Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Pokaż wątki - Astroni

Strony: [1]
1
Kontakt / Doctor Who Meet IV Kraków 2014
« dnia: Czerwiec 09, 2014, 06:00:49 pm  »
No, najwyższy czas się za to zabrać X)

Zacznijmy od tego, że gadałam z Pompejem, krakowskim kolegą, zorientowanym w temacie lokali. Tu nie będzie problemu, bo, jak mówi, ja nie Awaria, jak dwa pierwsze lata, to coś na Kazimierzu (z tego, co sugeruje Google Maps, i w jednym i drugim przypadku do Oleandrów dałoby się dojść stamtąd spokojnie w jakieś pół godziny). Jeśli się dobrze orientuję, to w Awarii (na którą jednak bardziej liczę) załatwione mamy takie rzeczy jak projektor czy WiFi, laptop mam zamiar natomiast przywieźć sama. Na początek uznałam, że dobry będzie sierpień, najlepiej druga połowa - bo nadal wakacje, ale jednak już inny miesiąc niż spotkanie we Wrocku.

Tyle jeśli chodzi o kwestie techniczne :)

Jak widzicie rozrywkę? Spotykamy się bardziej rano czy po południu (bo dla niektórych tak jest wygodniej z dojazdem)? Ktoś z miejscowych proponuje ognisko? Jak robimy z bałaganem przebieranie się na cosplay a rozpakowywanie a siedzenie w lokalu? A może jakieś spacery czy zwiedzanie (ja niestety nietamtejsza, więc...)? No i oczywiście każdy z wszelakiego rodzaju quizami, zgadywankami i kalamburami mile widziany, bo wiadomo, że co kilka łebków, to nie jeden ;p
Myślę, że dwa miesiące to wystarczająco, żeby jeszcze wszystko poukładać ;)

Strona wydarzenia na fejsbuniuniu: https://www.facebook.com/events/443452002461738/

 (tar)

2
Kontakt / Pierwszy, mniejszy Zlocik Doctorowy we Wrocławiu 2014
« dnia: Kwiecień 18, 2014, 07:21:01 pm  »
O tym, że w tym roku nieco zmienimy formułę spotkań, rozchodziło się już od poprzedniego zlotu - mianowicie żeby nie był tylko i wyłącznie Kraków, dla odmiany zdoctorujemy Wrocław :)

Ponieważ, jak głosi temat, jest to nieco mniejsze spotkanie, bardziej dla tutejszych (przynajmniej w założeniu ::) ), to dla prostoty sprawy techniczne bezdemokratycznie ogarniają dwie tamtejsze Whovianki, Ratter i Olga, które mają już na oku termin, 18-20 lipca, oraz ośrodek Pielgrzym w Sobótce.
Z dojazdem od dworca ponoć jest w porządku - autobusy jeżdżą jakoś co godzinę, a bilet kosztuje koło 7zł - więc bez paniki, na pewno można się zorientować. Co do samego hotelu to jest śliczny - dookoła las, miejsce na ognisko, Biedronka niedaleko. Z wyposażenia jest kuchnia itp. oraz, najważniejsze, monitor, laptop najprawdopodobniej dostarczy Ratter, ja przyniosę różne różności na dysku przenośnym, więc i pooglądać sobie będzie można różne rzeczy. Cenowo będzie do negocjacji w zależności od tego, ile się nas zjedzie i iluosobowy trafi się pokój, ale szacuje się, że około 30zł za osobę. Będziemy też pytać, czy można wstawiać namioty do ogródka, co by niektórzy mieli taniej.
Innymi słowy ładne miejsce bez ganiania pomiędzy barem a noclegownią - moim zdaniem zapowiada się ładnie :)

Co do tego, ile się nas zjedzie - chcielibyśmy zrobić tak, żeby część opłaty za pokój przelać jeszcze przed wyjazdem, w ramach potwierdzenia, że się jedzie. Co tu tłumaczyć - wiecie, jak to jest, kiedy zjawia się połowa z tego, która miała być, a tutaj by się dziewczyny chciały na podstawie tej liczby chętnych trochę potargować i chciałyby, żeby było to nieco pewniejsze. Najpewniej stanie na 15zł. Bezzwrotnych, jeśli się nie przyjedzie, ale jeśli się przyjedzie, to jak mówiłam, wliczą się do ceny pokoju.

Tyle o organizacji - z rozrywki planuje się dyskusje, gry, może prelekcje, a jeśli będzie dużo przebierańców to bardzo chętnie i cosplay, no i jesteśmy otwarci na propozycje!

Tak więc wszystkich, którzy mają w miarę blisko, a zwłaszcza bliżej niż do Krakowa - zapraszam do wpadnięcia!  (oczko)

A tutaj FaceBook: https://www.facebook.com/events/683654231693349

 (tar)

3
Świat Doctor Who / Scenarzyści DW
« dnia: Listopad 08, 2013, 10:59:53 pm  »
Z jednej strony Moff już nie takie kataklizmy poprzednika prostował
Znaczy: chciałeś powiedzieć przebijał?

I kto obieca, że Saxon nie pozostanie "na stanowisku" tak długo, jak Tremas?
Nie pozostanie, bo co miałby wtedy robić? Ganiać po pustyniach i wrzeszczeć (które to działanie byłaby zapewne zbliżona do twojej reakcji na jego powtór)? Tymczasem gdyby robił coś innego, przystającego do oczekiwań i fabuł moffatowych... Nie mam odwagi tobie tego sugerować, ale ja bym mogła być w stanie go wtedy polubić.

Optymalnym wyjściem byłoby pojawienie się na kilka minut i szybka regeneracja.
Też nie jest to takie niewykonalne - w końcu Mistrza-Yanę pożegnaliśmy (niestety) ekspresowo.

4
Stare Serie / Lista przetłumaczonych napisów
« dnia: Październik 06, 2013, 12:18:54 am  »
Ponieważ akcja tłumaczeniowa zarówno w naszym temacie, jak i u sąsiadów zaczyna się powoli, acz całkiem obiecująco rozkręcać, pojawiła się koncepcja, żeby jakoś poukładać to, co już się nazbierało i tym samym umożliwić łatwy dostęp potencjalnym widzom dawnych odcinków naszego ukochanego serialu ;)

Gotowe już odcinki podzielę kolorami na:
niebieskie - takie, które przeszły już korektę na forum Gallifrey i można znaleźć je tutaj, w dziale napisów.
zielone - takie, których jeszcze tam nie ma, ale które można już znaleźć u nas (niestety tylko po zalogowaniu).
żółte - cała reszta o bardzo różnorodnej jakości, ale o których jednak nie można powiedzieć, że ich nie ma.

Numeracja zgodna z TARDIS Wiki oraz listą stworzoną przez Gallifrey.pl, gdzie odcinek Shada (który, gdyby został wyemitowany zgodnie z planem, miałby numer S17E109) nie jest oficjalnie zaliczany do zestawu i nie posiada własnego numeru.

Zwrócę też uwagę na to, że ciągle nie wychodzi nam zachowanie konsekwencji w formacie napisów - nawet na naszym jednym forum część jest w wersji SRT, a część w TXT. Z reguły odtwarzaczom nie robi to różnicy, ale w razie problemów polecam prosty konwerter napisów on-line - coś się z moim ulubionym konwerterem stało i strona nie wchodzi. Co prawda nie wiem, na jak długo, w każdym razie teraz będę musiała Was odsyłać do bardziej funkcjonalnego, ale również całkiem czytelnego Online subtitle convertera.


___

Pierwszy Doktor

S01E01 An Unearthly Child [1][2][3][4]
S01E02 The Daleks [1][2][3][4][5][6][7]
S01E03 The Edge Of Destruction [1][2]
S01E04 Marco Polo (reconstruction) [1][2][3][4][5][6][7]
S01E05 Key of Marinus [1][2][3][4][5][6]
S01E06 The Aztecs [1][2][3][4]
S01E07 The Sensorites [1][2][3][4][5][6]
S01E08 The Reign of Terror [1][2][3][4][5][5]
S02E09 Planet of Giants (w formie jednego odcinka) [1]
S02E10 The Dalek Invasion on Earth [1][2][3][4][5][6]
S02E11 The Rescue [1][2]
S02E12 The Romans [1][2][3][4]
S02E13 The Web Planet [1][2][3][][][]

S04E29 The Tenth Planet [1][][][]

___

Drugi Doktor

Niestety na razie pusto.

___

Trzeci Doktor

S07E51 Spearhead from Space [1][2][3][4]
S07E52 Doctor Who and the Silurians [1][][][][][][]

S09E61 The Curse of Peladon [1][2][3][4]

___

Czwarty Doktor

S12E75 Robot [1][2][3][4]
S12E76 The Ark in Space [1][2][3][4]
S12E77 The Sontaran Experiment [1][2]
S12E78 Genesis of the Daleks [1][2][3][4][5][6]
S12E79 Revenge of the Cybermen [1][2][3][4]
S13E80 Terror of the Zygons [1][2][3][4]
S13E81 Planet of Evil [1][2][3][4]
S13E82 Pyramid of Mars [1][2][3][4]
S13E83 The Android Invasion [1][2][3][4]
S13E84 The Brain of Morbius [1][2][3][4]
S13E85 The Seeds of Doom [1][2][3][4][5][6]
S14E86 The Masque of Mandragora [1][2][3][4]
S14E87 The Hand of Fear [1][2][3][4]
S14E88 The Deadly Assassin [1][2][3][4]
S14E89 The Face of Evil [1][2][3][4]
S14E90 The Robots of Death [1][2][3][4]
S14E91 The Talons of Weng-Chiang [1][2][3][4][5][6]
S15E92 Horror of Fang Rock [1][2][3][4]
S15E93 The Invisible Enemy [1][2][3][4]
S15E94 Image of the Fendahl [1][2][3][4]
S15E95 The Sun Makers [1][2][3][]

S17E105 City of Death [1][2][3][4]

S18E109 The Leisure Hive [1][2][3][4]
S18E110 Meglos [1][2][3][4]
S18E111 Full Circle [1][2][3][4]
S18E112 State of Decay [1][2][3][4]
S18E113 Warrior's Gate [1][2][3][4]
S18E114 The Keeper of Traken [1][2][3][4]
S18E115 Logopolis [1][2][3][4]

___

Piąty Doktor

S19E116 Castrovalva [1][2][3][4]
S19E117 Four to Doomsday [1][2][3][4]
S19E118 Kinda [1][2][3][4]
S19E119 The Visitation [1][2][3][4]
S19E120 Black Orchid [1][2]
S19E121 Earthshock [1][2][3][4]

S20E128 The King’s Daemons [1][2]
S20E129 The Five Doctors (w formie jednego odcinka) [1]
S20E130 Warriors from the Deep [1][2][3][4]
S20E131 The Awakening [1][2]
S20E132 Frontios [1][2][3][4]
S20E133 Resurrection of the Daleks [1][2][3][4]
S20E134 Planet of Fire [1][2][3][4]
S20E135 The Caves of Androzani [1][2][3][4]

___

Szósty Doktor

S20E136 The Twin Dilemma [1][2][3][4]

___

Siódmy Doktor

S26E153 Ghost Light [1][2][3]

___

Ósmy Doktor

S27E156 Doctor Who Television Movie [1]

___


Przypominam, iż fakt, że nie ma tu jakiegoś odcinka, nie znaczy, że nikt się nim nie zainteresował. Jeśli mamy ochotę zabrać się za jakiegoś tłumaczenie, przypominam o stronie z listą zawierającą najaktualniejsze informacje na temat tego, co akurat jest wolne :)

Uprasza się też o nie pisanie w temacie, do tego przeznaczony jest ten tutaj temat o napisach, a ten tutaj będzie aktualizował się sam ;)

5
FanFiction / Tak bardzo podobna
« dnia: Sierpień 17, 2013, 03:35:38 pm  »
No więc... Ehem... Przez ostatni tydzień czy dwa co bardziej spostrzegawczy użytkownicy mieli okazję podziwiać w moim podpisie uroczą groźbę <idzie mu pisać fanfika> jako uzupełnienie do fascynacji osobą niejakiego dr Wasyla (o którym tutaj zaczęła się rozwijać dyskusja). Problem w tym, że była to niezupełnie groźba bez pokrycia i coś małego pod wpływem impulsu naprawdę powstało. (Do czego to doszło.)

W każdym razie - koleżanka Daguś mówi, że wrzucać, no to wrzuciłam

________

Była do niej niezwykle podobna. Obejrzał się za siebie, chyba nikt tego nie zauważył. Bardzo, wręcz przedziwnie podobna. Tyle że ładniejsza. W sumie trudno, żeby młoda Ziemianka nie była ładniejsza od na wpół umierającej mieszkanki asteroidy spoza Wszechświata. Ale że aż tak ładna, że zacznie pleść coś o konkursach piękności? Sam siebie nie poznawał. I dlaczego przypomniał mu się akurat książę Monako? O wiele rozsądniej byłoby wspomnieć o Agacie Christie albo królowej Nefretete. Ale to podobieństwo... Nawet sprawdził ją skanerem pochodzenia (że też niczyjej uwagi nie przyciąga tu już bawienie się przenośnym urządzeniem elektronicznym - a dopiero co robił furorę dzięki zapalniczce!). Ale jednak musiał, po prostu musiał natychmiast wrócić do statku i zyskać pewność, nieważne, jak bardzo nieprawdopodobne byłoby powtórzenie się tamtego zjawiska, zwłaszcza tutaj, na Ziemi. Dlaczego aż tak bardzo podobna..?
TARDIS stała sobie niepozornie dokładnie tam, gdzie ją zostawił - właściwie dlaczego miałoby być inaczej? Podszedł nieco i pstryknął palcami. W odpowiedzi drzwi otworzyły się szeroko, ukazując nadnaturalnie wielkie wnętrze. Teraz już był spokojny, jej dusza wciąż była na swoim miejscu.
Dopiero wtedy zwrócił uwagę na otoczenie i zauważył, że coś w nim się zmieniło. O ile pozostawił je jako zupełnie puste i nieodwiedzane, o tyle teraz ujrzał w odległości paru metrów od siebie jakiegoś nastolatka, który stał nieruchomo i gapił się z przestraszoną miną w otwarte właśnie drzwi jego statku.
- Pan też chciałby ze mną zdjęcie? - wypalił do niego Doktor Wasyl bez namysłu. I od razu tego pożałował, bo gwałtowanie ściągnięty do rzeczywistości chłopak przerzucił teraz swoje niedowierzające spojrzenie (tak, to jednak było niedowierzanie) na niego, dokładnie przetaksował wzrokiem, po czym przez sekundę próbował coś powiedzieć, a kiedy mu się nie udało, wskazał coś w kierunku zbliżonym do Starego Rynku i oddalił się w jego stronę ruchem niejednostajnie przyspieszonym.
- Starzejesz się - powiedział do maszyny Doktor Wasyl, kiedy już skończył odprowadzać nieznajomego wzrokiem. - Najpierw Obwód Kameleona, teraz jeszcze filtr percepcji..?
Wszedł od razu do środka, choć sam nie wiedział po co. Przecież zaraz miał iść.
- Doktorze Wasyl? - usłyszał głos drugiego, tymczasowego, rezydenta TARDIS: niskiej, ale za to wcale nie drobnej blondynki. - Co tak szybko? Coś się stało?
- Można powiedzieć, że mała awaria, Ace - wytłumaczył się natychmiast, nadal nie wiedząc, czy zostać tu chwilę dłużej, czy od razu wychodzić. - Udało ci się już może naprawić tamten transstat chronowy?
- Tak - powiedziała z dumą, a potem, z jeszcze większą, dodała. - A teraz mam ochotę coś wysadzić.
- Świetny pomysł - mrugnął do niej Doktor Wasyl ponownie stając na progu. - Jak tylko uporamy się z obowiązkami. - Rzucił ponownie okiem na swoje czarne urządzenie. - Gdzieś tu musi być siedziba Davrosa...
- Wysadzimy ją? - ucieszyła się Ace.
- Nigdy dotąd o tym nie myślałem... - Stwierdził zaintrygowany pomysłem, zamykając drzwi srebrnym kluczykiem. Po chwili, kiedy żadne z nich się nie odzywało, zamyślił się jeszcze bardziej, aż wreszcie, po kolejnej chwili, wyrzucił z siebie myśl, która od paru minut nie chciała dać mu spokoju: - Ace, słyszałaś może kiedyś o serialu Doctor Who?

6
FanFiction / What kind of idiot...
« dnia: Maj 25, 2013, 12:24:11 am  »
Ostatnio kolega Capitano podrzucił nam parę miniaturek i w końcu pomyślałam, że i ja sobie jedną strzelę. No, może słowo pomyślałam było tu na wyrost - w końcu to, co czułam po The name of the Doctor miało niewiele z tą czynnością wspólnego i rankiem, kiedy to nabazgrałam, sporo z tego stanu jeszcze mi chyba pozostało.
No, w każdym razie zobaczcie, co mi wyszło:

-----

Gallifrey. A very long time ago...

- Doctor? Doctor?
- Yes, what is it? What do you want?
- Sorry. But you're about to make a very big mistake. Don't steal that one, steal this one.


--

Siwowłosy Władca Czasu rozejrzał się podejrzliwie kątem oka. Czegoś takiego zdecydowanie się nie spodziewał.
- Młoda damo - odezwał sie wreszcie dumnie. - To że mam ponad sześćset lat, nie znaczy, że jestem kompletnym idiotą. Domyśliłaś się już, co chcę zrobić, więc..? Może powiesz mi, kto czeka na mnie tam w srodku, co?
- Ona czeka - odpowiedziała nieznajoma natychmiast, kiwając głową w stronę maszyny.
- Kto?
- Ona.
Dziewczyna wciaż promieniała uśmiechem, którym dopiero co wybiła go z równowagi, a teraz wydawała się być nawet odrobinę rozbawiona.
Doktor znów obejrzał się naokoło, nie rozumiejac, czemu młoda Pani Czasu w karmazynowym mundurze Gwardii Kanclerskiej czeka na jego ruch. Jeśli chce go aresztowac, czyż nie ma wystarczających powodów ku temu już teraz? Musi jeszcze bawić się z zapędzaniem go w pułapkę? Ale ona patrzyła inaczej. Jakby pomysł z kradzieżą zepsutej maszyny jej się podobał... Nie: jakby wręcz wzbudzał fascynację. Jakby była całym sercem po jego stronie. Tylko... w takim razie skąd się tutaj wzięła?
Chwycił z determinacją za klamkę, majac zamiar zatrzasnąć drzwi i natychmiast odlecieć, ale wciąż powstrzymywał go ten nieprzystajacy do sytuacji, porozumiewawczy uśmiech.
- Wezmę tę - podkreślił, postanawiając zagadać. - Jaką mi to zrobi rożnicę?
- Tobie? Żadnej - wzruszyła ramionami wciąż opartymi o srebrną powierzchnię. Wtedy oboje usłyszeli odlegly szum, gwar pospiesznej wymiany zdań, zakończony dającymi się łatwo przewidziec i na razie cichymi dość krokami. Widocznie mechaników zniecierpliwiło już dziwne niezdecydowanie intruzów i postanowili ułatwić im decyzję. Nie zostało wiele czasu. - Ale dla całego Wszechświata będziesz kimś zupełnie innym.
- Nie sprawa Wszechświata, kim będę! - uniósł się Doktor częściowo zdenerwowany brakiem kontroli nad sytuacją, a częściowo zniecierpliwiony jej półsłówkami.
- Co ci za różnica, skoro sam jeszcze tego nie wiesz? - Ostatnie słowa były już wyraźnie głośniejsze od reszty rozmowy; żołnierze Gwardii zbliżali się, kroki rozchodziły się coraz szybszym echem w pustej reperowni. Ku jego zdziwieniu dziewczynę rownież to zaniepokoiło. - Doktorze, weź tę!
Zdecydował sie. Nie wiedział, kim ona jest, czego chce, co tutaj robi. Ale to mógł być ten jeden z tych nieplanowanych, a jednak właściwych momentów na zaufanie komuś.
- Susan! - Zawołał drżącym głosem do środka srebnego walca, w wejściu którego stał. - Nie uda mi się jej uruchomić. Chodź do innej.
- Ale dziadku, przecież nawet nie spróbowałeś - dziwila się jego drobna towarzyszka, mimo wszystko poslusznie wychodzaca na zewnątrz.
Na jej drodze stała, niby odpowiedź, niewiele starsza od niej dziewczyna o długich ciemnych wlosach, której nigdy przedtem nie spotkała. Czy aby na pewno nie spotkała..?
Z odległego zakrętu wypadli pierwsi gwardziści. Na szczęście, co Doktora wprawiło w zdumienie i zachwyt jednocześnie, nowa TARDIS już się uruchamiała. Sama z siebie, kiedy tylko przekroczył jej próg, jakby cały czas na niego czekała. Jakby chciała lecieć.
Wtedy postąpił krok w tył i, już przymykając drzwi, rzucił do nieznajomej:
- Wsiadaj.
Stała wciąż w tym samym miejscu, wśród hałasu pędzących kroków i szumu budzącej się maszyny, zapatrzona w zblizajacych sie żołnierzy. Prośba Doktora spadła na nią jak grom z jasnego nieba.
- Ja..?
- Nie masz wyjścia - potwierdził. - Jeśli tu zostaniesz...
- Stać! - Postaci w mundurach otoczyły ich w mgnieniu oka. Ktoś próbował ją odsunąć, ktoś wyciągnął rękę do drzwi TARDIS. - W imieniu Prezydenta Gallifrey...
- Jeszcze nie tym razem, Doktorze - powiedziała Pani Czasu w czerwonym mundurze zuchwale blokując funkcjonariuszowi drogę. - Teraz uciekaj, bystry chłopcze! I pamiętaj o mnie!

7
Free Talk / Circular Gallifreyan
« dnia: Wrzesień 10, 2012, 12:00:00 am  »
Alfabet Władców Czasów spotkał się u nas z nadspodziewanym zainteresowaniem, tak więc, jak już raz zaproponował Leon w Doctor Who w naszym świecie, czyli gdzie go widzimy i jak wiele osób go poparło, otwieram nowy temat przeznaczony specjalnie do tego, żeby pochwalić się tym, co udało się nam napisać i, jeśli ktoś potrzebuje, wymienić parę uwag :)

Domyślam się, że wiele osób będzie ułatwiało sobie pracę programikiem znalezionym na stronie autora, gdyby jednak komuś zależało na dokładniejszym odzwierciedleniu mowy polskiej, to co powiecie na rozszerzenia, które sama wprowadziłam tutaj?

No to na początek się przedstawię:




8
Free Talk / Nadzwyczajna petycja do pana Moffata
« dnia: Październik 09, 2011, 06:56:45 pm  »
A więc, jak wspominałam w opisie, mam plan ;)
Ostatnio, zwłaszcza po odcinku Wedding of River Song, przez forum zaczęła nieśmiało przemykać myśl wysłania petycji do pana Stevena Moffata z powodu nadmiaru jego extrawaganckich pomysłów. I ja jestem za. Być może dla wielu będzie to robienie wideł z igły napewno nic nie da, ale ja mam takie podejście do życia, że jeśli coś jest za darmo i legalne to należy spróbować :D Bardzo bym chciała, żeby ów scenarzysta miał chociaż szansę posłuchać naszej opinii, bo w tej chwili mam wrażenie, że pisze sam dla siebie.

Od strony treści widzę to w charakterze listy Czy wiesz, że... Uważam, że to orginalne i łatwo będzie sobie nam pomarudzić. W ramce przedstawiam rzeczy, które mnie samej się nasuwały (choć próbowałam też pisać w imieniu wszystkich), przy czym do każdego dorzucam numerek, żeby można było przyznawać punkty i potem puścić tylko najlepsze. Będzie można też proponować zmiany i oczywiście własne "postulaty", które też będą oceniane po numerkach. Kolejność też na razie robocza.

Najogólniej chodzi mi o kilka rzeczy, które chciałam ładnie zaprezentować:
- konieczność nawiązywania do starych serii;
- rozwijanie wątków mniej lub bardziej epizodycznych postaci;
- więcej pracy nad logiką Whoniversum;
- mniej elementów tasiemców wenezuelskich;
- przystopowanie nieco z fajerwerkami i rozdmuchiwaniem wszystkiego;
- parę punktów, żeby go rozśmieszyć, pochwalić i zmotywować, a jak ;)

Na nas mówię Whovianie, a na pana Moffata - scenarzysta Doctora Who, żeby nie było my i ty.


01 ...dla wielu Whovian [i]Doctor Who[/i] zaczął się wcześniej niż w 2005 roku?
02 ...Whovianie poświęcają sporo czasu na rozgryzanie praw rządzących światem podróży w czasie i paradoksów ukazywanych w ich ulubionym serialu?
03 ...Anioły i Ciszowcy są naprawdę mocni?
04 ...nie wszyscy Whovianie mają mniej niż 15 lat?
05 ...powrót Sarah Jane Smith nie powinien być niczym wyjątkowym?
06 ...Whovianie próbują wyobrażać sobie Wielką Wojnę Czasu?
07 ...historia, gdzie motywami przewodnimi są ciąże, porwania dzieci, śluby oraz zabójstwa, przy czym wszystko dzieje się w obrębie czterech głównych bohaterów to perfekcyjny scenariusz, ale dla [i]Mody na sukces[/i], nie dla serialu sci-fi?
08 ...paluszki rybne z budyniem naprawdę są przepyszne?
09 ...Whovianom wystarczy, że Doctor ma dwa serca, TARDIS oraz pragnienie wciąż nowych przygód? Nie musi być legendarnym bogiem, którego imię rozsadzi cały Wszechświat.
10 ...towarzysz Doctora nie musi własnoręcznie ratować Wszechświata/Ziemi, wchłaniać wiru czasu, być najważniejszą istotą we Wszechświecie czy umierać kilkanaście razy, żeby być ciekawą postacią?
11 ...bananas are good?
12 ...niektórzy Whovianie kupują sobie fezy i czerwone trampki, są też jednak tacy, którzy szyją sobie pstrokate płaszcze i robią szaliki na drutach?
13 ...Whovianie tęsknią za Sally Sparow i Cantonem oraz chcą dowiedzieć się, co dalej z Jenny?
14 ...najbardziej niesamowite odcinki są te, które mają psychologiczną głębię ("Father's Day", "Human Nature","Midnigth","Vincent i Doctor"...)?
15 ...Whovianie żałują, że nie ma już odcinków z drugim Doctorem i nigdy nie było odcinków z ósmym Doctorem?
16 ...wielu Whovian bardzo chętnie pomogłoby scenarzystom swojego ulubionego serialu przy tworzeniu historii?
17 ...Whovianie nie potrzebują dużych potworów, żeby się dobrze bawić?
18 ...scenarzyści [i]Doctora Who[/i] sprawiają wrażenie, jakby każdy wiedział tylko o swoim istnieniu?
19 ...Whovianie nigdy nie zapomną o Elisabeth Sladen i Nicholasie Courtneyu?
20 ...Harrold Saxon miałby w naszym świecie spore poparcie?
21 ...wiele historii z przeszłości Doctora wydaje się być niedokończona i można by je rozwinąć?
22 ...Whovianie kochają Doctora tak samo, kiedy jest on nieomylny i kiedy popełnia błędy?
23 ...Whovianie mają już swoje wyobrażenia na temat dwunastego Doctora?
24 ...scenarzysta [i]Doctora Who[/i] potrafi wszystko?

od MacG:
25 ...poza Doktorem są inni, PRAWDZIWI Władcy Czasu (Romana, Omega...), więc nie ma potrzeby tworzyć nowych, sztucznych?
26 ...nie każda regeneracja musi wyglądać tak samo?

nowsze:
27 ...zawsze kiedy w serialu pojawi się jakaś tajemnicza kobieta (towarzyszka Mistrza, lady Kovarian...), to wiele osób marzy, że to Rani albo np. zahipnotyzowana Romana?
28 ...można zrobić prawdziwe spotkanie starego Doctora z nowszym? Mogą przecież rozmawiać w odległości od kamery albo w przy niedoborze światła.

Nigdy nie robiłam czegoś takiego wcześniej, mam jedynie mgliste pojęcie, że należy taką kartkę przetłumaczyć, wrzucić gdzieś na serwer i umożliwić chętnym podawanie swoich unikatowych danych jako podpisu (co z programistycznego punktu widzenia nie jest dla mnie problemem), a potem popodrzucać linki, gdzie trzeba, choćby na Facebooka.

Liczę więc na podpowiedzi zarówno w sferze "pretensji", jak i rozpowszechniania :)

Na koniec dorzucę wzniośle, że skoro dzisiaj wybory, to może właśnie teraz jest czas na podejmowanie decyzji? Poza tym mamy caaaaałe pół roku do następnej serii, więc może nawet jeszcze na siódmą serię (heh, siódma seria!) byśmy jakoś wpłynęli?

Zachęcam ;)

9
Free Talk / Wielki Cosplay, czyli Nie wiem, za kogo się przebrać
« dnia: Wrzesień 08, 2011, 01:16:13 pm  »
Hej,
zauważyłam, że zastanawiająco dużo osób stanowczo twierdzi, że nikogo nie przypomina, nie wie, za kogo się przebrać i najchętniej schowałoby się za maską Ciszowca (papierową..?). Tymczasem postaci w Doctorze Who jest MULTUM! Nie powinniśmy mieć problemu za kogo się przebrać w sensie Nie mam co na siebie włożyć :( , tylko O matko, kogo tu wybrać? W pewnym sensie jest to zrozumiałe, ponieważ liczba fanek w stosunku do fanów jest odwrotnie proporcjonalna do liczby aktorek w stosunku do aktorów w DW (a jeśli nie ilość, to znaczenie napewno), co nieustannie mnie dobija, no ale bez przesady.

Wpadłam więc na pomysł stworzenia tego tematu - każdy, kto ma wątpliwości, będzie mógł wkleić tu kilka swoich zdjęć i wysłuchać opinii. Siłą rzeczy cenniejsze są oczywiście komentarze typu Przypominasz mi tamtą towarzyszkę z odcinka tego, sezonu tamtego niż Ojej, masz włosy jak Rose, ale uważam, że każdy ma prawo się wypowiedzieć.

Żeby było ciekawiej stworzyłam na Chomiku (hasło: who) folder ze zdjęciami postaci występujących w DW - towarzyszy, postaci epizodycznych, różnych Władców Czasu i innych kosmitów czy potworów. Do tego parę zdań opisu i jak najwięcej przydatnych linków. Narazie nie wygląda to imponująco, ale będę starała się co jakiś czas coś dorzucać, poza tym liczę też na Wasze zaangażowanie - pozwoliłam dodawać tam pliki osobom niezalogowanym, więc jeśli macie propozycje, to wrzucajcie tam zdjęcia. Możliwości dawania opisów do obrazków przez wszystkich nie da się ustawić, ale to nawet lepiej - będziecie mi tam zostawiać plik textowy, a ja go sobie przejrzę i dodam. Zdjęcie zazwyczaj wystarczy jedno, chyba że mamy do czynienia z ewenementem takim jak Doctor czy Jack Harkness, który ma charakterystyczy ubiór. Wtedy robimy zdjęcie podwójne, czyli twarz + cała postać, żeby było widać jak najwięcej szczegółów stroju.

A więc w założeniu pytający dodaje kilka zdjęć (jak najbardziej różnorodnych), a reszta wchodzi na chomika i robi obiektywny przegląd.

Dla przykładu ja zacznę:



Sorry, że większość z szalikami, ale ostatnio jakoś przy innych okazjach nie robię sobie fotografii, a tak bez powodu to nikogo namówić nie idzie.

10
Świat Doctor Who / Towarzysz czy Doctor?
« dnia: Wrzesień 02, 2011, 02:54:42 pm  »
Spotykam się czasami z czymś takim, że ktoś się rozmarza: Ah, gdyby TARDIS wylądował u mnie na podwórku... albo nawet Ja wierzę, że Doctor już wkrótce po mnie przyleci! Niektórzy z nas potrzebują bohatera, który nagle zjawi się w ich życiu i wskaże właściwy kierunek, powie, że jesteśmy wyjątkowi i wartościowi.

Ja natomiast jestem z tej drugiej grupy, która nie czeka wcale na przylot ukochanego Władcy Czasu, bo... sama czuje się jak on :D Kiedy dzieje się coś złego albo kiedy ludzie się kłócą, to JA czuję się odpowiedzialna za sytuację (choć tego nie lubię, chętnie odsuwam się na bok), staram się wszystkich pogodzić, pocieszać, nie obwiniać, ale rozwiązać problem.
Pamiętam też początek odcinka Midnight - to jak Doctor uśmiechał się do wszystkich i zaprzyjaźniał udając głupiutkie niewiniątko i wytężając oczy. To też jak ja XD Moim mottem jest obserwować, uczyć się, dodawać odwagi i nigdy nie wywyższać się. Do tego robić w życiu wszystko co się tylko da i co się tylko umie, nie czekając na nic, najlepiej tak żeby się jeszcze ludzie dziwili :D Innymi słowy: sama chcę być takim Doctorem, na którego czekają inni.

A teraz moje pytanie - do jakiej grupy Wy możecie zaliczyć samych siebie? Szalony Doctor czy zakochany w marzeniach towarzysz?

11
FanFiction / To dziwne uczucie...
« dnia: Czerwiec 20, 2011, 12:48:55 pm  »
No i proszę, jest fanfik :) Tytuł może się Wam wydawać znajomy - tak, dokładnie, nawiązuję do tego demotywatora. Pewnie już o nim zapomnieliście, ale mi niespodziewanie dał do myślenia i kiedy po długim zastanowieniu nagle wpadłam na eurekę, co może być motywem przewodnim, to... zebrałam się wreszcie i napisałam

Zastanawiam się, jak przyjmiecie to opowiadanie. Sama często oceniam, niby wiem, co i tak, ale nigdy niczego tu nie dodawałam, więc czas najwyższy. Mam styl bardzo opisowy, zawsze tam gdzie spodziewam się jednej strony wyjdzie mi ponad dwie, więc niektórym może się to wydać przeciągnięte (choć być może Vampircia będzie za :) ), ale ja poprostu inaczej nie umiem.

Mam też parę swoich dziwactw - niektóre wyrazy piszę niepoprawnie łącznie (naprawdę, wogóle...), nie stawiam kropki przed kreską, lubię też niekiedy dać x zamiast ks, proszę więc o nie wytykanie ich ;)
Nieaktualne, poprawiłam, co dałam radę. Z wyjątkiem kropek, bo i tak nigdy nie mogę spamiętać zasad, jak je stawiać :p
Najbardziej chciałabym jednak, żebyście napisali, jakie wrażenia w Was to wywołało, czy wciągnęło, czy wypadło naturalnie...

No i najważniejsze - nie gwarantuję, że ukończę. Ale za bardzo zależało mi, żeby zacząć :D

Można powiedzieć, że akcja rozgrywa się bezpośrednio pod texcie z demotywatora z pominięciem dwóch ostatnich zdań. Miłego czytania :D

__________

Odłożyła słuchawkę i chwilę stała zamroczona i niepewna, co robić dalej. Nigdy nie słyszała jeszcze nakazu tak dziwnego jak ten, wydawało jej się, że te trzy zdania po prostu nie pasują do siebie i nie mogły paść jedno po drugim. "Uciekajcie z domu... Nie mamy posągu anioła... Wezwiemy policję..." Wtedy wróciło wspomnienie widoku anioła za oknem. Dziwaczne spojrzenie kamiennej figury wypełnione po brzegi czymś wyraźnym, niemalże dotykalnym, nawet podobnym do uczuć, jednak pustym i bezkształtnym.
W tej chwili przestała myśleć. Dzieci.
Wskoczyła na drewniane schody wiodące do sypialni podopiecznych i w połowie drogi serce jej zamarło. Z ciemnej szyby tuż obok patrzyła na nią nienaturalnie wykrzywioną twarz posągu. Znowu te oczy, które kłamały, że nie są martwe. Anioł był podobny do tego, który dręczył ją wcześniej, jednak ten był tuż obok, jego ramiona układały się niecierpliwie na na ramie wokół szyby, a sterczące na wszystkie strony zęby szykowały się do ataku.
Jak kamień może szykować się do ataku?
Pamiętała to okno. Posągu tu nie było.
Wzdrygając się pod wpływem własnego przerażenia rzuciła się do przodu. Po dwóch kolejnych szaleńczych krokach przestrzeń za jej plecami wypełnił brzęk tłuczonej szyby...
Dzieci, ratować dzieci... Gdyby nie ten jeden nadrzędny cel, na pewno nie byłaby w stanie wpaść do pokoju maluchów i, po zapaleniu światła, skoczyć i wyciągnąć je kolejno z łóżeczek, gdyż żeby to zrobić, musiała się z trudem przecisnąć między wysokim zabezpieczającym brzegiem łóżeczka a kosmatą pochyloną sylwetką z ramionami rozstawionymi wokół chłopca i dziewczynki, która teraz stała zastygła, jakby bezgranicznie zdziwiona, że ktoś ośmielił się jej przeciwstawić. Półświadomie cieszyła się, że światło ją oślepiło i przez te kilkanaście sekund widziała tak niewiele. Inaczej kamienne kontury byłyby dla niej czymś więcej niż przeszkodą i z pewnością zużyła by część energii na zastanawianie się, co to właściwie znaczy: czy rzeczywiście mogłyby to być czyjeś żarty, jak tak wielki posąg dostał się do mieszkania oraz układanie innych cudacznych teorii, z których każda i tak byłaby tak samo absurdalna.
Dzięki temu znalazła siłę, żeby unieść dwa spore już kilkuletnie malce, znieść je po schodach mijając kolejny sterczący kamień i nie poślizgnąć się przy tym na leżących wszędzie płaskich szklanych okruchach. Przepływała myślami pomiędzy wrażeniem snu, rzeczywistości a zmęczenia, jak przez mgłę dochodził do niej opór dziewczynki, która przecierała oczy udając, że nie płacze:
- Ciociu... ta rzeźba sama do mnie przyszła... - bębnił echem głos w prawym uchu - Ale nic nie chciała powiedzieć...
Dlaczego intuicja kazała jej się za siebie oglądać? Przecież nie chce na nie patrzeć! Nigdy więcej nie chce widzieć tych wstrętnych twarzy! Ale mimo to oglądała się bez ustanku, częściej niż gdyby na przykład gonił ją pożar. Teraz goniły ją nieruchome kamienne posągi i widocznie w jej podświadomości utkwił fakt, którego nie zauważyła - że nic się nie dzieje, kiedy na nie patrzy...
Trąciła kolanem klamkę i, nie próbując jeszcze nawet łapać oddechu, wypadła na ganek. Oglądała się. Pojawiały się i znikały przy ścianach i w oknach jak obrazy, które chce się zobaczyć przy pomocy reflektorów przemykających szybko samochodów. Krzywiły się w półświetle niepogaszonego światła. Daleko... i bliżej... i bliżej...
Prawie umarła ze strachu czując parę dłoni na swoich ramionach i mocnej przytuliła dzieci. Zrozumiała, że prawie na kogoś wpadła i spojrzała przed siebie.
- Tędy - usłyszała niespodziewanie wśród płaczu dzieci.
Spróbowała przyjrzeć się autorowi wypowiedzi dla mechanicznej informacji, czy stoi przed nią człowiek z krwi i kości czy kolejny przedmiot z twarzą. Jednak nawet to okazało się być trudne do ustalenia, gdyż tu, dalej od domu, było jeszcze ciemniej, a do tego postać miała faliste włosy bardzo podobne do posągowych. Odczekała ciągnącą się w nieskończoność sekundę, która pozwoliła jej poczuć ciepło nieznajomego, które przywróciło jej namiastkę spokoju. Nie miała też odczucia, że kiedy patrzy w tę ciemną twarz, czas się zatrzymuje.
- Tędy, szybko! - powtórzyło się i opiekunka z ogromną ulgą uciekła we wskazanym kierunku, jednak na tyle wolno, żeby wciąż czuć za plecami obecność nieznanego mężczyzny, który podążał za nią zerkając na dom z nie mniejszą paniką. Absolutnie nie obchodziło jej, że zarówno głos, jak i dotyk są kompletnie obce. To nie miało teraz znaczenia.
Dłoń wskazywała chropowaty wielościenny cień wtopiony w liście poruszające się kilkanaście metrów dalej. Kobieta była w takim szoku, że ukrycie się przed kamiennymi potworami w niedużej drewnianej szopie wydało jej się całkiem niezłym pomysłem i nie rozważała tego więcej. Kiedy jednak wskoczyła do środka i całą sobą oczekiwała, że zaraz wpadnie na przeciwległą zagraconą ścianę, przeżyła jeszcze większy szok.
Ściana była tak daleko, że ledwie była w stanie ją dostrzec. Wszystkie ściany były daleko, a przecież nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek stał tu taki budynek. Przez chwilę miała nawet ochotę wyjść i sprawdzić, ale z oczywistych powodów szybko się rozmyśliła.
Mężczyzna zamknął drzwi od środka. Wydawało się, że od kiedy dotknął klamki tajemniczej szopki, z miejsca minął mu cały lęk, jednak aż podskoczył, kiedy po drugiej stronie coś uderzyło z ogromną siłą w drzwi. Zostawił je jednak w spokoju i nieco nerwowo skierował się do wysokiej przezroczystej kolumny o błękitnej barwie sterczącej na środku pomieszczenia, która u podnóża otoczona była tablicami wypełnionej guziczkami, pokrętłami i dźwigniami o pstrokatych kształtach i kolorach. Nacisnął i przesunął kilka z nich, po czym podniósł oczy na kolumnę w oczekiwaniu na reakcję, która w odpowiedzi zamruczała ochryple.
- Teraz jesteśmy bezpieczni - powiedział wreszcie łagodnie do zdziwionej kobiety.
Przebiegła wzrokiem pomieszczenie, jakby próbując podważyć jego tezę. Jako pierwsze wynotowała, że nie ma tu żadnych rzeźb, przynajmniej nie wielkości człowieka, jednak stopniowo zaczynała się uspokajać i obserwować też pozostałe elementy umeblowania. Wyglądało to trochę tak, jakby ktoś zmontował przytulny pokoik ozdobiony czerwonym trochę wytartym dywanem i fotelem z metalowymi konstrukcjami jakiegoś centrum dowodzenia i do tego umieścił całą tę instalację w zdobionej świątyni o kamiennej podłodze i niebieskim oświetleniu, po której na domiar tego gdzieniegdzie przemykały niepozamiatane liście. Kobieta tak bardzo nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć, że co prawda poczuła się bezpieczniej, jednak cały lęk i podejrzliwość kierowane dotychczas na kamienne kreatury, skupiła teraz na gospodarzu dziwacznej budowli.
 - Nazywa się je Płaczącymi Aniołami - poważnie wyjaśniał dalej obserwowany widząc, że opiekunka, a także dzieci patrzą na niego pytająco - Dobrze, że się pani oglądała, bo nie atakują, kiedy się na nie patrzy: ochrona kwantowa sprawia, że przybierają postać kamieni. Ale kiedy się na nie nie patrzy, poruszają się z prędkością światła i...
- Kim jesteś? - przerwała, chcąc przebić go wzrokiem na wylot.
- Przepraszam, nie przedstawiłem się - uśmiechnął się i podszedł bliżej - Nazywam się Doctor. Przysłał mnie Mariusz.
- Ojciec dzieci?
- Nie jest twoim mężem? - spytał zauważając zdziwienie u swojej rozmówczyni.
- Nie. Ale... On mówił tylko o policji... - kobieta myślała na głos odsuwając się, ale raczej z obowiązku niż obawy, gdyż nawet nie zauważyła, kiedy mężczyzna zdążył wzbudzić w niej zaufanie - Jesteś lekarzem?
- Nie, nie - wyjaśnił - Zajmuję się... wszystkim po trochu.
- Więc "Doctor" to... nazwisko?
- Niezupełnie.
- Pseudonim?
- Nie.
- To dlaczego się pan tak przedstawia?
- Ciekawsze jest to, kim wy jesteście, skoro Anioły was ścigały. Mnie nie ścigają, ale was: owszem. Zebrały się w kilka, choć to dla nich wręcz niebezpieczne, bo mogą same na siebie spojrzeć. Wyraźnie na czymś bardzo im zależało. Albo ktoś je na was nasłał... Czy możecie mi coś o sobie powiedzieć? Jak się pani nazywa?
- A pan?
- Po prostu Doctor.
- Ale... - opiekunka nie chciała dać za wygraną. Właśnie ten nadmiar własnego zaufania uważała za powód do podejrzliwości. Dzieci również już dawno przestały łkać i z zainteresowaniem rozglądały się po metalowo-przytulnym wnętrzu.
- Nie podziękowała mi pani jeszcze - upomniał się Doctor z zadziornym uśmiechem.
- No tak. Przepraszam, ja...
- Rozumiem, Anioły są straszne. Jedno mrugnięcie i mogą... - urwał ze względu na dzieci - To jak ma pani na imię?
- Zofia - ustąpiła wreszcie kobieta. Uświadomiła sobie, że wciąż nie powiedziała "dziękuję", postanowiła więc, że okaże to zwracając się do niego tak, jak sobie życzy.
- Jak myślisz, czego one od was chciały?
- Nie mam pojęcia - westchnęła opiekunka bezsilnie - Czego mogłyby chcieć jakieś kamienne potwory od dwójki dzieci i zajmującej się nimi czterdziestokilkuletniej kobiety?
- Zdziwiłabyś się. I nigdy wcześniej ich nie widziałaś?
- Nie, nie było innych objawów, Doctorze - prawie się roześmiała, ponieważ trwający właśnie wywiad i niezrozumiałe wyjaśniania bardzo skojarzyły jej się z wizytą w przychodni.
Doctor przyjął ze zdziwieniem nagłą zmianę nastroju Zofii, ale po chwili zastanowienia uznał ją za dobry znak. Oprócz tego mina kobiety mówiła mu, że w sprawie ataku raczej niczego się od niej nie dowie, więc postanowił przejść do planu B. Mówiła mu też jednak, że samo przejście do tego planu również nie będzie tak proste jak zwykle.
- Jest jeden sposób, żeby się dowiedzieć, czego szukały Anioły - zaczął - Ale musisz mi zaufać, Zofio.
- Co chcesz zrobić?
- Właściwie nic takiego. Spróbuję się dowiedzieć o was czegoś za pomocą ultradźwięków - niepostrzeżenie wyjął z wewnętrznej kieszeni płaszcza coś, co przypominało jej długopis z ozdobną końcówką i próbował wsunąć jej go do ręki oczekując, że będzie chciała go obejrzeć - To jest śrubokręt soniczny. Jego działanie może trochę groźnie wyglądać, ale tak naprawdę trochę pobrzęczy i połaskocze i nikomu nie zrobi krzywdy.
- No nie wiem... - mruknęła Zofia tak, jak Doctor się spodziewał i nie mając zamiaru go dotykać - Znamy się zaledwie kilka minut, a ty już straszysz nas śrubokrętem.
Doctor zgrabnie uruchomił urządzenie i przesunął tuż obok swojej twarzy.
- Widzisz?
- Ale... - jęknęła i po zauważalnej chwili ciężkiego zastanowienia westchnęła - I pomyśleć, że gdybyś powiedział, że jesteś lekarzem, to bym się nie wahała.
- Nie mam w zwyczaju unikania prawdy - wyjaśnił - Posłuchaj. Chodzi mi tylko o to, żeby się dowiedzieć, dlaczego Anioły was zaatakowały. Ty tego nie wiesz, ojciec dzieci tego nie wie, a chyba chcecie wrócić bezpiecznie do domu i nie bać się, że będą was szukać? - na koniec spróbował jeszcze raz niezbyt poważnie - Chyba że jednak wiesz?
- Nie... - odpowiedziała, po czym po raz pierwszy się nad tym poważniej zastanowiła - Nie, naprawdę...
- Właśnie dlatego improwizuję. Dowiem się czegoś o strukturze waszego organizmu, mózgu... Może...
- OK - ogłosiła - Zrób to, zanim się rozmyślę.
Doctor podziękował kiwnięciem głowy i włączył śrubokręt jeszcze raz, tym razem jednak uważnie wsłuchując się w wydobywające się z niego częstotliwości pod wpływem przesuwania go przed zamkniętymi oczami sztywno wyprostowanej kobiety. Obserwował jak pobudzone  komórki ciała odbijają odebrane fale demonstrując swoje właściwości rezonansowe i potwierdzając, że wszystko z nimi w porządku. Po trzydziestu sekundach mężczyzna musiał stwierdzić rozczarowany, że nic ciekawego w ten sposób nie znajdzie.
- Nie łaskotało - oceniła Zofia z uśmiechem.
- Ty oczekiwałaś łaskotania, a ja: że coś odkryję - westchnął w połowie zamyślony - I nic. Jak się nazywasz, młoda damo? - spytał kucając obok dziewczynki.
- Zuza - powiedziała dziewczynka głośno dumna, że dziwny pan najpierw zainteresował się nią, a nie bratem - I mam pięć lat.
- Miło mi. A ty?
- Aleks - odpowiedział chłopiec niższy o głowę od dziewczynki i nie wytrzymał - Nas też będzie pan łaskotał?
Dłoń Zofii znalazła się na ramieniu Doctora. Odwrócił się w jej stronę. Oczywiście, znowu miała wątpliwości. Dzieci to przecież zupełnie co innego. Przez moment oboje w milczeniu ważyli swoje racje. Spojrzenie proszące i spojrzenie kategoryczne. Wreszcie Zofia wciągnęła cicho powietrze i odwróciła wzrok w kierunku rozdeptanego kilka metrów dalej dywanu, więc Doctor uruchomił śrubokręt.
- A do czego służy ta czerwona kulka na końcu? - dziewczynka za wszelką cenę chciała pokazać, że niczego się nie boi.
- Do selekcji wytwarzanych fal elektromagnetycznych - wyjaśnił Doctor skupiony tak bardzo, że kompletnie nie był świadomy tego, z kim rozmawia - Dzięki dynamicznej zmianie struktury możliwe jest przeglądanie różnych zakresów fal dźwiękowych i badanie ich interakcji z drganiami własnymi ciała stałego.
- Oooo... - zrobiły jednocześnie dzieci dumne z tego, że potrafiły zadać pytanie, na które pewnie ani ich mama ani niania nie znałyby odpowiedzi.
- Kim tak naprawdę jesteś? - odezwała się nagle Zofia niby żartem, niby wystraszona tym, co Doctor dopiero wyjaśniał dzieciom - Gościem z innej planety? Poszukiwaczem przygód? Podróżnikiem w czasie?
- Właściwie... Wszystko na raz... - odpowiedział Doctor przechodząc do skanowania buzi chłopca - I pewnie nie tylko...
- Jesteś kosmitą!?
- Tak.
- Takim... naprawdę? Z kosmosu?
- Uwierz mi - potwierdził kolejny raz nieco rozbawiony uściśleniem.
- Ale... Jak to "podróżnikiem w czasie"..? - Zofia już prawie całkiem skołowana przypominała sobie swoje własne słowa.
- Tak - przytaknął Doctor, po czym schował śrubokręt, wstał i nieoczekiwanie spojrzał w jej oczy w sposób, którego nie mogła zrozumieć - Jestem podróżnikiem w czasie. Inaczej nie byłbym w stanie zdążyć po was przylecieć. Mariusz po prosił mnie o to... zbyt późno - westchnął - Tak naprawdę nie powinienem był tego robić. Zmiana pewnego faktu z przeszłości spowodowana wystąpieniem tego faktu... to paradoks. Ale mam nadzieję, że jedynie pośredni, a takie mogą się zdarzać. Poza tym mówił, że i tak nic by wam się nie stało, ale nie chciał, żebyście musiały uciekać.
- Ja nie wiem... co byłoby dalej...
Zofia potrząsnęła głową i, całkiem nieoczekiwanie dla Doctora, w jej oczach stanęły łzy.
- One chciały nas zabić... Mnie, te maluchy... - bezwolnie przytuliła się do niego, więc on również ją objął, żeby poczuła się lepiej - Widziałam, jak wyciągały ręce do Zuzi... Nic nie rozumiem. Gdybym przyszła za późno... - chlipała coraz głośniej - Zuzia się rozpłakała i nie chciała iść...
Mimo wielkiego doświadczenia i wielu przeżyć Doctorowi trudno było uwierzyć, że sytuacja która tak nią wstrząsnęła i prawdopodobnie zostawiła ślad na całym jej przyszłym życiu, trwała zaledwie niecałą minutę. Rozumiał, że tak ujawniły się wszystkie poprzednie sekundy i zapamiętane sytuacje, nawet jego pojawienie się nie mogło nie mieć swojego negatywnego wydźwięku, że skrywane emocje prędzej czy później musiały wybuchnąć, ale odczuwał wyraźne zdziwienie.
Przypomniał sobie, że przecież już nie raz obserwował coś takiego, a jednak jakoś sobie radził, potrafił nie być zaskoczonym, bywał obojętnym. A teraz podświadomość podpowiedziała mu zdziwienie. A więc znowu musi się nauczyć sam siebie zaczynając od informacji, że to przecież normalne, że ludzie czasami muszą się po prostu wypłakać.
Przymknął oczy. Wciąż jeszcze za mało czasu.
__________

12
Świat Doctor Who / Ostatnia seria...
« dnia: Luty 02, 2011, 04:12:59 pm  »
Czy ty też macie czasem tak, że zastanawiacie się, o wydarzy się w tej ostatniej serii, która zakończy całą, prawie stuletnią (!) historię serialu Doctor Who? Wyobrażacie sobie, jaki będzie trzynasty Doctor? Rozmyślacie, jak wyjaśnią się kluczowe dla Doctora pytania? A może jest coś, bez czego sobie jej nie wyobrażacie, bardzo pragniecie, żeby jakiś motyw się pojawił?

Zapraszam do dyskusji :)

Rzeczą, która mnie samą najbardziej interesuje, jeśli chodzi o ostatnią serię, jest... Gallifrey. Chciałabym, żeby twórcy wymyślili coś takiego (choć nie bardzo wiem, co), żeby planeta znów się pojawiła i była jak w czasach swojej świetności (lub przynajmniej przed Wojną Czasu) i żeby Doctor miał dokąd wrócić...
Jeśli producenci zrobią inaczej, to będzie mi bardzo przykro :cry

Poza tym pewnie nie tylko ja nie mogę się doczekać ostatecznej potyczki z Masterem. Chociaż obstawiam, że koniec końców stanie się coś takiego (Doctor pomoże Masterowi? uratuje go?), że znów zostaną przyjaciółmi.

Nie mam też nic przeciwko temu, żeby Rose wróciła do Doctora i poleciała z nim na Gallifrey :D

A, i najważniejsze. Niech ten trzynasty Doctor będzie rudy!!! XD

13
Świat Doctor Who / Ostatnia seria...
« dnia: Luty 02, 2011, 04:12:39 pm  »
Czy ty też macie czasem tak, że zastanawiacie się, jaka będzie ta ostatnia seria, która zakończy całą, prawie stuletnią (!) historię serialu Doctor Who? Wyobrażacie sobie jaki będzie trzynasty Doctor? Rozmyślacie, jak wyjaśnią się kluczowe dla Doctora pytania? A może jest coś, bez czego sobie jej nie wyobrażacie, bardzo pragniecie, żeby jakiś motyw się pojawił?

Zapraszam do dyskusji :)

Rzeczą, która mnie samą najbardziej interesuje, jeśli chodzi o ostatnią serię, jest... Gallifrey. Chciałabym, żeby twórcy wymyślili coś takiego (choć nie bardzo wiem, co), żeby planeta znów się pojawiła i była jak w czasach swojej świetności (lub przynajmniej przed Wojną Czasu) i żeby Doctor miał dokąd wrócić...
Jeśli producenci zrobią inaczej, to będzie mi bardzo przykro :cry

Poza tym pewnie nie tylko ja nie mogę się doczekać ostatecznej potyczki z Masterem. Chociaż obstawiam, że koniec końców stanie się coś takiego (Doctor pomoże Masterowi? uratuje go?), że znów zostaną przyjaciółmi.

Nie mam też nic przeciwko temu, żeby Rose wróciła do Doctora i poleciała z nim na Gallifrey :D

A, i najważniejsze. Niech ten trzynasty Doctor będzie rudy!!! XD

Strony: [1]