Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Strony: [1] 2 3 ... 10
 1 
 dnia: Sierpień 20, 2017, 12:50:09 pm  
Zaczęty przez Kilkee - Ostatnia wiadomość wysłana przez Raxacoricofallapatorius
Wizyta Doctora w Międzygalaktycznym Centrum Bezpieczeństwa, jakby Policji Wszechświata: Proklamacji Cieni, była  najbardziej zabawnym momentem w całym 4-tym sezonie "Doctora Who", którego doświadczyłem.  A rozchodzi się głównie o scenę, w której Donna wraz z "Władcą czasów" wychodzą z Tardis i zjawiają się  na środku przestrzennego pomieszczenia z witającymi ich najemnikami o posępnych twarzoczaszkach nosorożca i tubalnej ciężkiej sylwetce: Judoonami. Ci żołnierze widząc przybyszów od razu mówią (zapis rozmowy):

Judoon: Scopo trono frojo kofo todo.

The Doctor: Nobo hosho koro toso. Bokatosa fopapapajo.

[the Judoon stand down. The Doctor and Donna Noble lower their arms]

The Doctor: Maho. 


Śmieszny zlepek słów dziwnego języka i na koniec to ,,badassowe" Maho! Ten krótki wycinek z odcinka był wprost komiczny!

https://www.youtube.com/watch?v=b72ZCsztdyk

 2 
 dnia: Sierpień 16, 2017, 04:03:49 pm  
Zaczęty przez Giwi - Ostatnia wiadomość wysłana przez Raxacoricofallapatorius
"Midnight" - północ. Tytuł 10-ego odcinka 4-ego sezonu bardzo dobrze podkreśla napuszoną, wszędobylską ludzkość, uważającą się za jedynych Panów Ziemi i najinteligentniejszą rasę inteligentnych istot Cywilizację. Te 43 minuty pokazały lekki rasizm przyszłości, ale taki w sytuacji , w której  spotkalibyśmy nieznaną świadomą i obcą formę życia. Irytacja, uznanie za coś gorszego i podrzędnego. Takie byłyby nasze reakcje. Takie również były rzeczywiste odruchy pasażerów sunącego nad diamentowym jeziorem liniowca.
W powtarzaniu słów Doctora i innych obecnych w wagonie ludzi przez tą niespotykaną dla Władcy Czasu Istotę, można było poczuć się jak na seansie klimatycznego horroru. Wzrastające napięcie, wszyscy zamknięci w klaustrofobicznym pomieszczeniu, kłótnie pasażerów przez które widz epizodu przyjmował negatywną energię, dały fanom niepowtarzalny odcinek. Nie zapomnijmy o Easter Eggu z krzyczącą z ekranu podwieszonego na suficie wnętrza pociągu Rose, z 16minuty i 32 sekundy


 3 
 dnia: Sierpień 15, 2017, 12:49:34 am  
Zaczęty przez Kilkee - Ostatnia wiadomość wysłana przez Raxacoricofallapatorius
Czy zostanę "psychofanem" Doctora Who? To się okaże po końcu 4-ego sezonu, gdyż akurat jestem w jego połowie, skończywszy podwójną serię odcinkową 4x08-09. To w nich, lądując akcją w 51w., pojawiła się tajemnicza biblioteka pozbawiona prawie 4200 odwiedzających, jak się okazało zdematerializowanych i zamkniętych w wirtualnej przestrzeni potężnego komputera Biblioteki. Motyw wirtualnej przestrzeni: zatarcia granic sztucznej płaszczyzny z realną otaczającą nas przestrzenią - co było widoczne w postaci Donny odczuwającej w "zero-jedynkowym" świecie z jej perspektywy: czas, jakby upłynęły lata, podczas gdy tak naprawdę upłynęły sekundy - przekonał mnie do dalszego fascynowania się Doctorem Who. I tak, dwa epizody z Vashta Nerada: istotami stworzonymi z cienia i istniejącymi w cieniu, uważam zaraz po  4x07 "The Unicorn and the Wasp": epizodu z przenosinami do lat 20-tych XXw. i spotkania Agathy Christie, drugim najlepszym odcinkiem w 4-tym sezonie. Nie zapomnijmy o Pani archeolog River Song, która spotkała "Władcę Czasu" w  przyszłości, lecz ten obecny Doctor o tym jeszcze nie wiedział bo w tej postaci nie miał z jej osobą styczności. Co wyszeptała River do Doctora na ucho? Ponoć jego prawdziwe imię.



W takim razie chciałem się zapytać, czy znacie strony internetowe lub jakieś Antykwariaty gdzie można kupić komiksy z "Doctorem Who" po polsku?

 4 
 dnia: Sierpień 11, 2017, 02:29:59 pm  
Zaczęty przez Raxacoricofallapatorius - Ostatnia wiadomość wysłana przez Raxacoricofallapatorius
Rządy autorytatywne bądź każda władza, którą zawsze  zdobywa się siłą czyli nagle i bezwzględnie, równie nagle kończy ona swoje istnienie. Szybkie uzyskanie potęgi politycznej i narzucanie komuś swojej ideologii czy nawet jej nie narzucanie, a "wytępianie" jak najgorsze robactwo swych poddanych, ma niestety swojej wady. I tak w przypadku Sontarian, rasę tych najbardziej walecznych, stworzonych z wojny i dla wojny istot we wszechświecie, zgubiła chciwość, zbytnia pogarda do innych inteligentnych bytów oraz zaślepienie  wręcz kompanie się we własnej potędze. Ludzkość miała Doctora, a Sontarianie mieli jedynie szczęście i zaawansowaną technologię. W 50% udało im się zrealizować plan, który jak początkowo myślałem miał polegać na "zagazowaniu" całej planety i rozpoczęciu reakcji łańcuchowej wielu nuklearnych ataków. Ziemia miała im się pokłonić lecz nic z tego. Ostatni Władca Czasu dzięki wyczulonemu węchowi i zaawansowanej jak Faust czy Komputer Kwantowy wiedzy, stworzył "antytoksynę"- swoiste lekarstwo, które wystrzelone w podłużnej metalicznej rakiecie, spaliło szkodliwy gaz unoszący się w górnych partiach atmosfery. Niebonaszej  błękitnej planety stało się przejrzyste i czyste tak jak dawniej, a "ziemniakowaci"Sontarianie nie zdołali w ten sposób stworzyć sobie ziemskiego inkubatora czy klonera dla milionów przyszłych Sontarian.

W epizodzie: ,,The poison Sky" zauważyłem dwa easter eggi:
Numer 1 : Doctor nakładający maskę i mówiący do członka U.N.I.T: "Jest Pan moją mamą?" Dostaliśmy w ten sposób wspomnienia Doctora i nawiązanie do jego przygód z Rose Tyler: s01e09 : ,,The Empty Child" oraz s01e10 ,,The Doctor Dances". Duologia z klimatem jak w thrillerze z deszczykiem. Świetne epizody i wprowadzenie trochę narcystycznego kpt. Jacka Harkness'a.

Numer 2: 8-ma minuta i 47-ma sekunda, a na jednym z wielu ekranów pulpitów sterowniczych w centrum dowodzenia U.N.I.T. pojawia się jak mikro-migawka: Rose Tyler. Na zaśnieżonym od szumów elektrostatycznych monitorze, Rose  wyraźnie krzyczy jakby na równoległej Ziemi, gdzie umieścił ją Doctor, doszło do jakiś poważnych i niepokojących wydarzeń. Jej usta wymawiają : Doctor, Help me! - przynajmniej tak mi się wydaje.

 5 
 dnia: Sierpień 10, 2017, 01:34:10 pm  
Zaczęty przez Sandgirl - Ostatnia wiadomość wysłana przez Raxacoricofallapatorius
Mimo wyglądu twarzoczaszki jak rozrastającej się kolistej, napęczniałej masy ciasta, spłaszczonej rozciągniętej twarzy, która zlewa się z dociśniętą do brzegów sztywnego kombinezonu szyją, Sontarianie wydają się być potężnymi i świadomymi swoich możliwości bojowych Istotami. Mają jedyną wadę: próżność i zbytnie wywyższanie się swojej rasy na tle możliwych do podbicia  inteligentnych celów. Kreują się na prawdę dumnych ze swoich dokonań, a jedyne czego żałują to, że nie uczestniczyli w "Wielkiej Wojnie Czasu" i to, że np.nie mogli w niej pokonać jednego z Władców Czasu określającego się Doctorem. Na Ziemi natomiast, zdołali omamić Luke'a Rattigana - młodego Geniusza - twórcę korporacji "ATMOS" wytwarzającej systemy redukujące wydzielanie dwutlenku węgla  i innych szkodliwych spalin z samochodowych silników. Kilkaset milionów aut i innych pojazdów zaopatrzonych w taką instalację i broń dla Sontarian pojawia się jak na tacy.

Technologia tych obcych jest tak zaawansowana, że potrafi przenosić wspomnienia, pamięć, niematerialną formę organizmu, pobierać i przetwarzać ludzkie DNA tak by stworzyć klon człowieka. I tak Martha Jones będzie jednym z ostatnich elementów, dzięki którym mają zrealizować iście makiawelistyczny plan. Jak to się skończy? Hm... Zobaczymy w odcinku 5-tym.

A wy co sądzicie o tym odcinku i całej duologii z Sontarianami?

 6 
 dnia: Sierpień 09, 2017, 01:26:51 pm  
Zaczęty przez DorkaEm - Ostatnia wiadomość wysłana przez Vlasta
Ja o istnieniu DW wyczytałam na jednym blogu, który znalazłam w poszukiwaniu jakiś fajnych sherlockowych treści (rozstrzał zainteresowań bloga od Sherlocka serialowego i książkowego przez superbohaterów do DW i Star Treka). Doktor był tam opisywany w sposób tak ciepły i humorystyczny, że aż musiałam sprawdzić co to jest. W ten sposób trafiłam na odcinek The time of the Doctor (hehe), potem obejrzało się kilka innych odcinków, a że chwilę potem były ferie to w dwa tygodnie obejrzałam wszystko z 9, 10 i 11. I po łącznie 3 tygodniach szczęścia pozostało mi czekać na 8 serię. To były piękne czasy...  :).

 7 
 dnia: Sierpień 07, 2017, 05:00:10 pm  
Zaczęty przez Rahciach - Ostatnia wiadomość wysłana przez Raxacoricofallapatorius
Catherine Tate jest wisienką na torcie i wzmacnia humorystyczną "moc" światu Doctora. Nie mając pracy,  panna Noble szuka sensacji i natrafia na pigułki, które bardzo szybko odchudzają, a ich efektem jest rozkład ciała i powstanie z kości, innych tkanek a głównie z tłuszczu tzw. "Adipose" malutkich milusich piankowych, które są  jak mleczna  świadoma mała chmurka. I tak Donna natrafia na Doctora, jej egzystencja nabiera dynamiki i w kolejnym epizodzie wraz z Doctorem znajduje się w antycznych Pompejach, w przeddzień wybuchu Wezuwiusza.  W tych 48 minutach najbardziej ciekawił mnie występujący tam Peter Capaldi, który zagrał zamożnego "pompejczyka" - specjalistę od wyrobów z marmuru. Pytanie nasuwa się samo: co Capaldi robił w tym odcinku, skoro był 12-tym Doctorem?

 8 
 dnia: Sierpień 07, 2017, 04:46:09 pm  
Zaczęty przez Shina - Ostatnia wiadomość wysłana przez Raxacoricofallapatorius
(...)kiedy... twój odkurzacz kojarzy Ci się z walcowatym, zwężającym się ku górze i mającym po bokach półdyskowate narośla, pragnącym wszystko eksterminować Dalekiem.
(...)kiedy ktoś zamiast powiedzieć omyłkowo idę do lekarza, rzeknie: idę do Doktora, to wtedy od razu  uśmiech pojawia mi się na twarzy, a mam wtedy go ochotę zapytać: "Doctor...Who?"
(...) kiedy słyszę śrubokręt, prawie zawsze myśl dokańcza mi określenie: ... soniczny

 9 
 dnia: Sierpień 06, 2017, 03:56:45 pm  
Zaczęty przez Shina - Ostatnia wiadomość wysłana przez Vlasta
Kiedy cieszysz się, bo model twojego nowego telefonu ma 5 w nazwie i postanawiasz ustawić sobie selera na tapetę
Kiedy masz zaciesz, bo w dzienniku masz numer 11
Kiedy słownik w tablecie, podczas pisania posta tutaj, proponuje takie słowa jak Czwartym i Piątym (tak odmienione i z dużej litery), a po Czwartym od razu dodaje Doctorem (sztuczna inteligencja, heh, chyba za dużo z tego tableta korzystam  ;D)
I kiedy każdy toi toi to TARDIS na miarę naszych możliwości  (11facepalm)

 10 
 dnia: Sierpień 04, 2017, 03:50:24 pm  
Zaczęty przez Effka - Ostatnia wiadomość wysłana przez Raxacoricofallapatorius
Siła Woli i Tworzenie gigantycznej jaźni, zbiorowej świadomości - czyli wypowiadania słowa : "Doctor" - z której "Władca Czasu"  będzie czerpał energię psychiczną do cofnięcia skutków nagłego postarzania go o 900 lat - przez, które wyglądał jak Gnom, Zgredek z Harry'ego Pottera, drobna skulona istotka -  było chyba najbardziej zaskakującym i ujmującym elementem w ostatnim epizodzie 3-ego sezonu "Doctora Who". Jak potężną, wręcz niemierzalną przez naukę moc ma słowo - akt, nie ważne czy myśl czy w forma fali dźwiękowej - które jak siła twórcza potrafi przywracać życie i regenerować siły. Z tym jest tak jak kiedyś powiedzieli naukowcy: "Im więcej osób wierzy w Boga, tym istnieje większa energia, z której Wszechmocny czerpię podstawę do swej witalności. Jeśli nikt w niego nie wierzy, to niestety, jest mało siły psychicznej i woli zamkniętej w jakiś zbiorowym istnieniu czy jaźni, i bóstwo nie ma podstaw z czego czerpać i  egzystować."



"Mistrz" nie do końca został "ocalony" przez Doctora. W końcowych scenach epizodu 13-ego "The Last of The Time Lords" było widać, jak jakaś Kobieta z mocno pomalowanymi na szkarłat paznokciami, podnosi sygnet z inskrypcjami podobnymi do tych wygrawerowanych na kieszonkowym srebrnym zegarku "Władcy Czasu". Wyglądało to dość interesująco. Nie chcę nic mówić, ale Wy pewnie wielokrotnie powtarzaliście ten odcinek i wiele, wiele innych, więc wiecie na pewno jak wyjaśni się sytuacja z "Mistrzem".

Strony: [1] 2 3 ... 10