiony jakichkolwiek ozdób. Tak, wesoły Gallifreyczyk nie chciałby latać takim pojazdem...
- Wojnę, o której ci mówiłem, niestety przegrywamy - powiedział mężczyzna - Ale mam zamiar zrobić wszystko, co w mojej mocy, by to zmienić. Gdybyś była na moim miejscu, jak byś się do tego zabrała?
Mam dwanaście lat! - pomyślała - Skąd niby mogę wiedzieć?
- Zebrać jakieś posiłki? - zapytała po chwili na głos. Było to najprostsze i jedyne, co przyszło jej do głowy.
- Brawo. To miałem zamiar zrobić. Właśnie wylądowaliśmy w miejscu, gdzie czeka na nas wsparcie - dodał, podchodząc do drzwi. Dziewczynka poszła za nim.
Oniemiała. Na zewnątrz czekały na nich dwa imponujące szeregi robotów. Były potężne i masywne a ich ciała składały się z szarej stali. W rękach trzymały wielkie, energetyczne strzelby. Co najgorsze jednak - wymierzone w nią i starca!
« Ostatnia zmiana: Luty 24, 2014, 08:43:16 am wysłana przez Capitano Lommasi »
Zapisane
The Deal
Słowa: PresidentRomana
Tłumaczenie: Moja skromna osoba ;)

Spoiler for Hiden:
Mały chłopcze
Iść nie masz gdzie, tak tęsknisz za domem
Na Trionie
Mały chłopcze
Pakt dziś z tobą zawrę, jeśli wywiążesz się
Jestem Czarnym Strażnikiem

Refren:
Kula ze szkła jest czymś zbyt oczywistym
Dla szpiega, zamiast niej weź to
Słabość twą, lub chęć zdrady wyczuję
Śmierci Władcy Czasu chcę
Przyrzekłeś mi, Turlough,
Jesteś teraz w mocy mej
Jasny rozkaz wydałem
Zgładź Doktora gdy zbliży się

Uczniu z Anglii
Jest w zasięgu ręki twej, wypełnij zadanie
I zgładź go
Uczniu z Anglii
Zignoruj to, co mówi, on miesza w głowie ci
Daj dowód lojalności swej

(Refren)

Nie dbam o to już więcej
Nie zabiję go; był zawsze
Tak dobry dla mnie choć nie zasłużyłem
Zrywam naszą umowę
Nie masz nade mną władzy
To jasne jak słońce jest
Dla mnie to ty tutaj jesteś złem

Astroni

  • Ten Który Przegadał Stworzenie z Midnight
  • **
  • Co mi zrobisz? +293/-75
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1810
  • Óśmiech Ósmego
    • Zobacz profil
    • Profil Astroni800 na YouTube
Odp: Dobra Pani idzie na Wojnę
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 25, 2014, 08:12:31 pm »

Miło mi ogłosić, że idzie ci coraz lepiej :D skończyły się szare, pompatyczne i sztampowe sceny, a zaczęła prawdziwie wyrazista, wesoła akcja. Podoba mi się zarówno połączenie w pary siódmego Doctora i River Song, jak i małej Romany i War Doctora (tak? dobrze poznaję?). Nie przyszło mi ani na chwilę do głowy, że ten drugi wątek zagości na dłużej, a Rrrrrriver Song wręcz zmiotło mnie na podłogę, pomimo że wręcz wyczekiwałam na ten tekst. Co tam jeszcze... Zauroczył mnie zielonooki naukowiec (szkoda, że się zabił :( Czyżby nie wierzył w powodzenie tego wszystkiego?), zaciekawiły możliwości jego mikstury, ucieszyły dziejące się na oczach bohaterów zmiany w rzeczywistości (się czytało Ubik, co nie? :D)...
Wygląda na to, że masz przed sobą bardzo ciekawą historię do napisania :)
Zapisane
DOKTOR

Elsen: Oh… Oh? Really? I… Bugger. Crap. I… Well, then uh… I believe that I’ll have to let you enter into the main gorges, then. But uhm… The regulations oppose it. Alright uh… I… I suppose this is a very special case, as stated in paragraph five.

The Judge: Sorry, but I fear I have to respond in the negative.

Yes, I am still OFF.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Capitano Lommasi

  • Excuse me, you've got something...
  • Moderator Globalny
  • Konsument paluszków rybnych z budyniem waniliowym
  • *****
  • Co mi zrobisz? +186/-93
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 1469
  • ... there... just in the corner of your eye
    • Zobacz profil
    • Recenzje DW Classic
Odp: Dobra Pani idzie na Wojnę
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 05, 2014, 03:59:13 pm »

Część trzecia. Kapkę przejściowa, ale mam nadzieję, że udana.



- Co się tu dzieje? - spytała River - To jest Tardis mojego Doktora, a ty jesteś...wcześniejszym! - powiedziała do stojącego przed nią mężczyzny.
- Jak powiedziałem, to przez Wojnę Czasu - stwierdził - Miesza ze sobą wszystko. Dlatego właśnie nie mamy chwili do stracenia. Dobrze się czujesz?
- Tak, chyba tak - wstała z leżanki - Jak się domyślam, potrzebujecie mojej pomocy?
- Owszem - odezwał się android - Mamy pewien plan, ale ja nie mogę opuścić pokładu, a nie puszczę przecież mojego braciszka samego. Mamusia by mi nie darowała - dodał ironicznie - A mówiąc poważnie...
- Wiem, że czasu jest mało - przerwała mu River - ale poświęćcie chwilkę na wyjaśnienie mi czegoś: kim ty - zwróciła się do androida - jesteś?
- Przedstawiam ci Mistrza z alternatywnego wymiaru - powiedział Doktor - Jest po naszej stronie, więcej opowiemy ci później.
- Naprawdę jesteście braćmi? Nawet nie wiedziałam.
- W moim świecie - na pewno. Tutaj ponoć nie wszyscy wierzą w nasze pokrewieństwo, ale cóż zrobić, szwagierko? - uśmiechnął się tajemniczo Mistrz.

***

W ciągu swojego krótkiego życia mała Romana nigdy nie była jeszcze tak bardzo przerażona. Owszem, zdarzyło jej się czuć strach - jak wtedy, gdy podczas burzy czasowej zgubiła się w Wielkich Ogrodach Arkadii - ale to było coś zupełnie, zupełnie innego. Tam nie było oddziału uzbrojonych po zęby metalowych kolosów... Cała się trzęsąc, schowała się za plecami starca.
Przed szereg maszyn wystąpił tymczasem jeden, różniący się od pozostałych egzemplarz. Tylko na jego głowie dostrzec można było czarne pasy, kontrastujące z zimną barwą stali.
- Sygnatura potwierdzona: Doktor - powiedział metalicznym głosem.
- Nie jestem Doktorem - sprzeciwił się starzec - Już nie.
- Twoja wypowiedź zawiera błąd logiczny. Niebędący jednak istotnym w obecnej sytuacji. Czemu tu przybyłeś?
- Chcę zawrzeć z wami, Cybermanami, umowę. Włączycie się do Wojny Czasu po stronie Gallifrey. A w zamian otrzymacie to - wyciągnął z kieszeni niewielką krzemową płytkę.
- Co zawiera ten chip?
- Wystarczająco danych o technologii Władców Czasu by popchnąć wasz rozwój technologiczny o kilkaset lat. Kuszące, prawda?
Romanie zakręciło się w głowie. Ci...Cybermani nie wyglądali na godnych zaufania. A co, jeśli nie zechcą pomóc albo spróbują ukraść chip?
Robot, który przedtem zabrał głos najwyraźniej zastanawiał się nad tym samym, gdyż spytał:
- Co uniemożliwi nam zabicie cię i zagarnięcie chipu?
- To, iż na nic się wam nie przyda beze mnie. Zabezpieczyłem go czymś, co otrzymacie ode mnie dopiero po wojnie. I czego sami nigdy nie obejdziecie. Kodem Innego.
Cyberman zamarł na chwilę.
- Nikt nie zna rozwiązania tego kodu! Dostęp do danych nie jest więc możliwy! Zginiesz! - beznamiętnie oświadczył, unosząc broń.
- Ja znam! - powiedział hardo Gallifreyczyk, wysuwając podłużne, bordowe urządzenie tkwiące przy jednym z pasów opinających jego tors. Wcisnął coś na obudowie przedmiotu i ten wyświetlił w powietrzu kilka sylwetek: niedużego mężczyznę w swetrze w pytajniki, blondwłosą nastolatkę, Cybermana w zasadzie identycznego z tymi, którzy obserwowali ów pokaz, oraz posuniętą w latach kobietę.
- Pamiętacie ten dzień i te osoby? - spytał - Ta kobieta to lady Peinforte. Niegdyś chciała zdradzić wam pewien mój sekret, ale uznaliście go za nieistotny. Wiecie już teraz, co miała na myśli?
Wojna Czasu. Kod Innego. Jakaś tajna tożsamość. Tak wiele sekretów. Za wiele dla Romany.
Niech się to już skończy, bo oszaleję - poprosiła w duchu.

***

- Wnętrze Wiru Czasowego? Brzmi szaleńczo - zadumała się River - Wchodzę w to, skarbie - dodała po chwili wesoło - Co mamy tam zrobić?
- Właśnie do tego zmierzam - uśmiechnął się Doktor - Braciszku?
Z oczu Mistrza wydobyły się wiązki światła i padły na ścianę, gdzie utworzyły obraz złożony z kilku schematów. Ów wskazał ręką jeden z nich.
- Zarówno ten wszechświat jak i jego wszystkie równoległe odpowiedniki to zasadniczo wielkie, poszerzające się elipsy. Wir Czasowy natomiast - przesunął palec w kierunku drugiego schematu - ma inny kształt, i przypomina gigantyczny lej. W jego centrum znajduje się Serce - lewitujące pomieszczenie, do którego chcą dostać się Dalekowie.
- Dlaczego? - spytała River - Co tam jest?
- Swoisty punkt mocy, z którego odciąć można możliwość podróży w czasie komu się zapragnie - odparł Doktor - Jednak aby tam się dostać, trzeba najpierw kontrolować punkty pomniejsze.
- Znajdują się one - kontynuował Mistrz - wewnątrz siedmiu fortec rozmieszczonych na brzegach "leja". Dalekowie wzięli jedną z zaskoczenia, ale pozostałe się trzymają. Póki co. Musimy pomóc w obronie, odbić tę zajętą przez wroga i jeszcze uaktywnić wszystkie punkty.
- Domyślam się, że te fortece stworzyli Władcy Czasu - ponownie odezwała się River - A skoro tak, to czemu nie uaktywnili ich od razu, gdy stało się jasne, że nadchodzi Wojna Czasu?
- Jak zwykle. Przez durną politykę.
- Otóż to. W zasadzie tylko niektórzy członkowie kapituł poszczególnych gallifreyskich domów znają sposób aktywacji punktów w fortecach - ponownie podjął wyjaśnienia Doktor - I niechętnie się tym dzielą uważając, że ktoś mógłby zagrozić ich pozycji w naszym społeczeństwie.
- Ale w takim razie dla Daleków fortece powinny być bezużyteczne. Jeśli mało który Władca Czasu zna...
- Niestety, nasi wrogowie posiadają tę wiedzę. Co prowadzi do prostej konkluzji.
River zmilczała. Jasnym było, jaka to konkluzja: ktoś z Gallifrey zdradził.

« Ostatnia zmiana: Kwiecień 05, 2014, 04:03:18 pm wysłana przez Capitano Lommasi »
Zapisane
The Deal
Słowa: PresidentRomana
Tłumaczenie: Moja skromna osoba ;)

Spoiler for Hiden:
Mały chłopcze
Iść nie masz gdzie, tak tęsknisz za domem
Na Trionie
Mały chłopcze
Pakt dziś z tobą zawrę, jeśli wywiążesz się
Jestem Czarnym Strażnikiem

Refren:
Kula ze szkła jest czymś zbyt oczywistym
Dla szpiega, zamiast niej weź to
Słabość twą, lub chęć zdrady wyczuję
Śmierci Władcy Czasu chcę
Przyrzekłeś mi, Turlough,
Jesteś teraz w mocy mej
Jasny rozkaz wydałem
Zgładź Doktora gdy zbliży się

Uczniu z Anglii
Jest w zasięgu ręki twej, wypełnij zadanie
I zgładź go
Uczniu z Anglii
Zignoruj to, co mówi, on miesza w głowie ci
Daj dowód lojalności swej

(Refren)

Nie dbam o to już więcej
Nie zabiję go; był zawsze
Tak dobry dla mnie choć nie zasłużyłem
Zrywam naszą umowę
Nie masz nade mną władzy
To jasne jak słońce jest
Dla mnie to ty tutaj jesteś złem

Astroni

  • Ten Który Przegadał Stworzenie z Midnight
  • **
  • Co mi zrobisz? +293/-75
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1810
  • Óśmiech Ósmego
    • Zobacz profil
    • Profil Astroni800 na YouTube
Odp: Dobra Pani idzie na Wojnę
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 05, 2014, 05:00:49 pm »

Część trzecia. Kapkę przejściowa, ale mam nadzieję, że udana.
Moim zdaniem udana Bawi mnie River, która pod każdym względem jest sobą (Brzmi szaleńczo. Wchodzę w to, skarbie!), bawi mnie Mistrz-android afiszujący się ze swoim pokrewieństwem z Doctorem... Właśnie - co prawda nie rozumiem, jakim niby sposobem android miałby być spokrewniony z istotą biologiczną, ale to tłumaczenie z pochodzeniem z alternatywnego wszechświata mnie absolutnie zdobyło. Tego nie było w kanonie, prawda? :) I mała Romana też fajna, choć nie wiem, czy nie zbyt odpowiedzialna, i wykorzystanie historii z lady Peinforte, której wartość z serii już dawno uważałeś za zmarnowany i niezauważony...
Uwagę jedynie bym miała, że to z lekka dziwne, że ci niektórzy członkowie kapituł boją się dzielić swoją wiedzą między sobą nawzajem nawet w razie wojny (przecież to mogłaby być stała procedura w takich przypadkach!), podczas gdy Romana wyczynia cuda z tej okazji. Tymczasem jeden z nich bez problemu poleciał po cichu do ich największych wrogów, którzy w podzięce rozwalą nie tylko Gallifrey, a może i cały Wszechświat (nie przydałyby się jakieś zabezpieczenia, Klucze Rassilona itp?).

Ale ogólnie jak na taki mały fragmencik, to bardzo dużo frajdy mi sprawił :)
Zapisane
DOKTOR

Elsen: Oh… Oh? Really? I… Bugger. Crap. I… Well, then uh… I believe that I’ll have to let you enter into the main gorges, then. But uhm… The regulations oppose it. Alright uh… I… I suppose this is a very special case, as stated in paragraph five.

The Judge: Sorry, but I fear I have to respond in the negative.

Yes, I am still OFF.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Capitano Lommasi

  • Excuse me, you've got something...
  • Moderator Globalny
  • Konsument paluszków rybnych z budyniem waniliowym
  • *****
  • Co mi zrobisz? +186/-93
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 1469
  • ... there... just in the corner of your eye
    • Zobacz profil
    • Recenzje DW Classic
Odp: Dobra Pani idzie na Wojnę
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 05, 2014, 08:15:19 pm »

Dzięki za komentarz. Odnośnie Mistrza-androida to pochodzi on z "Wrzasku Shalki" - padło tam między słowami, że został zmieniony w taką mechaniczną formę przez Doktora - nasz heros zrobił to by go uratować, czy coś. Więc kiedyś był biologiczną istotą. Co do zdrady kogoś z Gallifrey, wszystko dokładnie obmyśliłem - obiecuję, że to będzie miało sens :)
Zapisane
The Deal
Słowa: PresidentRomana
Tłumaczenie: Moja skromna osoba ;)

Spoiler for Hiden:
Mały chłopcze
Iść nie masz gdzie, tak tęsknisz za domem
Na Trionie
Mały chłopcze
Pakt dziś z tobą zawrę, jeśli wywiążesz się
Jestem Czarnym Strażnikiem

Refren:
Kula ze szkła jest czymś zbyt oczywistym
Dla szpiega, zamiast niej weź to
Słabość twą, lub chęć zdrady wyczuję
Śmierci Władcy Czasu chcę
Przyrzekłeś mi, Turlough,
Jesteś teraz w mocy mej
Jasny rozkaz wydałem
Zgładź Doktora gdy zbliży się

Uczniu z Anglii
Jest w zasięgu ręki twej, wypełnij zadanie
I zgładź go
Uczniu z Anglii
Zignoruj to, co mówi, on miesza w głowie ci
Daj dowód lojalności swej

(Refren)

Nie dbam o to już więcej
Nie zabiję go; był zawsze
Tak dobry dla mnie choć nie zasłużyłem
Zrywam naszą umowę
Nie masz nade mną władzy
To jasne jak słońce jest
Dla mnie to ty tutaj jesteś złem