Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Autor Wątek: Ten, który rządził szeptami  (Przeczytany 1995 razy)

Capitano Lommasi

  • Excuse me, you've got something...
  • Moderator Globalny
  • Konsument paluszków rybnych z budyniem waniliowym
  • *****
  • Co mi zrobisz? +186/-93
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 1469
  • ... there... just in the corner of your eye
    • Zobacz profil
    • Recenzje DW Classic
Ten, który rządził szeptami
« dnia: Wrzesień 27, 2013, 04:33:42 pm »

Może trochę za bardzo toto "mistyczne", jak na DW, ale miłej lektury :)



Okrutnie zraniony wartownik zaskowyczał głośno. Jak to było możliwe, by pokonał go ktoś taki? Leżąc na ziemi, i czując, jak uchodzi z niego życie mógł tylko powtarzać w myślach to pytanie, i patrzeć na oblicze swego oprawcy. Twarz ziemskiego mężczyzny, który powoli, acz nieubłaganie zaczyna się starzeć. Jego wysokie czoło i zaczesane do tyłu długie włosy. A przede wszystkim to nieprawdopodobnie zimne, bezlitosne spojrzenie. Jedyna - prócz oczywiście faktu, iż zaatakował Opiekuna Bramy Szeptu i zwyciężył - rzecz świadcząca, iż wspomniane ziemskie pochodzenie to kłamstwo, czy może raczej kamuflaż. Żaden człowiek, nawet najokrutniejszy, nie mógłby mieć takiego spojrzenia. Wartownik był tego pewien, choć sam do tego gatunku nie należał.
- Kim...ty...jesteś? - zdołał jeszcze zapytać
- Dla ciebie? - odparł tamten beznamiętnie - Śmiercią we własnej osobie, oto kim. Ale reszta wszechświata zna mnie pod innym imieniem. Jestem Yog-Sothoth, Wielka Inteligencja - powiedział, a w jego głosie dla odmiany dało się wyczuć dumę.
- Pradawny...- próbował jeszcze powiedzieć tamten, nim światło w jego oczach zgasło.
Jego oprawca  tymczasem niespiesznie zbliżył się do wielkich, mieniących się srebrem wrót opatrzonych karmazynową pieczęcią. Teraz, kiedy Opiekun był martwy, każdy mógł ją złamać bez trudu. I tak też się stało, rozsypała się w pył pod dotknięciem zimnej dłoni Yog-Sothotha.
Za bramą rozprzestrzeniała się, wydawać by się mogło nieskończona, ciemność, w którą ów odważnie wkroczył. Już po kilku sekundach jego uszu dobiegły wściekłe szepty.
- Intruz!
- Wynoś się stąd!
- Pozwól nam na sen!

- Przybyłem tu właśnie po was - odparł, unosząc brodę - Będziecie mi służyć, czy tego chcecie, czy nie!
Z mroku wystrzeliła upiorna dłoń, i uderzyła go w klatkę piersiową. Nie sprawiając wrażenia szczególnie przejętego, zmrużył oczy, i, przenikając ciemność, dostrzegł napastnika.
Usta owej istoty pełne były kłów a twarz miała ona białą jak papier. Nie posiadała oczu, chociaż dało się u niej zauważyć zarośnięte skórą oczodoły. Mimo tego wszystkiego można było dostrzec, że jest ona zdziwiona. Jej ręka miała przeniknąć do ciała tajemniczego intruza tak, by z łatwością dało się wyrwać mu serce, tak się jednak nie stało.
- Żaden z was nie jest mi w stanie nic zrobić - stwierdził ów, a jego głos nabrał mocy - Jak mówiłem, będziecie moi!
Potwory przypuściły kolejny szturm, tym razem wszystkie na raz. Jednakże równie bezskutecznie, jak wcześniej. Yog-Sothoth zdawał się ignorować ich wysiłki.
- Wiążę was ze sobą! - powiedział - Na Arkadię, od teraz stanowicie ze mną jedność!
Istoty zaczęły syczeć, jakby te słowa sprawiały im fizyczny ból. A sprawca owego cierpienia na tym nie poprzestał.
- Wiążę was ze sobą! Na Trójkę Wielkich, od teraz jesteście posłuszni mojej woli!
Stwory nie miały już nawet sił ustać na nogach. Jak długie padały bezwładnie przed Wielką Inteligencją.
- Wiążę was ze sobą! Na przeszłość i na przyszłość, od teraz moja klęska to wasza klęska!
Leżące potwory zaczęły znikać, jeden po drugim. Nie zwracając na to uwagi, odwrócił się w stronę, z której przyszedł, i wrócił przed bramę, gdzie nadal leżały zwłoki jej strażnika. Po chwili białoskóre istoty też się pojawiły. O ile jednak wcześniej różniły się od siebie nawzajem wielkością, czy posturą, teraz wszystkie miały identyczne sylwetki. Takie, jak ich nowy pan i władca. Podobieństwa na tym się nie kończyły, teraz ciała kreatur oblekały nawet takie same ubrania.
- Co nam rozkażesz, władco? - wyszeptał jeden z nich - Dokąd mamy ruszyć?
- Ja wybieram się na planetę o nazwie Trenzalore - odparł - Natomiast wy...Wy zajmiecie się pewnymi moimi znajomymi. Wstrętną, zieloną jaszczurzycą, jej ludzką kochanką, i Sontaraninem. Wiecie co robić - dodał, skupiając się, i przesyłając im telepatycznie szczegóły ich misji. W mgnieniu oka wszyscy oni rozpłynęli się w powietrzu, i nie wątpił, że właśnie rozpoczęli realizację planu.
- Strzeż się, Doktorze - powiedział w pustkę - Dzisiejszej nocy umrzesz po tysiąckroć.

« Ostatnia zmiana: Wrzesień 27, 2013, 04:38:05 pm wysłana przez Capitano Lommasi »
Zapisane
The Deal
Słowa: PresidentRomana
Tłumaczenie: Moja skromna osoba ;)

Spoiler for Hiden:
Mały chłopcze
Iść nie masz gdzie, tak tęsknisz za domem
Na Trionie
Mały chłopcze
Pakt dziś z tobą zawrę, jeśli wywiążesz się
Jestem Czarnym Strażnikiem

Refren:
Kula ze szkła jest czymś zbyt oczywistym
Dla szpiega, zamiast niej weź to
Słabość twą, lub chęć zdrady wyczuję
Śmierci Władcy Czasu chcę
Przyrzekłeś mi, Turlough,
Jesteś teraz w mocy mej
Jasny rozkaz wydałem
Zgładź Doktora gdy zbliży się

Uczniu z Anglii
Jest w zasięgu ręki twej, wypełnij zadanie
I zgładź go
Uczniu z Anglii
Zignoruj to, co mówi, on miesza w głowie ci
Daj dowód lojalności swej

(Refren)

Nie dbam o to już więcej
Nie zabiję go; był zawsze
Tak dobry dla mnie choć nie zasłużyłem
Zrywam naszą umowę
Nie masz nade mną władzy
To jasne jak słońce jest
Dla mnie to ty tutaj jesteś złem

Astroni

  • Ten Który Przegadał Stworzenie z Midnight
  • **
  • Co mi zrobisz? +293/-75
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1810
  • Óśmiech Ósmego
    • Zobacz profil
    • Profil Astroni800 na YouTube
Odp: Ten, który rządził szeptami
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 28, 2013, 10:27:44 pm »

Fajne! Wcale nie mistyczne, nie bardziej jak inne twoje kawałki ;p W ogóle podoba mi się, że zbiera ci się już niezła kolekcja z serii Za kulisami serii 7
Od razu poznałam naszego Wielkiego Inteligencję - i to nie tylko po wyglądzie, bo od początku do końca jego zachowanie jest z jego strony bardzo wiarygodne. Najwyżej to ostatnie polecenie brzmi już zbyt zwyczajnie, tak ludzko, ale cały początek, zwłaszcza ten tekst o śmierci brzmiał bardzo znajomo ;) Może też ta walka mogłaby być dłuższa, ale skoro mieli strażnika, to widocznie nie potrafili się bronić...
Potrafisz zrobić wrażenie jedną stroną tekstu ;D
Zapisane
DOKTOR

Elsen: Oh… Oh? Really? I… Bugger. Crap. I… Well, then uh… I believe that I’ll have to let you enter into the main gorges, then. But uhm… The regulations oppose it. Alright uh… I… I suppose this is a very special case, as stated in paragraph five.

The Judge: Sorry, but I fear I have to respond in the negative.

Yes, I am still OFF.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

DoctorRena

  • Oficer U.N.I.T
  • ***
  • Co mi zrobisz? +7/-1
  • Wiadomości: 198
    • Zobacz profil
Odp: Ten, który rządził szeptami
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 29, 2013, 05:12:53 pm »

Bardzo fajny tekst.
Szkoda, że taki króciutki ale mam nadzieję, pojawi się kontynuacja.  (dalek12)
Zapisane